22:31 12 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
Stosunki polsko-rosyjskie (35)
171113
Subskrybuj nas na

Najpierw nowy ambasador Polski w Moskwie Krzysztof Krajewski wystąpił ze względnie pojednawczym przesłaniem do swoich gospodarzy – Rosjan. Kilkanaście dni później dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie Piotr Skwieciński wziął udział w prezentacji organizowanej przez Rosyjskie Towarzystwo Historyczne, a następnie udzielił wywiadu Sputnikowi Polska.

Wydarzenia te, z pozoru nie będące niczym wyjątkowym, wywołują gdzieniegdzie histeryczne reakcje. O co chodzi?

Dyplomata językiem dyplomacji

Ambasador Krajewski w swoim krótkim, zamieszczonym w internecie wystąpieniu (dostępnym w języku polskim i rosyjskim) w bardzo stonowany i zachowawczy, typowy dla dyplomaty sposób opowiedział o tym, co Polskę i Rosję może łączyć. Wspomniał o wspólnych wyzwaniach w kontekście pandemii, o potrzebie współpracy w obliczu globalnych problemów, a nawet zaapelował o solidarność. Podkreślał też wartość kontaktów międzyludzkich i kulturowych pomiędzy społeczeństwami obu krajów. Wspomniał o korzyściach płynących ze współpracy gospodarczej. Różnice i spory zasygnalizował, czyniąc to jednak w sposób niezwykle delikatny.

To, co w normalnych warunkach jest standardem, w dzisiejszej Polsce szokuje. Wypowiedź Krzysztofa Krajewskiego, niemal niezauważona w krajowych mediach, tylko zdawkowo odnotowana przez dziennikarzy rosyjskich, wśród interesujących się problematyką relacji polsko-rosyjskich wywołała szok.

Niektórzy wyciągnęli z niej daleko idące wnioski. Ich rozumowanie nie było pozbawione pewnych podstaw logicznych. Ambasador Krajewski nie jest przecież nowicjuszem, a dyplomatą o wieloletnim doświadczeniu. Na dodatek, człowiekiem, który znaduje się na cenzurowanym u najbardziej hałaśliwie antyrosyjskiego skrzydła Prawa i Sprawiedliwości, z głośno protestującą przeciwko jego kandydaturze i lustrującą go publicznie Małgorzatą Gosiewską na czele.  Jako człowiek bez wątpienia nie tylko inteligentny, ale i mający spory bagaż doświadczeń w polskich strukturach państwowych, musiał sobie zdawać sprawę z faktu, jak wielu warszawskim „jastrzębiom” jego przesłanie zdecydowanie nie będzie mogło się spodobać. A jednak – powiedział to, co powiedział.

© Sputnik . Igor Stanow
Polski polityk i politolog Mateusz Piskorski
Optymiści z miejsca zatem zakrzyknęli, że idzie nowe, a w Warszawie ktoś zrozumiał, że dalsze brnięcie w absurdalny konflikt z Moskwą zaczyna być coraz bardziej niebezpieczne i niekorzystne dla Polski. Jeszcze inni uznali, że widocznie zmieniły się instrukcje Waszyngtonu i tym samym kierunek polskiej polityki wschodniej. Ale byli i tacy, którzy do sprawy podeszli bardziej sceptycznie, uznając ją za niewiele znaczący przypadek.

Dyrektor Instytutu Polskiego przemówił

Piotr Skwieciński, zanim został w 2019 roku dyrektorem Instytutu Polskiego w Moskwie, był przez lata dziennikarzem i publicystą prawicowych mediów sympatyzujących z PiS. Owszem, zdarzały mu się na temat polityki wschodniej publikacje wyważone, jednak wkrótce powracał do dominującego w jego środowisku tonu, wycofując się pod presją własnego obozu politycznego.

Z obozem tym wiązała go cała jego biografia, w tym dzialalność w ekstremistycznej Lidze Republikańskiej kierowanej niegdyś przez obecnego wszechwładnego szefa resortu spraw wewnętrznych i służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

Jego obecność na niepoprawnej politycznie z punktu widzenia obecnych władz w Warszawie prezentacji w Moskwie, a następnie wywiad udzielony red. Leonidowi Swiridowowi, w którym przyznał się m.in. do szczepienia rosyjskim Sputnikiem V, wywołały w części polskich elit istny popłoch.

Zaatakował go frontalnie niezbyt skłonny do refleksji rzecznik polskich służb specjalnych. Kipiał z oburzenia, obwieszczając, że pewnym mediom nie wolno udzielać wywiadów. Skwieciński niczego kontrowersyjnego nie powiedział. Dla niektórych jednak sam fakt rozmowy z Rosjanami urasta niemal do rozmiarów zdrady narodowej. Choć przecież kontakty z nimi należą do jego obowiązków jako dyrektora Instytutu Polskiego w stolicy Rosji.

I znów pojawiły się wśród niektórych nadzieje, że wszystko to nie przypadek, że być może wkrótce będziemy świadkami powrotu racjonalizmu w polityce polskiej wobec naszego największego sąsiada.

Budapesztański znak?

Potwierdzeniem tej tezy dla poszukujących uparcie nadziei optymistów stało się spotkanie w Budapeszcie, na którym o współpracy partyjnej rozmawiali premierzy Viktor Orban i Mateusz Morawiecki oraz przewodniczący włoskiej Ligi, były wicepremier Włoch Matteo Salvini.

Wszystko stawało się jasne: skoro PiS rozmawia o współpracy z politykami racjonalnie odnoszącymi się do Rosji, to może sam skłoni się do podobnego racjonalizmu. Przecież niegdyś słyszeliśmy już hasło o Budapeszcie w Warszawie, więc może ów „Budapeszt” zawita również do polskiej polityki wschodniej?

Może warto jednak wziąć pod uwagę wyjaśnienia mniej optymistyczne, a bardziej oparte na realiach polskiego państwa.

Z kilku względów wśród polskiej klasy politycznej panować może pewna dezorientacja. W Stanach Zjednoczonych władzę przejął i wzmocnił od razu antyrosyjską retorykę Joe Biden, przeciwnik idola części polskiej prawicy Donalda Trumpa. Wywołać to mogło określony chaos, bo przyszło na nowo tworzyć kanały komunikacji z waszyngtońskim patronem, a być może nawet rewidować pewne wcześniejsze założenia i wydeptywać nowe ścieżki.

W kraju zaś szaleje pandemia i związane z nią problemy społeczne, więc czołowi decydenci mogą być chwilowo zajęci innymi sprawami niż konstruowanie kolejnej teorii spiskowej o ostrzu wymierzonym w Moskwę.

W tej mgle istotnie niektórzy mogli się pogubić, a inni zdecydować, że czas na jakąś rewizję dotychczasowych poglądów i spróbować można jej właśnie teraz, gdy obaj wielcy bracia – ten zza oceanu, i ten z Nowogrodzkiej – nie patrzą. Nawet, jeśli wszystko to zbieg przypadków, to oby takich przypadków było więcej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Stosunki polsko-rosyjskie (35)

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
MSZ Rosji o stosunkach z Polską: Wszystkie problemy da się rozwiązać
Rekordowy zakup rosyjskiej ropy przez USA. Kreml odwrócił politykę Waszyngtonu w swoim kierunku?
Ambasador Krzysztof Krajewski mówi, że rosyjski język jest słyszalny na polskich ulicach
Tagi:
Rosja, MSZ RP, MSZ Rosji, ABW, Leonid Swiridow, Instytut Polski w Moskwie, współpraca, PiS, dziennikarz, ambasador, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz