Piszą dla nas
Krótki link
Autor
231567
Subskrybuj nas na

Prezydent Białorusi zaproponował zamknięcie ambasad w „nieprzyjaznych krajach”. Czara goryczy została przelana wezwaniami krajów bałtyckich i Polski do Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych w celu zwiększenia presji na Mińsk.

Oszczędności na dyplomacji

Białoruś już pięć lat temu zamknęła swoją misję dyplomatyczną w Izraelu „z powodu napiętych ograniczeń budżetowych”. Jednak Tel Awiw jako pierwszy zaproponował oszczędności i odwołał ambasadorów. Komunikacja była utrzymywana poprzez Rosję i kraje bałtyckie.

Jesienią Łukaszenka odesłał do domu szefów ambasad w Polsce i na Litwie - z powodu wspierania „białoruskich prowokatorów, którzy od zeszłego lata destabilizują sytuację w Mińsku”. Sąsiedzi z Europy Wschodniej udzielili schronienia Swiatłanie Cichanouskiej, byłemu ministrowi kultury Pawłowi Łatuszce i politykowi Waleryjowi Cepkała. Ponadto Wilno i Warszawa usilnie domagały się od UE nałożenia sankcji na otoczenie białoruskiego przywódcy.

Mińsk miał jednak czym odpowiedzieć. Najpierw Łukaszenka wezwał swoich bałtyckich sąsiadów do zmniejszenia liczby dyplomatów na Białorusi. W lutym odmówił wykorzystania litewskiego portu morskiego w Kłajpedzie do transportu towarów do Europy. Wiosną pierwsze dostawy białoruskiej benzyny i oleju opałowego dotarły do ​​rosyjskich portów nad Bałtykiem, a następnie zostały przekierowane do portów europejskich.

Rosyjskie porty obiecały przeładować dziesięć milionów ton w ciągu najbliższych dwóch lat. Rocznie przez Kłajpedę przepływało około pięć milionów ton białoruskiego oleju opałowego i benzyny. Wilno zatrzymało część produktów naftowych dla siebie. Władze szukają teraz alternatywnego dostawcy.

Sąsiadów się nie wybiera

Pomimo odwołania ambasadorów, przedstawicielstwa Białorusi w Polsce i krajach bałtyckich nadal działały. Ale ostatnio Łukaszenka zaproponował zamknięcie lub zredukowanie do minimum personelu w krajach, które „prowadzą niszczycielską pracę przeciwko Mińskowi”.

Dlaczego mamy zachować nasze ambasady, wydawać środki budżetowe na ich utrzymanie? Po co nam pełen zespół dyplomatów zajmujących się obszarami, które zostały wstrzymane? Kwestie będące przedmiotem zainteresowania można dyskutować na forum organizacji międzynarodowych

– wyjaśnił.

Minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej był bardziej konkretny. Stwierdził, że praca białoruskich placówek dyplomatycznych w krajach bałtyckich i Polsce „przez długi czas nie przynosi pożądanych zewnętrznych korzyści gospodarczych”.

Ostro skrytykowano stosunki z Polską. Łukaszenka zaznaczył, że kontakty z Warszawą zawsze były trudne, ale teraz „czar goryczy Mińska się przelał”. Oskarżył polskie władze o „ukrywanie zbiegłych Białorusinów”, „rażącą gloryfikację bandytów i zbrodniarzy wojennych”.

Łukaszenka nie zapomniał o udziale polskiego konsula w nieoficjalnym wydarzeniu w Brześciu – tzw. Dniu Żołnierzy Wyklętych, poświęconemu antyradzieckiemu podziemiu. Dyplomata został wezwany do białoruskiego MSZ i zwrócono mu uwagę, że w 1946 roku jeden z dowódców polowych przeprowadził akcję karną na białoruskich wsiach we wschodniej Polsce, podczas której zginęli starsi ludzie, kobiety i dzieci.

Szef republiki zagroził: jeśli Polska będzie kontynuować nieprzyjazne działania, Białoruś przypomni jej o okupacji części kraju w latach dwudziestych i trzydziestych i „da za to w mordę”. W międzyczasie planowane jest ograniczenie pracy organizacji z polskim finansowaniem, aż do zamknięcia centrów językowych zajmujących się nauką języka polskiego.

Podatek od zagranicy

Jednocześnie Mińsk przyznaje: ze względu na bliskość geograficzną nie można uniknąć kontaktów z sąsiadami. Aby kontakty były opłacalne, białoruscy politycy znaleźli niezwykłe rozwiązanie. Teraz pobierają opłatę za przekroczenie granicy z Polską i Litwą - na razie tylko od tych, którzy podróżują samochodem z obwodu grodzieńskiego. Z czasem taki podatek będzie pobierany w innych punktach. Ponadto planowane jest wprowadzenie opłat za podróż na Ukrainę. Z tego samego powodu – „nieprzyjazna retoryka Wołodymyra Zełenskiego pod adresem Mińska”.

Energetyka to kolejny obszar, w którym współpraca Białorusi z państwami bałtyckimi jest ograniczana. Systemy energetyczne krajów bałtyckich, Białorusi i Rosji nadal działają synchronicznie. Pozwala to na wymianę energii w razie wypadków. Zachowanie takiej struktury w 2001 roku zostało zainicjowane przez Łotwę, Litwę i Estonię.

Amerykańskie niuanse

Białoruski politolog Walerij Karbalewicz jest przekonany, że zamknięcie ambasad państw UE czy zachodnie sankcje nie podważą reżimu Łukaszenki, gdyż obroty handlowe między Mińskiem a Europą są znikome.

Zerwanie stosunków Białorusi z krajami bałtyckimi będzie raczej ciosem wizerunkowym, ale nie będzie poważnych konsekwencji

- mówi ekspert.

Podkreśla, że ​​najbardziej wrażliwym momentem jest presja ze strony Stanów: „Poprzez amerykańskie struktury finansowe białoruskie firmy zawierają umowy z Rosją i innymi krajami WNP. Blokada znacznie skomplikuje ten proces”.

Niedawno Departament Stanu USA zalecił Departamentowi Skarbu wznowienie sankcji wobec dziewięciu białoruskich przedsiębiorstw. Waszyngton po raz pierwszy wprowadził te ograniczenia w 2006 roku. Ale potem zawiesił ich działanie, tłumacząc ten krok poprawą sytuacji w zakresie praw człowieka i częściowymi reformami.

Jeśli Biden wdroży nowe środki, reżimowi białoruskiemu będzie ciężko. Poza Rosją nie ma gdzie szukać pomocy

- podsumowuje Karbalewicz.

Eksperci uważają, że zaostrzenie retoryki Łukaszenki nie oznacza zmiany kursu polityki zagranicznej. Chodzi raczej o podniesienie geopolitycznej stawki.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Łukaszenka trwa przy władzy wyłącznie dzięki wsparciu Rosji”: MSZ o szansie na przełamanie impasu
Tagi:
Alaksandr Łukaszenka, konflikt, kraje bałtyckie, Polska, stosunki międzynarodowe, stosunki międzyetniczne, stosunki dyplomatyczne, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz