Piszą dla nas
Krótki link
Autor
471410
Subskrybuj nas na

Nowe prawo drogowe wejdzie w życie z początkiem czerwca. Internet aż kipi. Wszystko przez „bezwzględne pierwszeństwo” pieszych na pasach. Kierowcy boją się, że nowe przepisy wywołają u pieszych poczucie całkowitego zwolnienia z odpowiedzialności i zaskutkuje to większą ilością wypadków, w których wina spadnie z definicji na prowadzących pojazdy.

Co dokładnie się zmienia? Kierowca pojazdu zbliżając się do przejścia dla pieszych obowiązkowo będzie musiał zmniejszyć prędkość i zachować wszelkie środki ostrożności – będzie zobowiązany ustąpić pieszemu wchodzącemu na przejście (nie jak do tej pory – temu, kto już się na nim znajduje). Nie dotyczy to pojazdów szynowych, jednak kierowcy aut muszą się już pilnować.

Pieszy budzi postrach?

Na Twitterze wojna o bezwzględne respektowanie pierwszeństwa pieszych na przejściu trwa praktycznie od lutego, kiedy parlamentarzyści przegłosowali zmiany. Aktywiści miejscy chwalą ten ruch, argumentując, że to konieczność i dostosowanie przepisów do unijnych standardów; kierowcy i ich rzecznicy przywołują historie, gdzie piesi lekceważą swoje obowiązki na drodze lub w ogóle nie wiedzą, jaka odpowiedzialność na nich spoczywa. Na przykład stoją w pobliżu przejścia, nie mając zamiaru przez nie przechodzić, nie patrzą na drogę, ale nosy mają w telefonach.

Kontrowersje w środowisku dziennikarzy motoryzacyjnych oraz rowerzystów wywołał zwłaszcza komentarz Adama Kornackiego, dziennikarza, który dał wyraz temu, jak bardzo przerażają go nowe przepisy. W swoim filmie m.in. porównał pieszych do zwierząt. Spotkał się z wieloma głosami krytyki. Jednak część redakcji przyznała, że o ile nie zgadza się z agresywną retoryką Kornackiego, to rozumie jego obawy przed całkowitym poczuciem bezpieczeństwa pieszych, zwalniającym ich z uważnego myślenia na drodze.

Niejasne przepisy

Co znaczy w praktyce zmieniony ustęp z art. 13. nowelizacji ustawy o prawie drogowym. mówiący o „pieszym wchodzącym na jezdnię”? Jak ma się to do art.14., w którym mowa jest o „osobie wchodzącej lub przechodzącej na jezdnię (nie tylko na przejściu)”? Według prawników otwiera to spore pole do przeróżnych interpretacji w momencie wystąpienia kolizji lub wypadku. Dziennikarz motoryzacyjny WP Marcin Łobodziński zapytał policję o to, czy osoba „wchodząca” na przejście „to osoba, która ma jedną nogę na przejściu, a drugą jeszcze nie, czy może taka, która podnosi nogę, by postawić ją na przejściu?”. Policja jednak nie podjęła się wiążącej interpretacji.

Dziennikarz twierdzi, że problem mieli także liczni prawnicy, wskazując na naprawdę szeroki zakres znaczeniowy tej definicji. Niektórzy postrzegają to jako lukę prawną, w której adwokaci będą mogli przedstawić przeróżne interpretacje przepisów przed sądem. W efekcie, kto będzie miał lepszego adwokata, ten będzie miał szansę się wybronić.

Jeden z prawników użył analogii do procesu włączania telewizora. Generalnie potrafimy stwierdzić, kiedy sprzęt jest włączony (słychać dźwięk i widać obraz). Nie sposób jednak ustalić, czy sam proces włączania zaczyna się w momencie naciśnięcia przycisku czy też wzięcia do ręki pilota. Prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego uważa tak:

– Dla swojego bezpieczeństwa prawnego lepiej założyć, że „wchodzenie” zaczyna się w momencie zbliżenia się pieszego do granicy przejścia, nawet jeśli jeszcze jej nie przekracza.

Czyli że jednak lepiej dmuchać na zimne.

Nie taka „święta krowa”

Nie jest jednak tak, że pieszy de facto 1 czerwca zyska status „świętej krowy” i że wolno mu będzie „wszystko”. Nadal zobowiązany jest do zachowania ostrożności przy przekraczaniu jezdni. Nowe przepisy zabronią korzystania ze smartfonów, które rozpraszają i skłaniają do nieuwagi. Prócz tego

„Zabrania się:

  1. wchodzenia na jezdnię:
  2. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
  3. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi”.

– Tu warto przypomnieć regułę, która powinna towarzyszyć pieszym zamierzającym przejść przez jezdnię: to, że widzę nadjeżdżający pojazd nie oznacza, że kierujący pojazdem widzi mnie.

Dlatego jest ważne nawiązywanie kontaktu wzrokowego, który pozwala na ujednoznacznienie sytuacji. Bezpiecznie wejść na jezdnię można dopiero wtedy, gdy uzyskaliśmy pewność, że kierowca nas widzi i hamuje

– dodaje Tomasz Matuszewski, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Faktem jest, że w kwestii bezpieczeństwa na drogach Polska zajmuje 4. miejsce od końca w UE (za nią jest Łotwa, Rumunia, Bułgaria). Według badań Komisji Europejskiej opublikowanych w 2020 roku w Polsce zginęło w wypadkach drogowych 65 osób na milion mieszkańców. W 2019 roku zginęło na drogach 2909 osób.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Regulować ruch drogowy w Indiach będą roboty
TSUE dał zielone światło dla ruchu ciężarówek. Ale czy polskie drogi to wytrzymają?
Ruch drogowy: nowe prawo dla pieszych i kierowców
Tagi:
regulamin, drogi, ruch drogowy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz