11:24 14 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4335
Subskrybuj nas na

Pamiętam z dzieciństwa powtarzane w środowisku moich rodziców dziennikarskie powiedzenie, że artykuły w radzieckiej prasie należy czytać od połowy, od słowa „odnako”. Bo wszystko, co wcześniej, to propaganda sukcesu, ale po „jednakowoż” zdarzały się prawdziwe informacje. Katoliccy publicyści postępują dziś odwrotnie.

Co może wskazywać na większą wolność słowa, albo mniejszą cierpliwość komentatorów, którzy swoją prawdziwą opinię na temat watykańskich niby-kar dla Głódzia i Janiaka wywalają od razu, na początku – wprost kipiąc gniewem. Potem jednak przypominają sobie, że jest to decyzja papieża Franciszka i bez szczególnego przekonania dorzucają coś o jej wadze i przełomowości.

Nie jest to niezrozumiałe: zakaz mieszkania i celebry w ostatnich diecezjach, którymi kierowali, polecenie wpłacenia „co łaska” na fundusz ofiar kościelnej pedofilii – bez jakiegokolwiek wskazania winy dwóch purpuratów, którzy świadomie i cynicznie chronili zboczeńców, narażając kolejne dzieci – trudno uznać za pryncypialne postawienie sprawy przez papieża. Ale przyznam, że odwaga wyrażania tej opinii przez zawodowych katolików zrobiła na mnie wrażenie.

„Więź” kontra „kościółkowość”

Naczelny bardzo zasłużonej w demaskowaniu sutannowych pedofilów i ich protektorów „Więzi”, Zbigniew Nosowski, w komentarzu zatytułowanym „Głódź, Janiak i Al Capone” porównuje Stolicę Apostolską do KC KPZR: decyzje Watykanu są „czytelne jedynie dla tych, którzy potrafią czytać między wierszami kościelnych komunikatów tak, jak wyspecjalizowani kremlinolodzy analizowali decyzje Komitetu Centralnego”. Toteż „trzeba narzekać” i on osobiście „mógłby narzekać bardzo długo”, albowiem decyzje są „kościółkowe”, „nie są szczere”, „nie opierają się na prawdzie” i „są po watykańsku pokrętne, a nie po chrześcijańsku prostolinijne”. Wyrok jest „żenująco śmieszny”, bo Janiak i Głódź „nie zostali pozbawieni choćby insygni biskupich, cóż dopiero – usunięci z kapłaństwa”, a zamiast tego „mogą publicznie celebrować – zarówno nabożeństwa, jak i siebie samych” wszędzie poza swym ostatnimi diecezjami.

I po tym wykwicie szczerości, red. Nosowski dokonuje samozdyscyplinowania i dodaje, że „ważniejsza” jest „druga strona medalu” – ta, że ważni biskupi w ogóle zostali ukarani za krycie pedofilów: „w historii Kościoła w Polsce dwudziesty dziewiąty dzień marca Roku Pańskiego 2021 zostanie jednak zapamiętany jako bardzo ważna cezura – wprowadzenie w życie zasady rozliczalności wpływowych kościelnych hierarchów”.

Podobnego zdania – pisze Nosowski – jest antygłodziowy sygnalista, ks. Adam Świeżyński, który pociesza się, że wprawdzie „sankcje są symboliczne”, ale przecież „dawno już minęły czasy przekazywania skazańca przez Święte Oficjum >ramieniu świeckiemu< i palenia go na stosie. Kościół nie wtrąca do lochów. Kościół mówi językiem symboli”. Ks. Piotr Górski, sygnalista antyjaniakowy, pociesza się z kolei, że Głódziowi i Janiakowi na pewno jest przykro: „Żyli w blasku otaczającej ich chwały. Cieszyli się poklaskiem otoczenia. Brylowali na salonach. A teraz nie mogą bywać w diecezji”...

Terlikowskiego raduje upokorzenie

Tę samą strategię przyjmuje inny, skądinąd zaskakujący, bohater walki z kościelną pedofilią, red. Tomasz Terlikowski: „To nie jest wystarczająca kara, w ogóle trudno uznać to za karę, ale trzeba jasno powiedzieć, że to jest ważny krok, chociaż niewielki, w dobrym kierunku”. „Dlaczego ważny” – zapytuje sam siebie red. Terlikowski i sam sobie odpowiada: bo „trzeba pamiętać o miejscu, jakie arcybiskup Głódź zajmował nie tylko w Polsce, ale też i w Watykanie”, toteż „niewątpliwie jest to dla niego pewne upokorzenie”. Pocieszanie się, że wprawdzie złoczyńca nie poniósł realnej kary, nie wyraził skruchy, nie wynagrodził ofiarom cierpienia, ale chociaż został upokorzony – to zaiste bardzo katolicki punkt widzenia.

Znacznie surowszy ton przyjął „Tygodnik Powszechny”, który publikuje komentarz zatytułowany: „Biskupi chyba winni, chociaż nie wiadomo czego”. „TP” nie zachowuje nawet pozorów lojalności wobec Watykanu.

Z jednej strony ktoś może powiedzieć, że należy się cieszyć, iż postępowanie wobec dwóch biskupów oskarżanych o poważne nadużycia się zakończyło i że opinia publiczna została o tym poinformowana. Z drugiej strony, komunikaty Nuncjatury są kompromitujące

– pisze Piotr Sikora – „wcale nie dziwi, że ludzie odbierają to wszystko jako kpinę ze sprawiedliwości i próbę takiego sformułowania przekazu, by tak naprawdę nic nie powiedzieć”...

Gajcy zgorszony zgorszeniem

Inny zawodowy papista z mediów, red. Andrzej Gajcy – rezydujący katolik Onetu, specjalista od rozmów z klerem, autor komentarzy w duchu „Żegnaj katolicka Irlandio. Dokąd zmierzasz Europo?”, znany z nazwania protestów Strajku Kobiet „wulgarną pełzającą anarchią” – przyjmuje strategię prasy radzieckiej. Zaczyna od chwalenia, a atakuje później, w wyraźnej nadziei, że nie każdy doczyta.

„Watykan kończy z całkowitą bezkarnością polskich hierarchów” – ogłasza red.

Gajcy na wstępie swego komentarza – decyzje „stanowią przestrogę dla innych polskich hierarchów zamieszanych w zamiatanie pod dywan seksualnych nadużyć i są ważnym krokiem na drodze do pełnego oczyszczenia polskiego Kościoła, znad którego Stolica Apostolska ewidentnie zdjęła parasol ochronny”. Dopiero kilka akapitów dalej autor odnotowuje, iż w decyzji papieskiej „jak na dłoni widać wszechobecną w strukturach kościelnych kulturę dyskrecji, która wygrywa z pełną przejrzystością, tak potrzebną i konieczną właśnie w takich sprawach” oraz, że „może dziwić stosunkowo niska dotkliwość kar”. Ponieważ Głódź i Janiak „powinni resztę lat swojej posługi spędzić w jakimś klasztorze lub w domu dla księży emerytów, przekazując jednocześnie cały swój pokaźny majątek na cele zadośćuczynienia ofiarom księży pedofilii”, a zamiast tego na pewno wkrótce wypłyną w jakiejś innej diecezji i znowu będą brylować „doprowadzając przy tym do ogromnego zgorszenia i niewytłumaczalnego błędu, bowiem takie postępowanie będzie jasnym pokazaniem, że kary nałożone przez Stolicę Apostolską można w zasadzie traktować z przymrużeniem oka”...

Ogólne rozczarowanie

Tak szczerze powiedziawszy, to nieco im wszystkim współczuję. Nasza krajowa kasta „postępowych katolików” znajduje się w diabelnie głupiej sytuacji.

Z jednej strony – ma zapisany do PiS „Kościół toruński”, który pryncypialnie kwestionuje jakiekolwiek zabiegi na rzecz wytępienia pedofilii wśród kleru („ksiądz zgrzeszył, no to zgrzeszył, kto nie ma pokus”) i całą falangę integrystów, którzy głoszą, że prawdziwym papieżem jest Benedykt, a Franciszek to uzurpator i heretyk. Z drugiej – jest obecny papież, który robi przemiłe wrażenie, ale w sferze merytorycznej może być olbrzymim rozczarowaniem dla wszystkich, którzy spodziewali się skutecznego odgórnego oczyszczenia szamba, jakim jest polski papizm.

Przyjemnie być ateistą.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polscy hierarchowie kościelni ukarani przez Watykan za zaniedbania ws. nadużyć seksualnych
Błogosławieństwo związkom homoseksualnym w kościele: niemieccy księża i wierni kontra Watykan
Pasterka bożonarodzeniowa w Watykanie
Kryzys w Stolicy Apostolskiej: Watykan obcina pensje duchownym
Episkopat zaskoczony ukaraniem przez Watykan abp Głódzia: „Nie było żadnego sygnału”
Tagi:
propaganda, polityka, Polska, pedofile, Watykan, kościół katolicki
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz