Piszą dla nas
Krótki link
Autor
3219610
Subskrybuj nas na

W tradycji polskiej jest cieszyć się, gdy sąsiadowi padnie krowa, nawet gdyby we własnej oborze padło kilka więcej. Radość z cudzego nieszczęścia to część polskiej tożsamości. Chwalimy się polską gościnnością i religijnością, ale do stołu wigilijnego 60% Polaków nie wpuściłoby „obcego”.

Wyrzucamy z kraju rosyjskich dziennikarzy, a kiedy oni odpowiadają tym samym wrzeszczymy, że to bezpodstawne i niesprawiedliwe. W ramach solidaryzowania się ze Stanami Zjednoczonymi wydalamy trzech rosyjskich dyplomatów.

Znając „polską wrażliwość”...

Minister Ławrow podbił stawkę i zapowiedział wyrzucenie pięciu. W meczu Polska – Rosja 3:5. Znając „polską wrażliwość” kolejni pracownicy rosyjskiej ambasady będą zmuszeni do opuszczenia Polski. Rosjanie odpowiedzą z nawiązką i polska misja dyplomatyczna w światowym mocarstwie zostanie zredukowana do zera. Rosjan zbytnio to nie unieszczęśliwi, a polskie interesy już oficjalnie będą prowadzić Stany Zjednoczone. 

Rzeczą zmysłów jest oglądać, rzeczą intelektu myśleć. Co zatem przyniosły nam zmysły w ciągu ostatnich kilku dni w polityce międzynarodowej.
Należy uściślić, że politykę międzynarodową uprawiają tylko ci, których na to stać, a reszta państw, czyli jakieś 96%, jest za „chuda w uszach” na wielką politykę, jak mówią mniej obeznani z dyplomatycznym językiem.

Zmysły zatriumfowały nad intelektem

Upadek „bloku socjalistycznego” spowodował rozluźnienie w prowadzeniu polityki międzynarodowej przez Stany Zjednoczone i spadek wyczucia sytuacji. Pojawiające się tu i ówdzie pomysły o „końcu historii” i o zwycięstwie idei liberalnej sprawiły, że zmysły zatriumfowały nad intelektem, choć świat, mimo wszystko, stawał się bardziej bipolarny niż w czasach zimnej wojny.

Ten zimnowojenny kojarzył się z wrogimi blokami wojskowymi i w powszechnym pojmowaniu ograniczał się tylko do tego. Dziś bipolarność to powszechna nierówność polityczna, ekonomiczna i społeczna. To nadużywanie siły mocnych względem słabiej wyposażonych. Ten bipolarny świat widoczny jest w statystykach, których treść znana jest tylko nielicznym, bo dla większości odczuwanie go na własnym grzbiecie jest wystarczającym doświadczeniem.

Pozimnowojenna polityka Stanów Zjednoczonych nie ograniczała się tylko do włączania kolejnych państw w ramy wasalnego podporządkowania, zakładała ona także ręczne – amerykańskie - sterowanie polityką wewnątrz tych krajów. Podporządkowanie już nie wystarczyło, potrzebny był gauleiter, ponieważ miejscowi liberalni neofici byli w takim samym stopniu pożyteczni, jak i niebezpieczni.

Jeśli na wasalne stosunki nałożymy ludzką skłonność do szukania uprzywilejowania, to nie trudno odpowiedzieć na pytanie: dlaczego PiS wydala trzech rosyjskich dyplomatów z Polski w sytuacji, która nijak nie wiąże się z naszym krajem, a jedynym powodem, ogłoszonym zresztą publicznie, jest solidaryzowanie się ze Stanami Zjednoczonymi w geopolitycznej rywalizacji z Rosją.

Potencjał „brzęczącej muchy”

Strona polska uczyniła ten krok z zamiarem, że otworzy to jakiś nowy rozdział w stosunkach z Amerykanami, ale przede wszystkim w przekonaniu, że działania wyglądające na zsynchronizowane z amerykańska administracją poświadczą, że Stany Zjednoczone po Trumpie są równie Polsce przychylne, a Polska w amerykańskiej rywalizacji z Rosją występuje w roli partnera. Rodzaj mirażu, który w Polsce sprawdza się zawsze, dlaczego więc PiS miałby z niego nie skorzystać?

Polityka to sztuka osiągania celu, choćby to miały być tylko … kolejne wygrane wybory.

W skali globalnej Polska ma potencjał „brzęczącej muchy”: szkód nie narobimy, ale wkurzyć możemy wystarczająco skutecznie.

Ludziom w wieku Bidena należy się szacunek

Niewiele wiadomo, jaka była sekwencja zdarzeń w relacjach rosyjsko-amerykańskich w ostatnich tygodniach, jeszcze mniej wiadomo, co kryje w sobie najbliższa przyszłość.

Prezydent Biden kilkanaście dni temu podczas wywiadu telewizyjnego twierdząco odpowiada na pytanie: czy prezydent Putin jest zabójcą? Zrobił tym trochę szumu, ale nie wywołał fali poparcia czy oburzenia.

Gmach MSZ Rosji w Moskwie.
© Zdjęcie : The Ministry of Foreign Affairs of the Russian Federation
Po reakcji prezydenta Putina widać, że on także nie dał się sprowokować. W tradycji rosyjskiej i wschodniej ludziom w wieku Bidena należy się szacunek, a tym, co wymagają, taryfa ulgowa.

Rosyjski prezydent w odpowiedzi życzył Bidenowi zdrowia, a za reakcję Kremla można uznać propozycję spotkania w trybie on-line celem publicznego wyjaśnienia spraw.

Putin, który lubi mieć ostatnie słowo, zakończył incydent w swoim stylu:, „Kto się przezywa, ten sam się tak nazywa”.
Dla sprawniejszych w politycznych niuansach było wiadomym, że składanie całego incydentu na karb demencji starczej amerykańskiego prezydenta jest zbyt proste. Rosja nauczyła się czekać, a rosyjski naród znany jest z cierpliwości.

„Zrobiliśmy laskę Amerykanom”

Kilka dni temu Biden zadzwonił do prezydenta Putina. Treści rozmowy nie zna nikt, ale to, że inicjatorem była strona amerykańska i że rozmowa odbyła się, potwierdzają obie strony.

Tajemniczości rozmowy nadaje także to, że następnego dnia Amerykanie wydalają dziesięciu rosyjskich dyplomatów i nakładają kolejne sankcje.

Prawo i Sprawiedliwość uznaje ten krok za sygnał do zademonstrowania swojego przywiązania do Ameryki i uznaje trzech rosyjskich dyplomatów za „persona non grata”.

Redaktor Jan Engelgard z „Myśli polskiej” uznał to za początek operacji „Wazeline”, i zapewne jest w tym dola prawdy. Ale od czasu, kiedy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wygłosił słyną frazę: „Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom” (cytat – red.), nie jest to żadną nowością, ani odkryciem. W stosunkach z Ameryką jesteśmy albo na kolanach albo wpół zgięci, a hardości nabieramy, gdy czujemy amerykański oddech za plecami. Taka osobliwość polskiego genomu.

Wbrew temu, co próbuje się wmówić opinii publicznej, Rosja jest partnerem przewidywalnym, w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, które zdolne są wywołać dowolny konflikt, w dowolnej części świata, jeśli uznają go korzystnym dla swoich interesów.

Pokłosiem amerykańskiej polityki były fale uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy, są nim także wysokie płoty na granicy meksykańsko-amerykańskiej.

Amerykańscy politycy ślepo dążący do światowej supremacji, jako efekt uboczny stworzyli faktyczny, drugi biegun współczesnego świata, biegun biedy i niesprawiedliwości społecznej, gruntując jego trwałą bipolarnego strukturę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gość z Warszawy, czyli będzie wojna?
MSZ Rosji reaguje na wydalenie dyplomatów z Warszawy: To jest wasalstwo XXI wieku
Mińsk-Warszawa: Jak długo Polska będzie „złym sąsiadem” Białorusi?
Tagi:
stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, wydalenie rosyjskich dyplomatów, wydalenie dyplomatów, Prawo i Sprawiedliwość, Polak, Białoruś, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz