20:09 14 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
18951
Subskrybuj nas na

Decyzja władz Tarnopola o nadaniu stadionowi sportowemu imienia Romana Szuchewycza nie pozostała bez echa. Ma też konsekwencje w Polsce. Prezydent Zamościa Andrzej Wnuk zdecydował w jej wyniku o przerwaniu wszelkiej współpracy ze stolicą obwodu tarnopolskiego.

Jest jednak jednym z niewielu polskich samorządowców, którzy wyciągają wnioski z coraz bardziej bezceremonialnego zachowania ukraińskich pogrobowców kolaboracjonizmu.

„Brzydzimy się wszelką współpracą z hitlerowskimi Niemcami”

Prezydent Andrzej Wnuk stwierdził, że uchwała tarnopolskich władz o uczczeniu nacjonalistycznego zbrodniarza, oficera podlegającego generałowi SS znanemu z pacyfikacji Warszawy Erichowi von dem Bach-Zelewskiemu, Romanowi Szuchewyczowi stanowi przekroczenie pewnej granicy, na które godzić się nie wolno.

Nie chcemy mieć nic wspólnego z samorządem, który nie szanuje ofiar

– deklaruje prezydent i wyraźnie wskazuje, że tą granicą jest czczenie postaci kolaborujących z nazizmem i stojących za zbrodniami dokonywanymi na Polakach i innych narodach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach II wojny światowej.

„My, Polacy, brzydzimy się wszelką współpracą z hitlerowskimi Niemcami” – dodaje Wnuk. To stanowisko dość jednoznaczne, nie pozostawiające żadnego pola do interpretacji zmiękczających przekaz.

W ślad za oświadczeniem prezydenta Zamościa poszło odwołanie wizyty w Tarnopolu polskiego ambasadora na Ukrainie Bartosza Cichockiego oraz zapowiedzi kolejnych miast, m.in. Nysy, o możliwości zerwania współpracy z tarnopolskimi samorządowcami. I taki właśnie był zamiar Andrzeja Wnuka, który udało się w dużej mierze zrealizować: uświadomienie wielu innym polskim politykom i urzędnikom, że problem heroizacji zbrodniarzy na Ukrainie nadal istnieje. Jednocześnie oddźwięk sprawy w mediach ukraińskich pokazuje, że również za naszą wschodnią granicą ten przekaz dotarł do wielu właściwych adresatów.

Dotarł jednak w sposób bardzo specyficzny, bo poskutkował świętym oburzeniem i otwartym negowaniem związków Szuchewycza ze zbrodniami wojennymi.

Wrażliwość polskiego pogranicza

Prezydent Zamościa nie jest przy tym w żadnym stopniu „jastrzębiem”, czy osobą, którą można podejrzewać o antyukraińskie uprzedzenia. Przeciwnie, podkreśla wręcz, że Polacy nie powinni szczycić się zbrodniami dokonanymi w odwecie za działania OUN / UPA na ludności ukraińskiej, choćby w pobliskim Sahryniu. Zaznacza, że zależy mu na współpracy z samorządami ukraińskimi; Zamość w dalszym ciągu ma umowy o partnerstwie z Żółkwią i Łuckiem.

Konflikt na wschodzie Ukrainy uznaje za rosyjską agresję, więc nie ma żadnej możliwości oskarżania go przez Kijów o jakiekolwiek sympatyzowanie z Moskwą. Andrzej Wnuk jest zresztą włodarzem zamojskim, który już dwukrotnie wygrywał wybory samorządowe dzięki poparciu Prawa i Sprawiedliwości, choć sam pozostaje bezpartyjny.

Zamojszczyzna to polska ściana wschodnia. Podobnie jednoznaczne stanowisko w kwestiach związanych z opieraniem nowej tożsamości Ukrainy na ukraińskim nacjonalizmie i kulcie sprawców zbrodni z okresu II wojny światowej zajmowały też władze samorządowe innych miast pogranicza z województwa podkarpackiego i lubelskiego.

Dzieje się tak z prostej przyczyny: na terenach tych wciąż żywa jest pamięć o wydarzeniach sprzed lat nawet, jeśli jej śladów nie znajdziemy w oficjalnych publikacjach czy podręcznikach historii. Przekazują ją w opowieściach rodzinnych kolejne pokolenia. Miejscowi samorządowcy wyrastający z tego środowiska sami ją doskonale znają i czują potrzebę reakcji.

W centrali ostrożna krytyka

Ambasador Cichocki był drugi. Przed nim na wyczyn tarnopolskich władz zareagował znacznie dosadniej ambasador Izraela w Kijowie Joel Lion, który wydał na ten temat oświadczenie. Tymczasem to właśnie polski dyplomata miałby największy tytuł do zainicjowania apelu innych ambasadorów o wyrażenie stanowczego potępienia wobec autorów heroizacji i mitologizacji postaci ukraińskiego zbrodniarza z SS Szuchewycza. Klimat jednak powoli się zmienia i warto to odnotować.

Wieloletnie przymykanie oczu na antypolskie, antysemickie, antyrosyjskie i szowinistyczne wyskoki ukraińskich polityków poskutkowało zniknięciem jakicholwiek hamulców. Od Symeona Petlury, poprzez Stepana Banderę, przeszli oni bez mrugnięcia do wychwalania Ukraińców służących bezpośrednio zbrodniczemu aparatowi III Rzeszy. Oznacza to, że czują, iż na takie działanie mają przyzwolenie swoich patronów w Waszyngtonie, ekipy, która wraz z administracją Joe Bidena wróciła właśnie do Białego Domu i Departamentu Stanu.

Jej dwulicowość polega m.in. na tym, że – choć prezentuje się ona na scenie krajowej jako opozycja wobec prawicowego ekstremizmu – taki sam ekstremizm a nawet neonazizm nie przekszadza jej gdzieś daleko, na wschodzie Europy. Antysemityzm i szowinizm nie przeszkadza im, pod warunkiem, że łączy się z rusofobią. A już najmniej zauważają antypolski rys ukraińskiego nacjonalizmu.

Czy będą wnioski?

Prezydent Zamościa wywołał po raz kolejny dyskusję, która kilka razy już przetaczała się przez Polskę w ostatnich latach. Problem polega jednak na tym, że z dyskusji dotychczasowych nikt na szczeblu centralnym nie wyciągnął logicznych wniosków.

Wnioski takie musiałyby bowiem doprowadzić do fundamentalnego pytania o zasadność stosowania prometejskich i giedroyciowskich mitów we współczesnej polityce wschodniej. Odpowiedź na tak zadanie pytanie przynieść mogłaby natomiast równie racjonalny wniosek, jakim byłaby konieczność rewizji całej polityki wschodniej ostatnich dekad polegającej w dużej mierze na legitymizowaniu i wspieraniu środowisk skrajnie nacjonalistycznych, mających za patronów zbrodniarzy i sprawców czystek etnicznych, w tym dokonywanych na ludności polskiej.

A tu już pojawia się u wielu przerażenie na samą myśl o konsekwencjach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
PiS, zbrodnie wojenne, III Rzesza, II wojna światowa, banderyzm, Stepan Bandera, neobanderyzm, Ukraina, Roman Szuchewycz, Tarnopol, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz