20:21 14 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
321216
Subskrybuj nas na

Polska pragnie zbudować nowoczesną i bezpieczną energetykę jądrową, a USA mogą jej w tym pomóc. Przede wszystkim poprzez udzielenie eksperckiej wiedzy technicznej, zapewnienie finansowania. Pierwsza elektrownia atomowa ma być uruchomiona za 15 lat. Kto dożyje, ten zobaczy. Trzeba mieć nadzieję, że będzie wspaniała i nie zaszkodzi naszym wnukom.

W połowie ubiegłego roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało projekt Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Trochę po cichu, bo liczący kilkanaście stron dokument nie jest do strawienia dla przeciętnego obywatela. Mowa jest w nim, że znaleziono wreszcie model finansowania. Po kilku miesiącach jasno zadeklarowano, że to kowboje mają tu grać pierwsze skrzypce. Na początku marca pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej poinformował o zakończeniu procesu zatwierdzania polsko-amerykańskiej umowy w sprawie atomu.

Trochę trwały te rozmowy – od października – ale przecież to temat strategiczny. A teraz Amerykanie mają 18 miesięcy na przedstawienie całościowego programu budowy energetyki jądrowej w Polsce. Przede wszystkim sposobu sfinansowania tego przedsięwzięcia. Bo oczywistym jest, że Polski na to nie stać.

To nic nadzwyczajnego, że tak ogromne inwestycje są finansowane przez międzynarodowe konsorcja bankowe, czasem rządy innych państw. Eksperci zwracają tylko uwagę, że takie finansowania rodzą zależności, więc warto wiedzieć, z kim podpisuje się deal.

To jest interes

Kąsek jest łakomy. Koszt polskiego programu jądrowego strona rządowa szacuje na 100-120 mld złotych, z czego 50-60 mld zł w pierwszej dekadzie jego realizacji. Więc nic dziwnego, że od polskiej deklaracji o chęci wstąpienia do klubu energetyki jądrowej można zaobserwować reklamowanie się potentatów tej technologii. Choćby koreańskiego KNHP, który ostatnio uruchomił elektrownię atomową w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Francuzi też nie zasypiają gruszek w popiele. Na tyle skutecznie, że nasz wicepremier, wizytując Paryż, stwierdził: firmy francuskie znajdują się wśród tych, z którymi prowadzone są w tej chwili poważne rozmowy o rozwoju polskiej energetyki jądrowej. I dalej: Francja jest niewątpliwie w Europie potęgą jądrową numer jeden, a w obszarze tzw. małych reaktorów jądrowych doświadczenia francuskie są bardzo interesujące. To nawet sensowne, że wysyłamy sprzeczne sygnały do różnych partnerów – może spuszczą z ceny...

Po co nam to wszystko

Suchy komunikat mówi: przyjęta przez rząd Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku zakłada uruchomienie w Polsce pierwszego bloku elektrowni atomowej o mocy 1-1,6 GW do 2033 r. Co dwa, trzy lata mają być wdrażane kolejne bloki. W sumie planowane jest zbudowanie 6 bloków.

Nie jest zaskoczeniem, że ekolodzy nie zostawiają suchej nitki na tym programie. Ich zdaniem nie warto wydawać miliardów na elektrownie atomowe – to przecież wymysł diabła. Mamy słońce, z którego czerpie energię fotowoltaika, mamy wiatry napędzające wiatraki wytwarzające prąd, mamy biogazownie mogące zastąpić wydobywanie gazu ziemnego.

Niedawno w Internecie polski naukowiec, mieszkający od lat w Szwecji, udzielił obszernego wywiadu, w którym udowadnia na przykładach projektowanych przez siebie instalacji (i ciekawe – budowanych przez polskie firmy), że energia uzyskiwana ze śmieci jest dużo tańsza niż z węgla czy atomu. Oczywiście – posegregowanych śmieci, z czym w kraju mamy poważny problem. A poza tym - jak to brzmi: prąd ze śmieci przeciw energii z atomu...

Zupełnie poważnie – wszystkie ekologiczne źródła energii, i te działające i te testowane, mają przyrodzoną wadę – są niestabilne. Na razie nie da się zarządzać słońcem ani wiatrami. Zaś próby „magazynowania” wytworzonego prądu są w powijakach. Przebojem ma być uzyskiwanie wodoru przy pomocy chwilowego nadmiaru prądu uzyskanego z wiatraków, aby potem znów zamienić go w prąd. Ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że jest to mało opłacalne.

Kiedy włączam „prztyczek elektryczek” chcę mieć światło. Jeżeli zabraknie wiatru to prąd ma dostarczyć elektrownia – taki jej obowiązek. Ot - przyzwyczajenie w dzisiejszej cywilizacji. Elektrownia może być opalana węglem – czego nie chcemy, albo napędzana atomem – czego niektórzy się boją. Ale mieszkańcy Żarnowca – pierwszej i jedynej jak dotąd lokalizacji elektrowni atomowej – do dziś wspominają: niczego się nie baliśmy.

Gdzie i kiedy

Plany rządowe (podobnie jak te dawne) typują kilka miejsc w Polsce, ze wskazaniem na Pomorze czyli Żarnowiec lub w pobliżu. Choć taki jeden poseł, znany głównie z „wybuchów smoleńskich” zapewnia, że będzie to w Bełchatowie. Źródła rządowe tego nie potwierdzają.

Naturalnie podstawowym pytaniem pozostaje: czy to jest bezpieczne? W obszernej rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Adam Rajewski, specjalista z Politechniki Warszawskiej wyjaśnia: przypadek Czarnobyla nie ma szans się wydarzyć, bo dzisiejszy system zabezpieczeń reaktorów nie pozwala człowiekowi na popełnianie błędów – nawet gdyby chciał. Terroryści też niewiele mogą, bo elektrownie są odporne nawet na uderzenie samolotu. A przykład Fukushimy zmusił do poprawieni systemu elektrycznego zasilania obsługi reaktorów. Po prostu: tsunami zalało generatory prądu mające napędzać wodę chłodzącą w stosy paliwowe. Cały świat o tym wie i technologie zmieniono.

W Polsce nie notowane są trzęsienia ziemi (chyba, że szkody górnicze na Śląsku); na Bałtyku tsunami nie jest przewidywane. No i wreszcie podstawowe pytanie: jeżeli zacznie się budowa elektrowni atomowej, to kto będzie nad tym panował? W branży jądrowej jest międzynarodowy nadzór, wymiana doświadczeń, standaryzowane konstrukcje. Poza tym te konstrukcje są projektowane tak, aby były odporne na ludzkie błędy i awarie

– tłumaczy naukowiec.

Przyszłość

Puenta: nie da się zapewnić stałych dostaw prądu bez profesjonalnych elektrowni – nigdzie na świecie to się nie udało. Specjaliści od fotowoltaiki mówią wprost: im więcej tych urządzeń, tym większy kłopot w sieciach energetycznych – one nie są przygotowane do odbioru „prywatnego” prądu. Więc poważne elektrownie są niezbędne. Albo węglowe, albo gazowe, albo atomowe. Znawcy tematu twierdzą, że najmniej szkodzące środowisku i najbardziej efektywne są te atomowe. Choć ekologowie zgłaszają tu stanowczy protest...

Rządowe założenia głoszą, że w Polsce pierwsza elektrownia atomowa ma być uruchomiona za jakieś piętnaście lat. Kto dożyje, ten zobaczy. Trzeba mieć nadzieję, że będzie wspaniała i nie zaszkodzi naszym wnukom.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

PE chce zatrzymać białoruską elektrownię atomową: Zagrożenie w bliskim sąsiedztwie Polski
10 lat po katastrofie elektrowni atomowej w Fukishimie – wideo archiwalne
Zakończył się proces zatwierdzania umowy z USA ws. atomu. Naimski potwierdza
Macierewicz zdradza, gdzie powstanie polska elektrownia atomowa
Elektrownie węglowe będą zamykane. Gdzie powstanie pierwsza w Polsce elektrownia atomowa? 
Polska elektrownia atomowa: rząd rozmawia nie tylko z Amerykanami?
Tagi:
rząd, polityka, finansowanie, energetyka jądrowa, elektrownia atomowa, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz