16:48 17 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
22774
Subskrybuj nas na

Jak zwykle ciekawe dane opublikowała właśnie Najwyższa Izba Kontroli. Tym razem badano kształcenie cudzoziemców na polskich uczelniach. Ukraińcy stanowią 71 proc. zagranicznych studentów w Polsce. A kto płaci za ich studia i o jakich kwotach mowa?

Jak się dowiadujemy, „pod koniec roku 2019 r. najwięcej studentów pochodziło z Ukrainy (38,5 tys. osób), Białorusi (8,2 tys. osób), Indii (3,3 tys. osób), Norwegii, Chin, Niemiec (po 1,4 tys. osób)”.

Miliony na indeksy Ukrainców

System - jak to w III RP – jest odpowiednio zawiły i z rozmytą odpowiedzialnością polityczno-urzędniczą. Wydatki obciążają jednak najbardziej budżet resortu nauki i szkolnictwa wyższego, z którego w latach 2017-19 „na programy kierowane do cudzoziemców wydatkowano 117.674.700 zł”Sto siedemnaście milionów sześćset siedemdziesiąt cztery tysiące siedemset złotych. W tym samym okresie ministerstwo spraw zagranicznych „na stypendia dla cudzoziemców przeznaczyło 2.867.400 zł. Finansowało m. in. kształcenie ukraińskich studentów w Kolegium Europejskim w Natolinie (…)”.  Reasumując, jak ustaliła NIK, w latach 2017–2019 wysokość środków wydatkowanych na ten cel wyniosła łącznie 120.662.100 zł i 989.000 euro. Sto dwadzieścia milionów sześćset sześćdziesiąt dwa tysiące sto złotych i dziewięćset osiemdziesiąt dziewięć tysięcy euro. Na tych kilkadziesiąt tysięcy obcych – i to w sytuacji, gdy własnych świeżo wykształconych absolwentów radośnie wypuszczamy na Zachod!

Ale i to jednak nie wszystko, bo przecież stosowne (?) wydatki ponoszą też same uczelnie, realizując projekty związane z kształceniem cudzoziemców.     

Najwięcej realizowała ich Politechnika Warszawska, tj. 106 (w tym projekty/przedsięwzięcia cykliczne), Uniwersytet Warszawski – 85, Uniwersytet Jagielloński – 62 projekty oraz Uniwersytet Rzeszowski (29 projektów). Największe wydatki na projekty związane z kształceniem cudzoziemców poniósł w kontrolowanym okresie Uniwersytet Jagielloński (łącznie 74.501.300 zł) oraz Uniwersytet Warszawski (19.726.100 zł).

I co na takie obciążanie polskich podatników szacowny organ kontroli, mający strzec między innymi zgodności z prawem wydatkowania tak ogromnych środków publicznych? Ubolewa, że nie da się póki co wydać jeszcze więcej! Oto bowiem w „Wieloletnim planie współpracy z zagranicą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego” przewidziano osiągnięcie w 2021 r. liczby 100. tys. zagranicznych studentów na polskich uczelniach, obecnie zaś NIK uważa, ten wynik za mało realny.

Zmusili uniwersytety do kombinatorstwa i żebractwa

Polscy reformatorzy szkolnictwa wyższego skupiają się tymczasem na przerzucaniu listami punktowanych wydawnictw – a to ktoś dopisze jakiś periodyk sławiący mnogość płci z wyboru, a to ktoś go skreśli i w zamian dopisze rozważania nad Summa theologiae. A nasza oświata, w tym szkolnictwo wyższe, a za nimi z każdym pokoleniem także badania naukowe – pikują sobie swobodnie w dół, naśladując w ten sposób niechlubnie drogę gospodarki III RP. I jest to zresztą w pełni konsekwentne – skoro bowiem zgodzono się, że współczesna Polska ma pełnić rolę podrzędną i służebną wobec ekonomii Zachodu, to zadaniem nauki i edukacji jest już tylko podtrzymywanie tego stanu i zapewnianie mu odpowiedniego zasobu personelu, średniej kadry zarządczej i wyspecjalizowanych w sposób ograniczony pomocników dla prawdziwych zarządców tego naszego rezerwatu.

Warszawa
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
A żeby nikt po stronie światłych przecież umysłów nie zaoponował – wirusa wpuszczono w samą istotę systemu, każąc uganiać się za środkami już nie tylko pojedynczym naukowcom czy katedrom, ale całej społeczności naukowo-akademickiej Polski. Kranik z pieniędzmi (przyznajmy to – w istocie hańbiącymi, bo pozwalającymi na przejedzenie i wegetację uczelni, a nie ich realny rozwój, mierzalny nie w ilości pobudowanych, a pustych i bezużytecznych obiektów „z funduszy unijnych”, ale poziomie naukowym) – ustawiono zaś na wschodniej granicy III RP.

Przecież to jest perpetuum mobile nowego kolonializmu! Zachód za pieniądze swej podrzędnej polskiej kolonii za jednym zamachem kształci sobie kolejnych tanich pracowników, lekarzy, pielęgniarki do opieki nad własnymi starzejącymi się społeczeństwami, a równocześnie zapewnia sobie dopływ niższej i średniej kadry dla łupionej właśnie Ukrainy.

Tak oto III Rzeczpospolita wzniosła swój podwykonawczy… ethos na poziom jeszcze wyższego absurdu. Godząc się na obniżenie standardów własnej nauki i edukacji akademickiej, wypuszczając milionowe rzesze polskich absolwentów by zasilali zachodnie rynki pracy, drenując własny budżet – pchamy pieniądze i inwestujemy w bilans wiedzy na Ukrainie, nie dla siebie jednak, ale w interesie wspólnych panów dzisiejszej Polski i Ukrainy. A potem będziemy szlochać dopytując czemuśmy i głupi, i biedni…

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polskie uczelnie otwierają się na Białorusinów: „Żeby nie gasili karier ze względu na politykę”
Po co nam autonomia uczelni i tym podobne?
Ukrainki domagają się ratyfikacji Konwencji Stambulskiej, której chce się pozbyć Polska
Słowo Żyd obraża jak Murzyn? „Przed Polską praca domowa, którą Rosja odrobiła dawno temu”
Nowy Ład dla Polski: jak PiS chce rozwijać kraj po pandemii?
Tagi:
stypendium, Uniwersytet Warszawski (UW), Uczelnia Łazarskiego, cudzoziemcy, studenci, Polska, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz