17:47 17 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
217
Subskrybuj nas na

Spośród grona kandydatów, którzy walczyć mają o fotel szefa Instytutu, 22 kwietnia Kolegium IPN wyłonić ma szczęśliwców, którzy przejdą do następnego etapu. Według doniesień medialnych obecny dyrektor nie ma zbyt wielkich szans.

22 lipca oficjalnie zakończy się 5-letnia kadencja obecnego szefa Instytutu Jarosława Szarka. „Zwycięzcę po zaplanowanym na 27 kwietnia przesłuchaniu wyłoni (Kolegium - red.) bezwzględną większością w tajnym głosowaniu. Następnie na wniosek Kolegium prezesa Instytutu powoła Sejm za zgodą Senatu” – pisze portal Oko.press. W grze ma być pięć nazwisk, z których - według nieoficjalnych informacji - największe szanse na zwycięstwo ma ponoć obecny dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Karol Nawrocki.

„Rzeczpospolita” stawia tezę, że Nawrocki ma spore poparcie w partii rządzącej jako lojalny i sprawny menedżer. To on miał „przejąć” od gdańskiego samorządu Westerplatte i zacząć tam budowę nowego muzeum, co rządzącym bardzo się podobało. „To on organizował też obchody 80. rocznicy wybuchu wojny na półwyspie. Może liczyć na poparcie prof. Ryszarda Terleckiego, wicemarszałka Sejmu z PiS, który chce mieć wpływ na IPN, jak i prof. Piotra Glińskiego oraz związanego z Pomorzem wiceministra kultury Jarosława Sellina

– czytamy w dzienniku.

Jednak o ile kandydatura ta ma szanse na spore poparcie w Sejmie, to już niekoniecznie w Senacie, w którym większość ma opozycja nieprzychylna nominatom PiS. „Rz” spekuluje, że wówczas może dojść do długotrwałego klinczu przypominającego sytuację z wyborem nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Kolegium IPN będzie wówczas musiało rozpisać nowy konkurs i przez cały ten czas dyrektorem wciąż będzie Jarosław Szarek.

Z kolei ani on, ani jego zastępca Krzysztof Szwagrzyk nie mają w tej walce zbyt dużych szans zarówno według analizy „Oka” jak i „Rz”. Chodzi o tzw. aferę Tomasza Greniucha – byłego lidera opolskich struktur ONR, znanego z wykonania w przeszłości gestu hitlerowskiego pozdrowienia. Fakty te wyszły na jaw dopiero, gdy został powołany na stanowisko szefa oddziału IPN we Wrocławiu, a to spowodowało jednak wizerunkowy kryzys w instytucji, która jest dla PiS bardzo ważna jako filar polityki historycznej. Za to kadrowe niedopatrzenie odpowiedzialni mają być właśnie dzisiejsi zarządzający IPN-em.

Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie
© Sputnik . Krzysztof Żurek
Pojawiają się spekulację, że tę kandydaturę podsunięto Szarkowi, by go pogrążyć, on sam broni się jednak, przerzucając część odpowiedzialności na Kolegium IPN: „Pan dr Tomasz Greniuch rozpoczął pracę w instytucie trzy lata temu. Półtora roku temu został pełniącym obowiązki naczelnika Delegatury w Opolu, a w styczniu 2020 r. naczelnikiem. Już wtedy odbyła się dyskusja wokół jego osoby, także w mediach. Wydawało się, że nikt niczego nie ukrywał. (…) Przecież jego ówczesny wybór zaakceptowało także Kolegium IPN” – powiedział w rozmowie z Michałem Karnowskim dla „Sieci”.

W grze ma być także dr Jakub Kumoch – ambasador RP w Turcji, który według Oko.press miałby być kandydatem, który zwiąże IPN bliżej z MSZ, a ograniczy nieco wpływy Ryszarda Terleckiego.  Jednak „Rz” dodaje też (w kontekście kandydatur Szarka, Szwagrzyka i Kumocha): „Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że świadomi braku poparcia, zrezygnowali z gry o to stanowisko”.

Istnieje też możliwość, że o „tron” w IPN powalczy ktoś z obecnego składu Kolegium IPN albo że przeprowadzona zostanie nowelizacja ustawy o IPN, pion prokuratorski zostanie stamtąd wyprowadzony, a rola prezesa ograniczona.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Skandal wokół hajlującego dyrektora: IPN podjął decyzję
Zamieszanie wokół dyrektora IPN we Wrocławiu. Minister Dudy zabiera głos
Greniuch rezygnuje ze stanowiska szefa IPN-u
Tagi:
afera, PiS, sejm, muzeum, IPN, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz