Piszą dla nas
Krótki link
Autor
29762
Subskrybuj nas na

„Forbes” pisze, że rosyjscy stoczniowcy nie są w stanie budować nowych krążowników i modernizować istniejących. Mowa o ciężkim atomowym krążowniku rakietowym projektu 11442 M „Admirał Nachimow”, którego modernizacja przebiega z opóźnieniem w stosunku do wszystkich ogłoszonych terminów. Na czym polega problem? I czy faktycznie jest aż tak źle?

Z niektórymi faktami, pojawiającymi się w artykułu „Forbes”, nie ma sensu polemizować. Dyskusje na temat remontu i modernizacji „Admirała Nachimowa”, który czasami nazywany jest rosyjską „Gwiazdą Śmierci”, rozpoczęły się w 2008 roku. Media pisały, że prace zostaną ukończone w ciągu czterech lat. Ostatecznie wszystkie założenia pozostał jedynie na papierze.

Długa droga do doskonałości

W czerwcu 2013 roku rosyjskie Ministerstwo Obrony podpisało kontrakt na modernizację „Admirała Nachimowa”. Miał zostać przeprowadzony całkowity remont napędu diesel-elektrycznego, modernizacja urządzeń elektrycznych oraz dziesiątek tysięcy kilometrów okablowań jednostki, a także uzbrojenia radiotechnicznego. Zgodnie z umową przekazanie zmodernizowanego krążownika flocie miało nastąpić w 2018 roku. Remontem i modernizacją jednostki zajęła się stocznia Siewiernoje Maszynostroitielnoje Priedprijatije (Siemasz) w Siewierodwińsku - największe przedsiębiorstwo, które może przyjąć okręty tej wielkości (długość 250 metrów, wyporność - ponad 25 000 ton). W 2020 roku okręt został zwodowany i na razie istnieje prawdopodobieństwo, że prace zakończą się w tym lub przyszłym roku.

Myślę, że przetestowanie zmodernizowanego krążownika zajmie co najmniej rok, więc okręt zostanie przekazany marynarce wojennej w latach 2023–2024, czyli znacznie później niż pierwotnie planowano.

Niemniej zmiany, jakie przejdzie największy rosyjski krążownik, są imponujące i należy omówić je osobno.

Czy krążownik otrzyma S-500?

Na okręcie zaplanowano pełną wymianę broni ofensywnej i defensywnej: dwadzieścia wyrzutni naddźwiękowych pocisków przeciwokrętowych „Granit”, które są główną bronią krążownika, zostanie zastąpionych przez kilka uniwersalnych wyrzutni wielozadaniowego systemu rakietowego „Kalibr”. Po otrzymaniu najnowocześniejszych modyfikacji „Kalibra” krążownik będzie mógł wykorzystywać bardzo szeroką gamę pocisków manewrujących - nie tylko same „Kalibry” do atakowania zarówno celów nawodnych, jak i naziemnych (zasięg do 2500 km), ale także przeciwokrętowe odrzutowe ponaddźwiękowe pociski manewrujące „Oniks” (zasięg do 300 km) i wreszcie perspektywiczne pociski hipersoniczne „Cyrkon”. Biorąc pod uwagę, że wymiary krążownika pozwalają na zamontowanie co najmniej ośmiu takich uniwersalnych wyrzutni, uzyskujemy prawie trzykrotny wzrost liczby pocisków w jednej konwencjonalnej salwie. Co więcej, przechwycenie najnowocześniejszych pocisków rakietowych za pomocą dostępnych systemów obrony powietrznej jest obecnie albo niemożliwe, albo niezwykle trudne.

Zmodernizowany zostanie również system obronny nowego krążownika. Jest całkiem prawdopodobne, że głównym systemem rakietowym strefowej obrony przeciwlotniczej okrętu będzie morska wersja lądowego systemu przeciwlotniczego S-500 „Prometeusz”. Media nie informowały jeszcze wyraźnie o jego instalacji na okręcie, ale taki krok byłby logiczny, ponieważ testy S-500 dobiegają końca. Nawet jeśli S-500 nie pojawi się na krążowniku projektu 11442 M, to najprawdopodobniej zostanie zmodernizowany już zainstalowany na nim morski system rakietowy S-300F - jego możliwości zostaną podniesione do poziomu kompleksu naziemnego S-400 . Na krążowniku zaktualizowane zostaną również systemy obrony przeciwrakietowej i artyleryjskiej walki w zwarciu, które powinny chronić jednostkę przed bombami, pociskami manewrującymi oraz przed dronami i samolotami, które przebiły się przez długą linię obrony. Takimi systemami będą morskie modyfikacje słynnych zestawów „Pancyr”, które zapewniły niezawodną ochronę rosyjskiej bazy Hmeimim w Syrii.

Wszystkie te zmiany pozwolą uzyskać być może najdoskonalszy pod względem uzbrojenia i obrony okręt w rosyjskiej (i być może nie tylko) flocie. Oczywiście budowniczowie okrętów w takiej sytuacji są zakładnikami wielu kontrahentów, którzy dostarczają najnowsze, a czasem jeszcze nie w pełni przetestowane systemy bojowe. To jeden z głównych powodów zauważalnego opóźnienia modernizacji okrętu.

Podłatanie „Piotra Wielkiego”

Po ukończeniu modernizacji „Admirała Nachimowa” drugi rosyjski krążownik - „Piotr Wielki” - przejdzie długo wyczekiwaną naprawę, która z grubsza może zająć sześć lat. Po tym rosyjska marynarka wojenna będzie miała dwa krążowniki, podczas gdy każda z flot oceanicznych - Północna i Oceanu Spokojnego - powinny mieć 1-2 takie okręty.

Dlaczego? Krążownik pozwala na przeprowadzanie zakrojonych na wielką skalę operacji na oceanie - staje się jądrem eskadry statków, „parasolem” dla nich i główną pięścią uderzeniową. Fregaty i inne jednostki mają ograniczony zasięg i autonomię - krążownik ma znacznie szersze możliwości. Ponadto krążownik klasy 11442 M może teoretycznie niszczyć lotniskowce.

Kolejne pytanie brzmi, czy przed Rosją stoją takie globalne zadania….

Czy Rosja potrzebuje „Gwiazd Śmierci”?

Niedawno dyrektor generalny Zjednoczonej Korporacji Stoczniowej Aleksiej Rachmanow w rozmowie ze Sputnikiem powiedział, że projekt budowy niszczyciela „Lider” nie zostanie zrealizowany. Stępka pod budowę tego okrętu miała zostać położona jeszcze w 2017 roku, ale teraz jest jasne, że projekt w nie zostanie zrealizowany w takiej postaci, w jakiej został wcześniej przewidziany.

Niszczyciel „Lider” miał być dość dużym okrętem wojennym o wyporności około 14 tysięcy ton, napędem atomowym i imponującym arsenałem najnowocześniejszych systemów uzbrojenia, m.in. „Cyrkonów” i S-500. Pod względem możliwości raczej nie byłby niszczycielem, ale krążownikiem, który zająłby pośrednią pozycję między ciężkimi jednostkami atomowymi projektu 11442 M a konwencjonalnymi okrętami wojennymi.

Myślę, że kierownictwo przemysłu stoczniowego rozumie, że, biorąc pod uwagę doświadczenia związane z modernizacją krążownika o napędzie atomowym „Admirał Nachimow”, budowa „Lidera” może pogrążyć rosyjski przemysł stoczniowy w dość poważnym kryzysie.

Chodzi o to, że program budowy fregat projektu 22350 („Admirał Gorszkow”) jest realizowany w tym samym czasie (ponownie, nie bez opóźnień). Po wejściu do uzbrojenia pocisków „Cyrkon” te fregaty będą zbliżone pod względem funkcjonowania i możliwości do „Lidera”.

Najwyraźniej kierownictwo przemysłu stoczniowego wraz z wojskowymi wybrali bardziej realistyczne i mniej ambitne rozwijanie zdolności marynarki wojennej przy użyciu korwet i fregat - okrętów, których flota i tak potrzebuje do rozwiązywania przede wszystkim lokalnych problemów. W końcu to na okręty tych klas we wszystkich operacjach przypadają główne zadania, m.in.: obrona przed okrętami podwodnymi, ochrona dużych jednostek, walka z analogicznymi i małymi jednostkami wroga, ochrona konwojów, wspieranie desantu.

Budowa „Gwiazd Śmierci” i imponujących ze względu na swoje możliwości projektów nowych typów okrętów zostanie odłożone do czasu, aż pojawią się siły i zasoby. Do czasu, kiedy stanie się to palącą potrzebą marynarki wojennej, a osiągnięcie parytetu na Oceanie Światowym - zadaniem państwowym.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kable atlantyckie zagrożone. Czy to wszystko z powodu rosyjskich okrętów podwodnych?
F-15EX i Su-57: amerykański błąd i rosyjska konstrukcja długoterminowa
I na wodzie, i pod wodą: po co rosyjskiej marynarce wojennej okręt „2 w 1”?
Tagi:
stocznia, okręty, krążownik, marynarka wojenna, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz