04:30 11 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
10247
Subskrybuj nas na

Siły Lądowe Stanów Zjednoczonych wkrótce otrzymają nową amunicję artyleryjską. Pocisk kierowany ER GMLRS do wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych (WWR) został już przetestowany i zniszczył cel oddalony o 80 kilometrów. Pentagon jest przekonany, że to nie kres jego możliwości.

„Złote” pociski

Brak nowoczesnej broni dalekiego zasięgu w siłach lądowych od dawna jest problemem spędzającym sen z powiek dowódcom amerykańskiej armii. Niedawny test perspektywicznej amunicji był drugim. Pierwszy, który odbył się w listopadzie 2020 roku, zakończył się niepowodzeniem - pocisk eksplodował w powietrzu zaraz po wystrzeleniu.

Specjaliści koncernu Lockheed Martin pracowali nad błędami, wyeliminowali niedociągnięcia i przeprowadzili udaną próbę ogniową ER GMLRS na poligonie White Sands w Nowym Meksyku. Podczas testów użyto wieloprowadnicowej wyrzutni rakiet HIMARS – specjalnie dla niej opracowano tę amunicję.

„Nasz nowy pocisk kierowany znacznie zwiększy zasięg WWR” - powiedziała Gaylia Campbell, wiceprezes ds. precyzyjnego ognia i bojowych systemów manewrujących w dziale Pocisków i Kontroli Ognia firmy Lockheed Martin. „Podczas testów udało nam się osiągnąć pożądane parametry na całej trajektorii lotu, zniszczyć cel w planowanej odległości i dostroić oprogramowanie HIMARS. Ponadto po dopracowaniu pocisku będzie go można używać również w starszych wyrzutniach M270” – dodała.

Campbell powiedziała też, że podczas kolejnych testów konieczne jest osiągnięcie rekordowego zasięgu 150 kilometrów. Jeśli to się powiedzie, amerykańska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet będzie miała największy zasięg na świecie. Jednak jest mało prawdopodobne, aby perspektywiczne pociski były wykorzystywane na masową skalę. Koszt wersji konwencjonalnej o zasięgu do 60 kilometrów to 100 tysięcy dolarów. Oczywiste jest, że ulepszona wersja będzie kosztować Pentagon znacznie więcej.

ER GMLRS (Enhanced Range Guided MLRS) to rakietowy pocisk kierowany kalibru 227 mm z głowicą kasetową lub monoblokową. Posiada inercyjny i satelitarny system naprowadzania. Broń przeznaczona jest do niszczenia pojedynczych małych obiektów, takich jak czołgi, lub unicestwiania precyzyjną salwą małych celów grupowych. Aktualnie w arsenałach amerykańskiej armii znajduje się około 50 tysięcy sztuk amunicji GMLRS.

Nie podano jeszcze, ile zmodernizowanych pocisków zostanie zakupionych, jednak wiadomo, że uruchomienie produkcji planowane jest na 2023 rok.

Przewaga na ziemi

Amerykanie próbują też wzmocnić artylerię lufową. W marcu ubiegłego roku perspektywiczna haubica samobieżna ERCA (Extended Range Canon Artillery) zniszczyła cel oddalony o 65 kilometrów - dwukrotnie większy zasięg niż posiada podstawowe działo samobieżne M109 amerykańskiej armii. Ogień był prowadzony z działka XM907 kalibru 155 mm i długości lufy 58 kalibrów przy użyciu dwóch rodzajów pocisków - kierowanego Excalibur, znajdującego się na uzbrojeniu, oraz eksperymentalnego pocisku z napędem rakietowym XM1113. Oba z powodzeniem zniszczyły cele o niewielkich rozmiarach.

Waszyngton nie bez powodu zwrócił szczególna uwagę na artylerię. W grudniu 2017 roku wpływowe Amerykańskie Centrum Badawcze RAND, które od połowy ubiegłego wieku doradza Pentagonowi w kwestiach bezpieczeństwa narodowego, opublikowało analizę zdolności bojowych rosyjskich sił zbrojnych.

Zdaniem zachodnich analityków w przypadku wojny Rosja będzie się starała wyrządzić maksymalne szkody siłom lądowym wroga, nie wchodząc z nimi w bezpośredni kontakt ogniowy. Szeroko stosowane będzie flankowanie, manewrowanie i blokowanie.

„Rosjanie w maksymalnym stopniu użyją swojej artylerii” - ostrzegł RAND. „W tym względzie mają przewagę nad zachodnimi armiami. Na przykład, w brygadzie amerykańskich wojsk lądowych jest tylko jeden batalion artylerii. Rosyjskie jednostki i formacje mają o wiele więcej pododdziałów wsparcia ogniowego. Brygada zmotoryzowana, składająca się z trzech zmotoryzowanych oraz jednego batalionu pancernego, jest często wzmacniana dwoma batalionami artylerii samobieżnej i jednym batalionem artylerii rakietowej. W przypadku bitwy «jeden na jednego», amerykańska brygada zmierzy się z wrogiem, posiadającym znacznie większą liczbą dział i wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, w których można użyć szerokiego zakresu amunicji i które posiadają duży zasięg”.

Jakim sprzętem dysponuje Rosja?

Od 2016 roku rosyjska armia otrzymuje zmodernizowane wyrzutnie rakietowe „Tornado-S” kalibru 300 mm, przeznaczone do niszczenia celów grupowych, znajdujących się w znacznej odległości (siła żywa, pojazdy nieopancerzone, lekko opancerzone i opancerzone), pocisków taktycznych, systemów przeciwlotniczych, śmigłowców w parkach, punktów dowodzenia, węzłów komunikacyjnych, infrastruktury wojskowo-przemysłowej. Ich zasięg to 120 kilometrów, a w przyszłości, jak twierdzi rosyjskie Ministerstwo Obrony, - 200. Amerykański HIMARS - 80.

Nawet mniej nowoczesne systemy artylerii rakietowej „Smiercz” wystrzeliwują pociski kierowane na odległość stu kilometrów. Amerykańskie WWR mogą służyć jako wyrzutnie taktycznych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu ATACMS. Mają zasięg 300 kilometrów. Ale „Iskander-M” niszczy cele oddalone o 500 kilometrów.

Pierwsze wystrzelenie naddźwiękowego pocisku „Cyrkon” z fregaty „Admirał Gorszkow”
© Zdjęcie : Russian Defence Ministry
Ponadto Rosja dysponuje bardziej rozbudowaną gamą wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych. Oprócz ciężkich 300-milimetrowych „Smierczy” i „Tornad-S”, siły lądowe mają 122-milimetrowe „Grady” i „Tornada-G” o zasięgu do 42 kilometrów oraz 220-milimetrowe „Uragany”, które dosiągają celi będących w odległości 36 kilometrów. Rosyjski wojska lądowe mogą też użyć ciężkich miotaczy ognia TOS-1 i TOS-2 - w rzeczywistości są to wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe bliskiego zasięgu, do sześciu kilometrów.

Amerykanie mają na razie 227-milimetrowe HIMARS i M270 o zasięgu 60 kilometrów pocisku kierowanego, a niekierowanego - 40 km. Podobna sytuacja jest w artylerii lufowej. Najnowsza modyfikacja głównego amerykańskiego ACS M109A7 używa pocisków odłamkowo-burzących o zasięgu 22 kilometrów. Rosyjska „Msta-S", wyprodukowana jeszcze w Związku Radzieckim, ma 25 lat. A perspektywiczne działo samobieżne „Koalicja" jest w stanie niszczyć cele pociskami kierowanymi na odległość do 80 kilometrów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

O włos od trzeciej wojny światowej? ZSRR był przekonany, że NATO szykuje niespodziewany atak
„Rosja nigdy wcześniej nie miała czegoś takiego”: nad jakim czołgiem pracuje przemysł obronny?
„Zaatakuje w roju”: Rosjanie tworzą niezwykłą broń
Tagi:
wyrzutnie HIMARS, wyrzutnia rakietowa, artyleria, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz