01:25 23 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4652
Subskrybuj nas na

Szef NIK udzielił Business Insiderowi długiego i wyczerpującego wywiadu, w którym stwierdził, że tzw. afera Banasia to, mówiąc kolokwialnie, małe piwo. „Prawdziwe afery” skrywają według niego wyniki kontroli NIK w różnych obszarach działalności państwa.

– Jeśli chodzi o finanse publiczne, obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne i energetyczne oraz osoby, które odpowiadają i zarządzają tymi obszarami, posiadamy dowody świadczące o głębokich patologiach i dysfunkcji w tym zakresie. Mam na myśli osoby władzy, zarówno z obecnej ekipy rządzącej, jak i poprzedniej – powiedział Marian Banaś w rozmowie z portalem Business Insider.

Zapowiedział też publikację raportu o stanie państwa, a także chwalił powołany przez siebie Departament Kontroli Doraźnych, który określił jako „zbrojne ramię NIK”. Z tego, co mówił Marian Banaś, obecna władza, ale także i niektórzy przedstawiciele poprzednich ekip rządzących, mają się czego obawiać:

– Obecnie prowadzimy już kilka, a za chwilę rozpoczniemy kolejne, bardzo wrażliwe kontrole. One odbiją się głośnym echem. Przez pierwsze pół roku warunki do działania były utrudnione, ale z tym sobie poradziłem. W sumie, to ktoś kiedyś powiedział „pancerny Marian”. Specgrupa powstała i zaczęła działać, a pierwsze efekty kontroli za chwilę ujrzą światło dzienne. Efekty z pewnością nie będą mizerne, to poważny kaliber – zapowiedział. Powiało grozą.

Banaś wskazał kluczowe obszary, w których pracuje wspomniana wcześniej specgrupa. To:

– Kontrola związana z aferą GetBack: „9,5 tys. osób straciło majątek życia na kwotę około 2,5 mld zł. W tym wypadku oprócz odpowiedzialności organów państwa, do skontrolowania jest to, co się stało z pieniędzmi, którymi banki zasilały GetBack” – czytamy;

– SKOK Wołomin: „tam prominentne osoby z wszystkich stron politycznej sceny brały kredyty i pożyczki do kilku milionów złotych, pieniędzy nie oddały, a SKOK Wołomin upadł”;

– budowa bloków węglowych w elektrowni Ostrołęka C: „tam miliardy przepadły bezpowrotnie”;

– sprawa kradzieży ponad 9 mln zł z kasy CBA: „Kto i jak został pociągnięty do odpowiedzialności? Ta służba pełni odpowiedzialną rolę i powinna być symbolem uczciwości oraz profesjonalizmu”;

– pieniądze tracone na drewnie z Puszczy Białowieckiej: „Ono gnije, a miejscowa ludność musi palić węglem zamiast drewnem. Brakuje uruchomienia przemysłu drzewnego, który kiedyś tam kwitł”;

Banaś potwierdził też, że trwają już w większości (lub zaraz rozpoczną się) kontrole „budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, funkcjonowania Polskiej Fundacji Narodowej, gospodarki majątkowej i finansowej TVP”.

Buraki
© Depositphotos / Dml5050
Szef NIK uważa się za funkcjonariusza przywracającego w państwie porządek:

– Dopiero w NIK zobaczyłem skalę patologii i to nie w formie opowiadania przy kawie. Zgłosiło się do mnie wielu sygnalistów, przekazując dokumenty, składając zeznania do protokołów. We mnie i w NIK widzą ostatnią deskę ratunku wobec całkowitego upartyjnienia służb – powiedział.

– NIK musi stać się realnym instrumentem kontroli władzy. Żeby była jasność, każdej władzy, niezależnie od barw partyjnych – podkreślił na końcu Banaś.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„W instrybutor k...a nie strzel”. Chwile grozy na Orlenie: bmw ucieka, policjanci z bronią – wideo
Dominik Tarczyński odpowiada Korwin-Mikkemu. Powiało grozą
„Schronisko grozy” w Radysach nadal działa
Tagi:
kryzys gospodarczy, gospodarka, afera, NIK, Marian Banaś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz