08:40 17 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
5466
Subskrybuj nas na

Kiedy jesienią zeszłego roku znakomity Rafał Woś napisał w „Tygodniku Powszechnym”, że to Piotr Ikonowicz powinien zostać kandydatem na RPO – zazdrościłam mu, że sama na to nie wpadłam. Równocześnie jednak sądziłam, że to zaledwie błyskotliwy chwyt publicystyczny, że szansa jest zerowa. Pół roku później nie jest to już takie pewne.

Kolejne kandydatury upadają, bo – szczęśliwie - głos akceptujący ma senat, toteż władza w tej akurat sprawie musi dogadać się z opozycją; ale oznacza to również, że opozycja musi dogadać się z władzą. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z biura rzecznika Bodnara, popierana przez opozycję i setki organizacji pozarządowych, trzy razy została odrzucona przez PiS; kandydaci PiS, będący czynnymi aktywistami tej partii – zwłaszcza inicjator całkowitego zakazu aborcji poseł Wróblewski – są oczywiście nie do przyjęcia dla rządzącej senatem opozycji; mizoginistyczny ultraliberał Gwiazdowski, zgłoszony przez PSL, nie był do przyjęcia dla nikogo.

Na piechotę i w limuzynie

Piotr Ikonowicz, pytany o swoją pojawiającą się w obiegu publicznym kandydaturę, mówił, że to tak, jakby zaprosić pieszego do limuzyny: „Misję RPO wyobrażam sobie dokładnie tak jak wszystko, czym zajmuję się przez większość swojego życia, czyli jako walkę o przestrzeganie wolności i praw człowieka. W zasadzie nic innego nie robię. W tej chwili wszystko robimy na piechotę, a teraz pytają mnie, czy wsiadłbym do dobrego samochodu. Pewnie”.

Przyjaźnię się z Piotrem od ćwierć wieku, byłam rzecznikiem jego kampanii prezydenckiej w 2000 roku. Dostaliśmy wtedy 0,22 proc. Polacy nie wyobrażali sobie Ikonowicza na stanowisku prezydenta, bo nie brali go specjalnie poważnie. Jego działalność polityczna, jakkolwiek efektowna, była w istocie rzeczy ciągiem happeningów.

Ale to co robi od odejścia z polityki – jego działalność w Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej – jest już śmiertelnie poważna. Piotrek stworzył strukturę, w której ludzie, których udało mu się obronić przed nieuczciwymi komornikami, bezdusznymi urzędnikami, lichwiarzami i patodeweloperką – całym obrzydlistwem neoliberalnego państwa, zbudowanego na wzór amerykański – nie wracają radośnie do swojego cudownie ocalonego życia, tylko zostają przy nim i pomagają następnym.

„W mojej wyobraźni nie funkcjonuje coś takiego jak budżet, bo wszystkie osoby w Kancelarii działają pro bono i w ramach wolontariatu. Od kilkunastu lat pomagamy tysiącom ludzi dzięki składkom i darowiznom od obywateli i obywatelek. Gdybym dostał z pieniędzy podatników biuro i cały aparat prawny, byłbym przeszczęśliwy, bo mógłbym zwielokrotnić skuteczność swoich dotychczasowych działań” – tłumaczy Ikonowicz, i nie jest to fałszywa skromność, która ma pokrywać tęsknotę za tym, żeby wreszcie objąć jakiś stołek. Najlepszą gwarancją jego wiarygodności jest sposób, w jaki Ikonowicz żyje i działa – od lat.

Strawny dla obu stron

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że rzecznikiem powinien być profesor prawa – ale przecież nie był nim ani znakomity Adam Bodnar, który dopiero ostatnio zrobił habilitację, ani najgorszy moim zdaniem rzecznik w historii tej instytucji, dr Kochanowski, o którym nie wypada mówić źle, bo zginął pod Smoleńskiem. Ustawa mówi jedynie, że kandydat powinien „wyróżniać się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną”. Ikonowicz jest absolwentem prawa na UW, a przez działalność w KSS, gdzie często bywa pełnomocnikiem społecznym klientów Kancelarii, nabrał sporej orientacji w praktycznych aspektach prawa, a szczególnie tego, jak bywa naginane i manipulowane na niekorzyść słabszych.

Rafał Woś, który jako pierwszy zaproponował kandydaturę Ikonowicza na RPO pisał, dość tajemniczo, że Piotr „wydaje się dziś postacią strawną dla obu stron konfliktu politycznego w Polsce”.

Tak naprawdę chodziło o to, że Ikonowicz może być do łyknięcia dla PiS, ponieważ, podobnie jak Woś (zresztą także i ja), należy do wyklętego bractwa symetrystów: komentatorów życia politycznego, którzy widzą ciemne strony pisowskiej polityki – ale także jej pozytywy, jak choćby zmiany na rynku pracy, spowodowane likwidacją quasiniewolniczej siły roboczej, złożonej z ludzi, którzy muszą przyjąć każdą pracę, na każdych warunkach i za każde pieniądze, żeby nakarmić dzieci. Tę formę wyzysku 500 plus de facto zniosło, dając najuboższym rodzicom nie tylko oddech, ale także nieco, przepraszam za pisizm, godności w negocjacjach. Również podnoszenie płacy minimalnej, a szczególnie wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej dla pracowników śmieciowych, było uderzeniem w podstawy systemu wyzysku.

Zdecyduje Kaczyński

Ikonowicz wie to znakomicie, bo osobiście zna i reprezentuje dziesiątki ludzi, będących beneficjentami polityki socjalnej PiS – toteż swoje wsparcie dla niej wyraża na tyle głośno, że wielu pisowców je usłyszało.

Jednak pytany o to, czy będzie namawiał prawicowych posłów do poparcia jego zgłoszonej przez lewicę kandydatury – Ikonowicz odpowiada pogodnie, że nie.

Jeśli chodzi o PiS – rozmowy z posłami nie mają sensu, bo choć „oni mnie bardzo cenią, ale zapytają się Jarosława Kaczyńskiego; to Jarosław Kaczyński rozstrzygnie” – mówi Piotr. Jeśli chodzi o liberałów – sprawa jest beznadziejna, bo widzą w nim diabła wcielonego, a co gorsza populistę.

Każdy, kto staje po stronie słabszych, jest oskarżany o populizm. A zatem jestem populistą. I jestem z tego dumny!

– dodaje.

Nie wiem, czy Piotr Ikonowicz naprawdę ma szansę zostać Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Wiem na pewno, że Polska stałaby się odrobinę lepsza, gdyby został.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Piotr Ikonowicz: Szukamy wrogów blisko, a przyjaciół daleko
Partia Piotra Ikonowicza zostanie zdelegalizowana
Piotr Ikonowicz: Duda skończy jak Kwaśniewski – na drugiej kadencji i emeryturze politycznej
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, urządzenie, Rząd RP, rząd, Piotr Ikonowicz, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz