20:42 12 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Stosunki polsko-rosyjskie (33)
10715
Subskrybuj nas na

Przedłużenie przez Polskę zakazu przyjazdu dla Leonida Swiridowa bez podania przyczyn to nie tylko niebezpieczny precedens, ale także podważenie sensu wspólnej europejskiej polityki bezpieczeństwa. A to naprawdę nie jest dobra wiadomość.

10 lat za bezdurno

Pewnie bylibyśmy uznani za nierozsądnych optymistów, gdybyśmy zakładali, że bezpieka nagle się zreflektuje i pójdzie po rozum do głowy lub przynajmniej postanowi nie powtarzać własnych podłości i nie zdecyduje się na przedłużenie Swiridowowi zakazu pobytu na terenie Unii Europejskiej, ale sprawa pozostaje przecież skandalem. Przede wszystkim dlatego, że Polska uparcie odmawia podania przyczyn takiego stanu rzeczy. Jest bowiem czymś niesamowicie kuriozalnym, że człowiek, dziennikarz, zostaje „skazany” na 10 lat bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Właściwie to już samo publiczne twierdzenie, że Swiridow jest „zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa” jest ściganą przez polskie prawo zniewagą. Osoba, która zajmuje się dziennikarstwem, to także ktoś, komu zależy w pewnym stopniu na pozytywnym wizerunku. W końcu kto z nas udzieliłby wypowiedzi żurnaliście, będąc wcześniej ostrzeżonym, że tenże stwarza niebezpieczeństwo dla jakiegokolwiek państwa? Tym samym Rzeczpospolita nie tylko się kompromituje jako państwo bezprawia, ale też całą swoją mocą stara się utrudnić jednemu człowiekowi pracę.

U podstaw tego dramatu leżą polskie i unijne prawa, które pozwalają szefowi bezpieki na arbitralne skazanie obcokrajowca na zakaz pobytu na terenie całej UE. Co więcej, każdej takiej decyzji może on nadać klauzulę tajności, którą niezwykle trudno jest znieść.

Leonid Swiridow zresztą próbuje ciągle taką informację uzyskać (całe szczęście, nie brakuje mu determinacji, bo wielu zrezygnowałoby po kilku latach z przysłowiowego „kopania się z koniem po głowie”), ale kolejne sądy wydają utrudniające postanowienia.

Zaświadczenie Urzędu ds Cudzoziemców w sprawie Leonida Swiridowa
© Sputnik . Leonid Swiridow
Zaświadczenie Urzędu ds Cudzoziemców w sprawie Leonida Swiridowa
Zaświadczenie Urzędu ds Cudzoziemców w sprawie Leonida Swiridowa
© Sputnik . Leonid Swiridow
Zaświadczenie Urzędu ds Cudzoziemców w sprawie Leonida Swiridowa

Infowars po polsku

Choć Układ z Schengen jest właściwie niezależny od samej Unii Europejskiej, to jednak postrzegany bywa jako istotny element wspólnej polityki zagranicznej. Walka z odmienianym przez wszystkie przypadki „zagrożeniem hybrydowym” ze strony Rosji, obnaża jednak absurd związany ze współzależnością sygnatariuszy tego porozumienia.

Kraje takie jak Polska, Litwa, Łotwa czy Estonia, starające się wytworzyć wrażenie, że Federacja Rosyjska tylko czyha na zagarnięcie „europejskiego raju”, nadużywają przepisów bezpieczeństwa jako „samospełniającej się przepowiedni”.

Za doskonały przykład służy tu właśnie Swiridow. W chwili, gdy wycofano mu zgodę na pobyt rezydenta długoterminowego UE, Polsce był na gwałt potrzebny jakiś żywy przykład zagrożenia, a prawo tylko ułatwiło jego wytworzenie. Szef ABW wykorzystał przysługującą mu prerogatywę i proszę bardzo – po całej Europie można kolportować wiadomość, że oto w Polsce zagnieździł się groźny szpieg, pracujący pod przykrywką dziennikarza (tak np. opisuje to naczelny organ rządowej propagandy, TVP Info). Genialne w swojej prostocie, prawda?

Kraje bałtyckie i Polska utrudniają więc całej Unii Europejskiej utrzymywanie relatywnie poprawnych relacji z Rosją. Represje wobec dziennikarzy to bowiem uderzenie zdecydowanie poniżej pasa, nawet jeśli mowa o rywalizacji konkurencyjnych bloków.

Tworzy to precedens, w którym przestrzeń publicystyczna danych podmiotów przestaje nawet operować na jednej płaszczyźnie i w konsekwencji powstaje coś na kształt „wojny informacyjnej”. Tyle tylko, że niestety to Polska wykonała ten pierwszy krok i czyni to nas odpowiedzialnymi za dalszy rozwój sytuacji.

Kluczowa bitwa (nie tylko o) Swiridowa

Bezpieka bawi się ze Swiridowem w „zgaduj-zgadula” i naraża Polskę na poważną kompromitację, także wśród unijnych partnerów.

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
© Sputnik . Aleksandr Nastruskin
Kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wyjdzie na jaw, że zastrzeżenia wobec działalności Swiridowa były podobne do zarzutów, które stawia się Mateuszowi Piskorskiemu, czyli dotyczyły czegoś w rodzaju „wpływania na opinię publiczną”. To oczywiście tylko moja teza, ale ABW naprawdę robi wszystko by inna nawet nie mogła przyjść do głowy. Hunwejbini polskiej rusofobii co prawda trudzą się, by udowadniać karkołomną tezę o „dziennikarskiej przykrywce”, ale to przecież brzmi tragicznie niewiarygodnie.

Świat się jednak nie zatrzymuje i w polskie ślady zdaje się iść także Ukraina pod przywództwem Wołodymyra Zełeńskiego, który w ogóle zdecydował się na oficjalną cenzurę wymierzoną w opozycyjne środki masowego przekazu, również wplątując w to przymiotnik „rosyjski”, który - jak wiadomo - służy dzisiaj za uzasadnienie wszelkich podłości i o który nie godzi się już dopytywać. W Krakowie nawet język rosyjski został uznany za groźny, skoro rozwiązano działające przy Uniwersytecie Pedagogicznym Centrum Kultury. Doprawdy, nie ma granic tego absurdu, a odbije się to na nas naprawdę fatalnie. Wystarczy sobie wyobrazić jak za 10 czy za 20 lat będzie kształtować swój światopogląd polska młodzież wychowana w nienawiści do wszystkiego co rosyjskie.

Leonid Swiridow walczy więc nie tylko o siebie, nie tylko o swoją godność osobistą, ani nawet nie tylko o możliwość wykonywania zawodu dziennikarza. Jego zmagania z polskim wymiarem niesprawiedliwości to próba zatrzymania szaleństwa wojennego podżegactwa, które personalnie skupiło się na nim pierwszym i - miejmy nadzieję - o niego rozbije też sobie głowę. Póki jeszcze mamy na to czas.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Stosunki polsko-rosyjskie (33)

Zobacz również:

MSZ Rosji: Działania Polski wobec Swiridowa to brudna historia
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Polska ponownie uznała dziennikarza Swiridowa za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego na 5 lat
Sprawa dziennikarza Swiridowa: ETPC przystąpił do formowania składu sądu
Sąd odrzucił żądanie dziennikarza Leonida Swiridowa o sprostowanie przez TVP fałszywych oskarżeń
„Dumna” Warszawa. Wszyscy jesteśmy Swiridowami
Tagi:
Rząd RP, MSZ Rosji, ABW, polityka, zakaz wjazdu, stosunki polsko-rosyjskie, strefa Schengen, MIA Rossiya Segodnya, sąd, dziennikarz, Leonid Swiridow, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz