05:59 19 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
61416
Subskrybuj nas na

Na terenie UE średnia inflacja wynosi 1,3 proc. – w Polsce natomiast według danych Eurostatu z lutego – aż trzy razy tyle. Po raz drugi odnotowujemy najszybszy wzrost cen w całej wspólnocie. Płacimy więcej za jedzenie i media.

Na drugim miejscu znalazły się Węgry (3,3 proc.), a na trzecim Rumunia (2,5 proc.). Na czwartym znalazły się Czechy (2,1 proc.).

„W Grecji przeciętny koszyk dóbr i usług konsumpcyjnych kosztuje o prawie 2 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Niższe ceny są też na Słowenii, Cyprze, w Luksemburgu, Irlandii, na Łotwie i w Hiszpanii

czytamy. Tymczasem w Polsce zamiast spadać, rosną w zastraszającym tempie. Pocieszające może być to, że od stycznia nasza inflacja nie wzrosła, jednak w obliczu drożyzny to marna pociecha.

Inflacja w górę

Według rodzimego GUS, który stosuje trochę inne wyznaczniki wzrostu cen (CPI – consumer price index zamiast HICP – harmonised index of consumer prices) ceny wzrosły „tylko” o 2,4 proc., ale te różnice wynikają stąd, że na potrzeby polskich i europejskich badań nieco inaczej kształtuje się zawartość koszyka dóbr podstawowych. Według GUS zatem towary zdrożały średnio o 1,1 proc., natomiast usługi aż o 7 proc. w skali roku. Niemniej ogólny trend wzrostu cen jest faktem.

Bazar w Soczi
© Sputnik . Ekaterina Lyzlova
W ostatnim czasie inflację zawyżają m.in. podwyżki w zakresie usług. Wpływ ma na to głównie pandemia, która wymusiła poważne zmiany u przedsiębiorców, co przekłada się na cenniki

– dowodzi money.pl.

Jak poszły w górę ceny poszczególnych produktów? Ryż podrożał o 7 proc., pieczywo prawie o 6 proc. Z drugiej strony staniało mięso wieprzowe – aż o 12 proc. Jeśli chodzi o użytkowanie mieszkania, to koszty zwiększyły się o 6 proc.

Usługi lekarskie zdrożały o 7,7 proc., stomatologiczne o 12,7, a fryzjerskie o 10. Ceny usług finansowych świadczonych przez banki, kasy i inne instytucje finansowe zdrożały… aż o połowę.

Jak wyglądają dalsze prognozy?

Nieciekawie.

Adam Glapińskie z NBP przekonuje, że z pewnością nie uda się utrzymać prognozowanych w listopadzie wskaźników. Zamiast 2,6 proc. w bieżącym roku ma być 3,1 proc. – stwierdzili specjaliści z NBP na początku marca. Dlaczego aż tyle?

„Za podniesienie ścieżki inflacji CPI w 2021 r. względem projekcji listopadowej odpowiada w największym stopniu rewizja prognozowanych cen energii przy mniejszej skali korekt dynamiki cen żywności i inflacji bazowej. Prognozę cen energii podwyższa, wpływając na ceny paliw, silny wzrost notowań ropy naftowej na rynkach światowych, jaki nastąpił po cut-off date poprzedniej projekcji" – można przeczytać w raporcie. 

W tym samym kierunku oddziałują także wyższe niż zakładano w projekcji listopadowej ceny uprawnień do emisji CO2. Wzrost ten jest związany z zaostrzeniem unijnego celu redukcji emisji dwutlenku węgla do 2030 r., co przekłada się na zwyżkową tendencję hurtowych cen na towarowej giełdzie energii elektrycznej.

Z raportu wynika też, że warzywa i owoce prawdopodobnie dalej będą drożały, zaś mięso – wręcz przeciwnie, zważywszy na ASF w Niemczech. Jest i dobra wiadomość: wzrosnąć ma PKB a gospodarki – krajowa i europejska – mają powoli wracać do stanu sprzed pandemii.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
PKB, GUS, Eurostat, ceny, gospodarka, pieniądze, inflacja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz