Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1174
Subskrybuj nas na

Z danych naukowych wynika, że seks poprawia stan zdrowia w podobny sposób jak sport: zwiększa odporność, chroni przed zawałem serca i udarem oraz znacznie zmniejsza ryzyko przedwczesnej śmierci. Czy regularne zbliżenia seksualne mogą zastąpić aktywność fizyczną?

Miłość zwycięża śmierć

Osoby, które uprawiają seks przynajmniej raz w tygodniu, częściej dożywają starości. Badania pokazują, że mają lepszą odporność i są mniej zestresowane. Podczas zbliżenia organizm wytwarza dopaminę, endorfinę i oksytocynę – substancje wywołujące uczucie szczęścia.

Poza tym seks ma swego rodzaju działanie odmładzające – osoby prowadzące aktywne życie intymne zwykle wyglądają o kilka lat młodziej niż ich rówieśnicy skłonni do abstynencji. I, jak odkryli naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis (USA), żyją znacznie dłużej.

Z ich obliczeń wynika, że jeden stosunek seksualny w tygodniu zmniejsza ryzyko przedwczesnej śmierci prawie o połowę. Szanse na śmierć z powodu chorób serca zmniejszają się o 21 procent, nowotworu – o 69, a z powodu jakiejkolwiek innej choroby – o 48 procent.

Seks zamiast treningu

© Depositphotos / AllaSerebrina
Bardzo przypomina to wpływ, jaki ma na nasz organizm regularna aktywność fizyczna. Podczas stosunku zawsze spalane są kalorie, więc pomysł zastąpienia treningu intymnością nasuwa się sam.

Jednak to nie takie proste

Naukowcy z Uniwersytetu Minnesoty (USA) już w 1984 roku jako pierwsi pomyśleli o ilości energii spalanej podczas seksu. Zmierzyli wydolność organizmu dziesięciu dorosłych mężczyzn przed i bezpośrednio po stosunku z partnerkami. Okazało się, że na sześciominutowe zbliżenie płciowe zużywanych jest około 21 kilokalorii. Mniej więcej tyle samo kalorii spali organizm przy dość niskim obciążeniu fizycznym. Oznacza to, że ci, którzy chcą zachować dobrą kondycję, powinni jednak kupić sobie karnet na siłownię, podsumowują autorzy badania.

Trzydzieści lat później ich eksperyment powtórzyli kanadyjscy naukowcy. Co prawda, obliczyli ilość spalonych kalorii nie tylko u mężczyzn, ale także u kobiet – w badaniu wzięło udział łącznie 21 par w wieku od 20 do 25 lat. Spalanie kalorii podczas seksu rejestrowano za pomocą specjalnego gadżetu przypominającego bransoletkę fitness.

Analiza danych wykazała, że średnio jeden stosunek seksualny (obejmujący grę wstępną, samo zbliżenie i czas po nim) pochłania około 85 kilokalorii, czyli 3,6 na minutę. Jednocześnie mężczyźni zużywają więcej energii niż kobiety – odpowiednio 4,2 i 3,1 na minutę. Czyli dwa razy mniej niż spalanych kalorii na bieżni. Przy utrzymaniu średniego tempa biegu mężczyźni spalają dziewięć, a kobiety – siedem kilokalorii.

Z kolei przez minutę stosunku płciowego – jak twierdzą kanadyjscy naukowcy – spala się około 3,6 kilokalorii. Czyli zużycia energii podczas uprawiania sportu jest dwa razy większe. Rysunek przedstawia liczbę kilokalorii spalonych podczas półgodzinnej aktywności seksualnej i biegania na bieżni.

Właściwa pozycja

Według brytyjskich naukowców podczas seksu można spalić nie więcej niż 210 kilokalorii na godzinę – tak jak podczas spaceru w wolnym tempie. To nie wystarczy, aby schudnąć i utrzymać dobrą kondycję fizyczną.

Podobną opinię podzielają specjaliści z Harvard Medical School (USA). Mierzyli tętno i ciśnienie krwi u mężczyzn, których średni wiek wynosił 55 lat, podczas uprawiania sportu i zbliżenia intymnego. Okazało się, że trening wymaga większej siły – tętno badanych podczas stosunku seksualnego było prawie o jedną czwartą niższe niż podczas biegania na bieżni. A zużycie tlenu – ten parametr stosuje się przy ocenie intensywności obciążeń – jest takie samo jak podczas gry w ping-ponga czy spacerowania.

Istnieją jednak dowody na to, że liczba spalonych kalorii zależy od pozycji seksualnej. Jednak prawie wszystkie eksperymenty w tej dziedzinie były organizowane przez producentów bransoletek fitness i twórców aplikacji dla dorosłych, a metody przetwarzania danych budziły wątpliwości wśród naukowców.

Na razie wiadomo na pewno, że podczas stosunku seksualnego spala się mniej kalorii niż podczas treningu. Jednak podnieceniu seksualnemu i stosunkowi towarzyszy wyrzut do organizmu oksytocyny, hormonu miłości. Najwyższy poziom osiąga on w momencie orgazmu i bezpośrednio po nim.

Główną funkcją tej substancji jest szybkie uwalnianie nasienia u mężczyzn i skurcz macicy u kobiet, co ułatwia fuzję komórek rozrodczych. Ale oksytocyna ma jeszcze jedną „zaletę” – znacznie zmniejsza zapotrzebowanie na kalorie i poprawia metabolizm. Jeśli dodać do tych efektów „postseksualnych” zmniejszone ryzyko rozwoju chorób układu krążenia i dużą szansę na dłuższe życie, to korzyści płynące z intymnego kontaktu zostają bez wszelkich wątpliwości udowodnione. I pod tym względem seks zdecydowanie nie przegrywa ze sportem.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
choroby, długość życia, seks, sport
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz