17:49 17 Kwiecień 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Stosunki polsko-rosyjskie (33)
19655
Subskrybuj nas na

Przyjazd nowego polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego do Moskwy nie wzbudził żadnego zainteresowania w rosyjskiej stolicy. Kilkumiesięczny wakat na tym stanowisku nie popsuł relacji, bo trudno popsuć coś, czego nie ma. Zatem czy należy mieć nadzieję, że z chwilą pojawienia się nowego człowieka na stanowisku ambasadora nastąpią zmiany?

Wywiad sponsorowany?

Na entré Krzysztof Krajewski wybrał rozmowę z Agencją Prasową Interfax. Niestety rozmowa ta bardziej przypomina wywiad sponsorowany niż wypowiedź programową szefa misji dyplomatycznej.

Zapewne i z tego powodu efekt prezentacji okazał się mało piorunujący, a wieści o wydarzeniu rozchodziły się po Moskwie bardziej „pocztą pantoflową” niż oficjalnymi kanałami. 

Polscy politycy, od lewa do prawa naznaczyli się pewną skazą, uważają się i chcą być postrzegani jako „spece” od spraw rosyjskich. A patrząc na to, co wyprawiamy w relacjach z Rosją, trudno uznać ich za wiarygodnych w czymkolwiek, co łączy się z tym sąsiadem.
Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski
Ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski

Urho Kekkonen w historii polityki...

Zapewne wiąże się to także z tym, że w Polsce często słyszy się opinie, iż nasz kraj ma nieszczęśliwe położenie i wszelkie niepowodzenia wynikają właśnie z tej racji.

Niewielu chce przyjąć do wiadomości fakt, że z problemem położenia swoich krajów zmagali się politycy innych krajów i potrafili znaleźć mechanizmy służące do ich rozwiązania.

Wybitny fiński polityk, Urho Kekkonen, w 1943 roku zwrócił się do swoich partyjnych kolegów z takim stwierdzeniem: „Nie możemy zmienić faktu, że to wielkie mocarstwo jest naszym sąsiadem. Musimy z tego wyciągnąć wnioski”. Kilkanaście lat później, już jako Prezydent Finlandii, wzniósł inną, równie uniwersalną tezę: „Nie szukajcie przyjaciół daleko, a wrogów blisko”.

Nie jest to jedyny wkład, jaki pozostawił po sobie Urho Kekkonen w historii polityki, ale nawet te dwa oczywiste stwierdzenia, nie dotarły jeszcze do świadomości polskich polityków.

Wygibasy w stylu – to nie my to oni

Rozpad bloku socjalistycznego wydawał się być nadzieją na rozkwit państwowej suwerenności. Tymczasem rzeczywistość znowu okazała się być „w poprzek” polskim oczekiwaniom: przystąpienie Polski do Unii Europejskiej „odciążyło” polskich polityków od problemów związanych z prowadzeniem polityki zagranicznej.

Zauważa to Ambasador Krajewski w trakcie wywiadu i mówi o tym tak: „Ani Warszawa, ani żadna europejska stolica nie tworzy samodzielnie jakości stosunków między UE i Rosją, czy stosunków między NATO a Rosją”.

Zapomina, czy nie chce pamiętać, że jazgot wydobywający się z Warszawy w Brukseli czyni dostateczne zamieszanie, aby na tę politykę wpływać i wszelkie wygibasy w stylu – to nie my, to oni – przypominają unikanie odpowiedzialności, a nie merytoryczną odpowiedzialność za całość.

Konferencja prasowa byłaby najlepszym sposobem

Cały wywiad byłby znośniejszy, a jego przekaz wiarygodniejszy, gdyby sposób jego przeprowadzenia był mniej konfidencjonalny i bardziej otwarty. Konferencja prasowa byłaby najlepszym sposobem, ale Pan Ambasador nie był na siłach poddać się swoistej konfrontacji.

Rosjanie coraz mniej, ale jeszcze są ciekawi Polski.

Ambasador Krajewski mówi, że rosyjski język jest słyszalny na polskich ulicach. Znaczy to tyle, że Polska ma jeszcze jakiś magnes przyciągania, ale to, że Rosjanie, z obawy o reakcję, nawiązanie kontaktu rozpoczynają po angielsku, nie świadczy, że czują się dobrze.
Zwolenników normalizacji stosunków z Rosją trzeba szukać ze świecą

Cieszy, kiedy Pan Krajewski dostrzega niebezpieczeństwo w trendach światowej polityki i – choć to mało odkrywcze – to słysząc z ust „Polaka i Europejczyka” taką opinię można spodziewać się, że wysłany do Moskwy będzie szukał dialogu. Mając jednak pewne doświadczenie w tym zakresie można podejrzewać, że więcej w tym dyplomatycznej gadki niż siły sprawczej.

Zadań w kontaktach polsko-rosyjskich wymagających wyjaśnienia i wznowienia jest co niemiara. Rzecz w tym, że sam ambasador przyznaje, iż polska polityka zagraniczna nie jest tylko i wyłącznie dziełem Warszawy, w której – na domiar złego – zwolenników normalizacji stosunków z Rosją trzeba szukać ze świecą.

Odbudowa stosunków na poziomie kulturalnym, naukowym, sportowym, o których mówi ambasador Krajewski, jest konieczna i oczywista, rzecz w tym, że nie da się tego zrobić, jeśli na każdym polu Polska zgłasza akces do rusofobistycznego chóru, chowając się za plecami mocniejszych sojuszników. Autorytetu to Polsce nie buduje, a w wielu przypadkach podważa wcześniej zbudowaną wiarygodność.

Okres popandemiczny będzie wymagał przeorganizowania stosunków międzypaństwowych, aby relacje międzyludzkie mogły się swobodnie rozwijać. Nie powinniśmy dopuścić, aby z nadchodzących zmian wykluczone zostały relacje polsko-rosyjskie.

Nigdy nie odpowiadają mi deklaracje i rozróżnianie, wyrażające się w miłości do narodu i niechęci do narodem rządzących. Stąd deklaracja Pana Krajewskiego:

Chcę podkreślić, że nasza polityka w stosunku do rosyjskiej władzy nie jest związana z jakimikolwiek negatywnymi emocjami w stosunku do narodu rosyjskiego

– stanowi element przemawiający bardziej za kontynuacją obecnej polityki niż jest przejawem chęci do zmiany.

Zadania Ambasadora Krajewskiego

W wywiadzie dostrzegam dwie podstawowe kwestie, a właściwie zadania, z którymi pojechał Ambasador Krajewski do Moskwy.

Po pierwsze, przekonać Rosjan do wydania zezwolenia na postawienie pomnika w miejscu katastrofy samolotu, bo w Warszawie wiedzą, że jak nie stanie się to w najbliższych dwóch latach, to nie stanie się nigdy.

Po drugie, sprowadzenie wraku samolotu do Polski, choć ta kwestia jest mniej pilna, ponieważ wrak na polskiej ziemi „wyląduje” na złomowisku, a na rosyjskiej ziemi ma ciągle potencjał politycznej siły w polskiej walce wewnętrznej.

Chciałbym wierzyć, że ambasador Krzysztof Krajewski ma więcej zadań niż te określone pod koniec wywiadu dla Interfax-u.

Wzorem poprzednika...

Odgradzanie się, wzorem poprzednika, od wszystkich rosyjskich środków masowego przekazu i koncesjonowanie dostępu do siebie, zaświadcza, że przełomu nie będzie.

Mam nieodparte wrażenie, że wywiad dla Agencji Prasowej Interfax Pana Krzysztofa Krajewskiego będzie najdonioślejszym jego osiągnięciem w czasie pełnienia misji.

Choć bardzo chciałbym się mylić.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Stosunki polsko-rosyjskie (33)

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Polska ponownie uznała dziennikarza Swiridowa za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego na 5 lat
Dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie: „Zaszczepiłem się Sputnikiem V”
ETPC przyjął pozew Swiridowa przeciwko polskim władzom
Bo nie ma elit
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Tagi:
Unia Europejska, Warszawa, Moskwa, MSZ RP, MSZ Rosji, ABW, NATO, ambasador, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz