Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4504
Subskrybuj nas na

Politycy dwóch największych polskich partii politycznych przerzucają się kolejnymi wpisami w mediach społecznościowych i wypowiedziach telewizyjnych, komentując opuszczenie warszawskiego aresztu śledczego przez Sławomira Nowaka. Ich osobliwa korespondencja nie dotyczy jednak sprawy najważniejszej.

Żaden z nich nie wspomina nawet, że sytuacja, którą komentują, jest patologią, rażącym, butnym deptaniem praw człowieka przez system funkcjonujący w Polsce od lat.

Wójcik nie widzi problemu, Tusk straszy

Gdy wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik ze Zjednoczonej Prawicy stwierdza, że w Polsce przetrzymywanie kogoś w areszcie bez wyroku sądu przez dwa-trzy lata to żaden problem, były lider Platformy Obywatelskiej, a obecnie szef Europejskiej Partii Ludowej, również nie dostrzega problemu. Między wierszami grozi jedynie, że taki los może spotkać i Wójcika, i innych ludzi rządzącej dziś formacji.

​Wychodzi na to, że obaj uznają stan głębokiej patologii za normalność. Instrument znany od lat w Polsce pod nazwą aresztu wydobywczego to dla nich jedno ze standardowych narzędzi sprawowania władzy. Może wypowiedź byłego premiera jest tu odrobinę bogatsza w walor wychowawczy, bo zdaje się sugerować on, że Wójcik może trafić za kraty na taki właśnie okres. Nie sposób jednak uznać, że protestuje przeciwko całemu zjawisku, ot – po prostu grozi palcem, że jak wy nam, tak my wam.

Czy muszą tego doświadczyć sami?

Gdy przyjdą po was o szóstej rano, budząc domowników, strasząc bronią i zamaskowanymi twarzami wasze dzieci, krzycząc na obecne w domu osoby starsze, odmawiając wam zażycia lekarstw, które regularnie przyjmujecie, zaczniecie powoli rozumieć wagę problemu. Jeszcze wyraźniej dostrzeżecie go, gdy młody sędzia sądu rejonowego po konsultacji telefonicznej z kimś ważnym zdecyduje, że kolejne trzy miesiące spędzicie w piekle. O tym, że to istotnie piekło przekonacie się już zaraz, gdy tylko stalowa brama aresztu śledczego zamknie się z trzaskiem za waszymi plecami. Nie, nie chodzi o współwięźniów, których poszarzałe i niezdrowe twarze za chwilę zobaczycie.

​Chodzi o to, że za tymi bramami, murami i kratami pozbawią was człowieczeństwa. Zabiorą wszystko, co macie, a przede wszystkim waszą godność. Do waszej celi przyniosą jakąś breję, którą nazwą jedzeniem. Dadzą wam zawszony lub zapluskwiony koc. Dwa razy w tygodniu pozwolą wykąpać się w zagrzybionej łaźni. A szczególne niespodzianki oczekują was, gdy ktoś z wysoka postanowi, by „umilić” wam pobyt w areszcie, który nie bez przyczyny nazwano kiedyś wydobywczym.

Łapówka
© Fotolia / Alexander Raths
Może się zdarzyć, że dla dowcipu jakiś sadysta z ABW lub innego CBA szepnie na ucho dyrektorowi aresztu, by umieścił was na oddziale dla więźniów szczególnie niebezpiecznych, takim Guantanamo na miarę polskich możliwości. I dyrektor aresztu zrobi to, bo mu kazali, choć nie ma żadnych podstaw. Zrobi to bez żadnego trybu, bo tak funkcjonuje państwo polskie. Później, niby przypadkowo, zaatakują was fizycznie kryjący swe twarze za kominiarkami funkcjonariusze konwojującej was służby. I powiedzą, że stawialiście opór. Tymczasem pozbawiony wszelkich ludzkich odruchów prokurator zabroni wam kontaktu z waszymi bliskimi, rodzinami, przyjaciółmi, nie pozwoli dowiedzieć się, jak czuje się wasz umierający w szpitalu rodzic.

Wszystko będzie pomyślane tak, byście w którymś momencie nie wytrzymali. W polskich więziennych celach jest mnóstwo przedmiotów, które mogą posłużyć za sznur, na którym pewnego dnia się powiesicie. Jeśli będziecie twardzi, może w końcu odwiedzi was seryjny „samobójca”. Tak to wygląda. Wiem o tym.

Wójciki i Tuski stworzyły ten system

Ten zezwierzęcony, barbarzyński system traktowania człowieka stworzyli i utrzymują przez lata rozmaite Wójciki i Tuski. PO nie ograniczyła zjawiska aresztów wydobywczych. PiS twórczo rozszerzył ich stosowanie, nadając patologii rangę normalności. Nikt nie zastanowił się, dlaczego w polskich aresztach doprowadza się do takiej liczby samobójstw, nikt nie pomyślał, by ograniczyć skutecznie i nieodwołalnie górną granicę pozbawiania kogoś wolności bez wyroku sądu. Żaden z gardłujących dziś polityków nie wpadł na pomysł, by w miejscach przetrzymywania ludzi stworzyć warunki odpowiadające ludziom i przyrodzonej im godności. Zamiast tego, polscy politycy wolą przerzucać się pogróżkami, kto kogo zamknie.

W istocie wszyscy oni, wraz z podległymi im prokuratorami, służbami i niektórymi dyspozycyjnymi sędziami, stanowią największe zagrożenie dla każdego obywatela. Stworzyli system, z którego korzysta każda kolejna znajdująca się u władzy ekipa.

System nie mający nic wspólnego nie tylko z międzynarodowymi standardami, ale nawet z elementarnym poczuciem ludzkiej przyzwoitości. System „bez żadnego trybu”, gdzie można zrobić z człowiekiem, czego dusza zapragnie, wykorzystując przy tym chore instynkty pracujących na jego rzecz oprawców.

Z przyczyn czysto humanitarnych trudno życzyć komukolwiek, by w tryby tego systemu kiedykolwiek wpadł. Gdy jednak czyta się wypowiedzi w rodzaju tych autorstwa Wójcika czy Tuska, czasem istotnie pojawia się trudne do przezwyciężenia pragnienie tego, by twórcy i utrwalacze tych patologii sami przekonali się o tym, jak smakuje traktowanie człowieka, jak rzeczy. Albo przynajmniej ponieśli odpowiedzialność, za to jak funkcjonuje polskie państwo w inny, bardziej cywilizowany sposób, bo – mimo wszystko – są przecież ludźmi. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gigantyczne łapówki dla Sławomira Nowaka od ukraińskiego biznesmena: nowe dane z Ukrainy
Nowak o projekcie Nord Stream 2: Pomimo destrukcyjnych podejść zostanie ukończony
Zapadła decyzja w sprawie Sławomira Nowaka. Opuści areszt
„Tusk powinien się wstydzić”: Ziobro tłumaczy się z przebiegu śledztwa ws. Nowaka
Czy sprawa Nowaka pogrąży Ukrainę?
Tagi:
rząd, korupcja, polityka, PO, PiS, Sławomir Nowak, Donald Tusk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz