20:57 18 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
11441
Subskrybuj nas na

Prawdopodobnie najlepiej rozpoznawalnym przez Europejczyków regionem rosyjskim nie jest Petersburg czy Moskwa, ale najbardziej wysunięty na zachód i raczej skromny pod względem powierzchni obwód kaliningradzki. W końcu jest forpocztą „rosyjskiej agresji”.

W zasadzie w rozmyślaniach byłego dowódcy wojsk lądowych Polski Waldemara Skrzypczaka o „wrotach na Bałtyk i na Nizinę Polską” nie ma nic odkrywczego.

Polskie media piszą o obwodzie kaliningradzkim niemal kilka razy w tygodniu:

Komputerświat: „Rosyjska eksklawa terytorialna - obwód kaliningradzki - w ostatnich latach staje się najbardziej zmilitaryzowaną częścią Federacji Rosyjskiej”.

WP: „Iskandery stacjonujące w obwodzie kaliningradzkim mogłyby zagrozić Polsce”.

Gazeta Polska: „Uwzględniając sytuację geopolityczną, można przypuszczać, że atak na państwa Sojuszu zostałby przeprowadzony z obwodu kaliningradzkiego”.

Komentując artykuł gen. Skrzypczaka, gubernator tego agresywnego obwodu Anton Alichanow stwierdził: „A Polacy znowu o czołgach”.

Konflikt jest prawdopodobny, a może „ani pokoju, ani wojny”?

Ale nie tylko Polacy. Scenariusz ataku prewencyjnego Sojuszu Północnoatlantyckiego na obwód kaliningradzki (oczywiście w celu powstrzymania Rosji, która zaatakowała NATO) opisano także w opublikowanych pod koniec 2020 roku dokumentach amerykańskiego morskiego wojskowego centrum analitycznego.

Oddając sprawiedliwość, należy powiedzieć, że o takim scenariuszu piszą również rosyjskie think tanki. Przykładowo we wrześniu 2019 roku Bałtycki Uniwersytet Federalny im. Immanuela Kanta w Kaliningradzie opublikował raport „Bezpieczeństwo we wschodniej części Bałtyku”, z którego wynika, że prawdopodobieństwo konfliktu zbrojnego z udziałem obwodu kaliningradzkiego jest czterokrotnie większe niż prawdopodobieństwo rozpoczęcia zbliżenia między stronami, ale jednocześnie scenariusz „ani pokoju, ani wojny” nadal utrzymuje się na poziomie 90%.

Można bez końca dyskutować o tym, że wzmocnienie obecności wojskowej w obwodzie kaliningradzkim było odpowiedzią Moskwy na wzmocnienie obecności wojskowej Sojuszu w Europie Wschodniej. Albo przypominać, że w kwietniu 2008 roku na posiedzeniu Rady NATO-Rosja prezydent Putin ostrzegł, że uważa plany rozszerzenia NATO za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Należy pamiętać też, że amerykańskie samoloty wojskowe pojawiły się w Polsce na rok przed wydarzeniami na Krymie, samoloty państw NATO pełnią dyżur bojowy w krajach bałtyckich od 2004 roku, a tarcza antyrakietowa w Polsce tworzona jest od połowy pierwszej dekady XXI wieku. Ale po co komu te banalne rozważania?

Lotnictwo frontowe przeciwko grupom naziemnym

Szeregowy uczestnik operacji: „Po otrzymaniu rozkazu nasza baza rakietowo-techniczna załadowała głowice jądrowe na pojazdy transportowe i wraz z ochroną opuściła teren arsenału. Eskortowali nas żołnierze wojsk zmechanizowanych w kilku BTR-82 i pojazdach opancerzonych „Tajfun”. Przed wyjazdem dostaliśmy ostrą amunicję i broń osobistą. Na każdym BTRze siedział jeden strzelec z przenośnym systemem rakiet przeciwlotniczych. Przestrzeń powietrzną obserwowano przy użyciu lornetki. Po znalezieniu się na trasie nasz konwój otrzymał wsparcie lotnicze w postaci dwóch śmigłowców Mi-8AMTSz lotnictwa frontowego. Teraz moglibyśmy odeprzeć atak dość poważnej grupy naziemnej - do kilku czołgów i bojowych wozów piechoty z żołnierzami piechoty.

Ale w rzeczywistości bardzo baliśmy się, że zostaniemy wykryci z powietrza, ponieważ nasz konwój nie miał nic, co można byłoby przeciwstawić samolotom szturmowym lub pociskom manewrującym. Według wywiadu mieliśmy dwugodzinne okno, w trakcie którego musieliśmy dotrzeć do punktu przekazania naszego ładunku jednej z dywizji 152. brygady rakietowej.

Przekazanie ładunku miało się odbyć na skraju małego lasu, gdzie wcześniej przygotowano i zakamuflowano miejsce, gdzie moglibyśmy zainstalować głowice nuklearne na pociskach balistycznych 9M723 kompleksu 9K720 „Iskander-M”.

Spędziliśmy cztery godziny na wymianie głowic konwencjonalnych na nuklearne, ale udało nam się to zrobić w wyznaczonym w rozkazie czasie. Uzbrojone pociski załadowano na standardowe wyrzutnie i pojazdy transportowe kompleksu rakietowego odjechały z naszą ochroną. Nie rozumieliśmy, co to było - ćwiczenia zbliżone do rzeczywistej sytuacji czy przygotowanie do realnego użycia bojowego, ale po raz pierwszy byliśmy ochraniani przez siły specjalne wywiadu wojskowego, co było niecodzienne”.

Reporter jednego z mediów: „152. brygada rakietowa w Czerniachowsku, która w 2018 roku została przezbrojona w systemy rakietowe 9K720 „Iskander-M”, została postawiona w stan gotowości w pełnym składzie i w trzech konwojach, w eskorcie ochrony na transporterach opancerzonych oraz z samobieżnymi zestawami przeciwlotniczymi opuściła jednostkę. Wyraźnie przeprowadzane jest rozproszenie samobieżnych wyrzutni brygady w różne punkty. Uważamy, że jest to część planowanych ćwiczeń wojskowej brygady rakietowej, które są częścią większych manewrów różnego rodzaju sił rosyjskich, stacjonujących w obwodzie kaliningradzkim”.

Do gry dołączają „Iskandery-M”

Wysoki rangą wojskowy: „Rozkaz polegał na przeprowadzeniu ataku pociskami aerobalistycznymi z głowicami nuklearnymi na okręty oraz na lotniskowiec sił morskich kilku krajów NATO, przepływające przez duńskie cieśniny. Nasza bateria miała do dyspozycji dwa pociski z głowicami nuklearnymi i dwa pociski z głowicami samonaprowadzającymi. Plan taktyczny zakładał zniszczenie dwóch dużych okrętów przepływających przez cieśninę Sund przy użyciu samonaprowadzających pocisków. Celem nr 2 były znajdujące się w pobliżu lotniska, na które miało przybyć zza oceanu kilka samolotów transportowych i bombowce strategiczne B-52. Czekaliśmy na potwierdzenie celów przez wywiad kosmiczny.

Pociski o wysokiej precyzji kompleksu „Iskander-M” mogą być używane przeciwko celom określonym niemal w czasie rzeczywistym przez środki wywiadu taktycznego lub strategicznego. Mogą to być skupiska sprzętu i sił wroga, przemieszczające się kolumny czołgów, lotniska ze zgrupowaniem samolotów lub pozycje systemów rakiet przeciwlotniczych.

Od momentu wykrycia tych celów przez wywiad do momentu przeprowadzenia ataku rakietowego może minąć od kilku minut do pół godziny. Zależy to od dokładności informacji, dostępności map terenu w obszarze docelowym i pozycji baterii rakietowej w danej chwili. Pociski balistyczne 9M723 kompleksu „Iskander-M” mogą być uzbrojone zarówno w głowice konwencjonalne (odłamkowo-burzące, kasetowe), jak i specjalne (nuklearne)”.

A teraz zarówno S-300, jak i S-400...

Inny wysokiej rangi wojskowy: „Głównym zadaniem 25. Samodzielnego Brzegowego Pułku Rakietowego jest blokowanie szlaków morskich na podejściu do Gdańska i zapobieganie lądowaniu desantu morskiego na terytorium obwodu kaliningradzkiego. Jednostka została uzbrojona w systemy rakietowe „Bał” z pociskami przeciwokrętowymi Ch-35. Dopóki jednostka jest chroniona z powietrza przez lotnictwo oraz strefowe zestawy przeciwlotnicze S-300 i S-400, możemy być pewni, że transport morski oraz małe i średnie okręty poniosą porażkę w naszym obszarze odpowiedzialności".

Ekspert ds. wojskowości:

„Flota Bałtycka posiada małe okręty rakietowe projektów „Bujan-M” i „Karakurt”, które mogą zabierać na pokład pociski manewrujące „Kalibr” o zasięgu do 2500 km.

Pociski tego typu mogą być uzbrajane w głowice nuklearne. Razem siły te mogą zniszczyć do 40 celów. Okręty tego typu z powodzeniem użyły już pocisków manewrujących „Kalibr” do neutralizacji celów w Syrii, wystrzeliwując je z Morza Kaspijskiego. To właśnie tym okrętom Floty Bałtyckiej, ich obsłudze i uzbrojeniu zostanie poświęcona maksymalna uwaga służb i środków wywiadowczych państw NATO. Z dużym prawdopodobieństwem w sytuacji kryzysowej rosyjskie okręty zostaną zaatakowane przez siły marynarki wojennej i lotnictwo Sojuszu. Ochronę przed tym atakiem należy zapewnić przy użyciu środków wymierzonych w okręty podwodne oraz obrony przeciwlotniczej na okrętach Floty Bałtyckiej, a także systemu obrony powietrznej obwodu kaliningradzkiego.

„Pancyr-S1” pozostawi bez szans drony

Reporter: „W tej chwili na samolotach szturmowych Su-30SM i Su-34 po ogłoszeniu alarmu bojowego podwieszane są niezwykłe bomby. Są to albo bomby z głowicami nuklearnymi, albo ich makiety, o których mówiliśmy w jednym z reportaży kilka lat temu. Samoloty szturmowe wzmocniły grupę lotniczą w Kaliningradzie całkiem niedawno w ramach manewrów Floty Bałtyckiej i Kaliningradzkiego Regionu Specjalnego. Samoloty te są w stanie zaatakować kilkadziesiąt celów na terytorium sąsiednich państw. Mają zniszczyć stanowiska dowodzenia, systemy obrony powietrznej, bazy wojskowe, lotniska i porty”.

Wojskowy: „Systemy „Pancyr-S1” są używane do zwalczania bezzałogowych aparatów powietrznych i amunicji o wysokiej precyzji. W przypadku wspólnych działań z systemami obrony powietrznej okrętów Floty Bałtyckiej i lotnictwa myśliwskiego te systemy obrony mają powstrzymać ataki powietrzne i rakietowe wroga na cele w obszarze specjalnym.

Siły lądowe rejonu specjalnego będą także musiały zapewnić obronę tego obszaru przed atakiem sił lądowych i dywersyjnych wroga oraz przed atakiem z powietrza. Będą wspierane przez siły Floty Bałtyckiej i lotnictwo frontowe. W interesie jednostek lądowych zostaną użyte wyrzutnie rakietowe i systemy rakietowe w rodzaju „Iskanderów””.

Ujawnienie

Oczywiście wymyśliliśmy cały ten scenariusz tylko po to, by pokazać, jakie zdolności obronne ma obwód kaliningradzki. To taki zestaw kawałków układanki, który może ułożyć się w skoordynowane działania różnego rodzaju jednostek i formacji sił zbrojnych w trakcie zakrojonej na wielką skalę operacji wojskowej mającej na celu odparcie agresji NATO.

Pozwoliliśmy naszej fantazji, by bujała swobodnie, podobnie jak media i think tanki, które cytowaliśmy na początku materiału.

Tak, zgadzamy się z tym, że takie rzeczy są, jak powiedział gubernator obwodu kaliningradzkiego Anton Alichanow, „proszeniem się o wojnę i chęcią szybkiego znalezienia się w epoce kamienia łupanego z kijem w ręku”.

Szef norweskich sił zbrojnych Eirik Kristoffersen ma rację - na szczęście konflikt Rosja-NATO jest „mało prawdopodobny”.

Co prawda, oświadczenie to pojawiło się po tym, jak Stany Zjednoczone po raz pierwszy rozmieściły na terytorium Norwegii bombowce strategiczne B-1B Lancer.

Chwila humoru i rozsądku

Na sam koniec, zamiast finalnego wniosku i żeby nieco osłabić poziom dramatyzmu, dwa dobre komentarze z portali społecznościowych.

Jeden z humorem (w żadnym razie nie podważamy potencjału polskich sił zbrojnych):

Możemy przecież zainstalować kilka wyrzutni słoików z kiszonymi ogórkami przy granicy z Kaliningradem w odpowiedzi na Iskandery

- taki komentarz pojawił się pod tym artykułem.

Drugi jest logiczny, zaczerpnięty z grupy vKontakte „Typowy Kaliningrad”, gdzie omawiano „plany zajęcia obwodu kaliningradzkiego przez Sojusz”:

„Ktoś wrzucił bzdurę i wszyscy uwierzyli. Nawet jeśli istnieje jakiś plan, kto go ujawni? Byłoby to równoznaczne z opublikowaniem przez Hitlera planu Barbarossa we wszystkich gazetach i codziennym puszczaniem go w radiu”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Produkt 300M”: atut rosyjskiego Su-57 w powietrznej „walce psów”
Jak Ukraina sprzedała Chińczykom lotniskowiec na pływające kasyno i co z tego wyszło
Prosty w użyciu i tani. Po co Rosjanom „natowska” wersja legendarnego Kałasznikowa?
Tagi:
manewry wojskowe, piechota morska, Flota Bałtycka, Morze Bałtyckie, rosyjska agresja, sprzęt wojskowy, konflikt, Iskander-M, NATO, obwód kaliningradzki, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz