Piszą dla nas
Krótki link
Autor
4111
Subskrybuj nas na

„Zdrajcy”, „haniebny deal”, „stworzyliście rząd wraz z PiSem”, „Cnotę straciliście, rubelka nie zarobiliście” – wygląda na to, że opozycja ma ochotę ukrzyżować Lewicę za poparcie dla Funduszu Odbudowy w zamian za obietnice rozdysponowania części funduszy na cele prospołeczne. Zandberg się broni: „Czy mamy na złość PiS-owi odmrozić uszy Polakom?”.

Od wtorkowego wieczora trwa grillowanie polityków Lewicy. Ujawniono, że na wtorkowym spotkaniu z premierem dotyczącym Krajowego Planu Odbudowy – rząd miał zgodzić się na wszystkie warunki postawione przez Lewicę. Co konkretnie wynegocjowano?

– Postawiliśmy warunki, powiedzieliśmy: chcemy tanich mieszkań na wynajem, powiedzieliśmy: chcemy przynajmniej 30 proc. tych funduszy dla samorządów, powiedzieliśmy, że chcemy, żeby powstał Komitet Monitorujący, który uwzględni związki zawodowe, związki pracodawców i związki samorządów na wszystkich szczeblach i te wszystkie nasze warunki, a także kilka innych zostały we wtorek przyjęte i czekamy aż pojawią się na piśmie i zostaną przesłane do Komisji Europejskiej – zdradziła Magdalena Biejat.

Protesty po wyroku TK ws. aborcji w Warszawie
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
I się zaczęło. Koalicja Obywatelska, PSL, a nawet Strajk Kobiet są wściekłe na Lewicę. Ta zapewnia bowiem rządzącym spokój w kwestii KPO. PiS nie musi już bezwarunkowo zabiegać o poparcie swoich własnych koalicjantów, z którymi stosunki są napięte. Słowa, które padają od wczoraj, są bardzo mocne.

Tusk i Biedroń

Donald Tusk, który niejednokrotnie sam opowiadał się za Realpolitik, nie odmówił sobie wciśnięcia Lewicy szpilki. Oświadczył, że nie wróży takiej opozycji przetrwania.

​Robert Biedroń zbija te argumenty następująco:

– Rząd zgodził się na wszystkie te warunki i to jest sukces wszystkich tych ludzi, którzy czekają na to, żeby politycy zajęli się ich problemami, a nie samymi sobą. Wszystkie wynegocjowane rzeczy muszą mieć swoje odzwierciedlenie w zapisach Krajowego Planu Odbudowy oraz w tych dokumentach, które zostaną wysłane do Komisji Europejskiejoświadczył eurodeputowany podczas konferencji prasowej. – Te rozmowy podjęliśmy dla Polek i Polaków, a nie dla polityków oraz partii politycznych, ale dla rozwiązywania realnych problemów. Można tupać, można się obrażać, ale można też budować mieszkania.

Zgorzelski i Zandberg

– Czy panu nie wstyd, że usiadł pan do stołu z tymi, za zgodą których palkami teleskopowymi bito kobiety? – pytał retorycznie wicemarszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski z PSL. – Cnotę straciliście, rubelka nie zarobiliście. Zandberg stworzył dziś rząd wraz z PiS-em. (…) Gdyby PiS poszedł do sejmu z Funduszem Odbudowy i nie miał poparcia większości parlamentarnej, to po przegranych głosowaniach stałby się rządem mniejszościowym i można byłoby wprowadzać demokratyczne procedury odsunięcia PiS-u od władzy.

– „Zrobimy na złość PiS-owi i na sile odmrozimy uszy Polakom” to naprawdę krótkowzroczna strategia – odciął się Adrian Zandberg w programie Agnieszki Gozdyry „Debata Dnia” w Polsat News.

Miller i Kwaśniewski

Były premier Leszek Miller uważa, że Lewica wcale nie zrobiła dobrego biznesu.

– Można było uzyskać więcej, tym bardziej że Lewica naprawdę wiele ryzykowała. Partner jest kompletnie niewiarygodny i nie można mieć do niego zaufania – zwrócił uwagę Miller. Przypomniał przy tym antyczną maksymę Wergiliusza: „Obawiam się Greków, nawet gdy przynoszą dary”, nawiązującej do wojny trojańskiej – komentował, dodając, że wyborcy Lewicy muszą teraz być w dużej konfuzji.

Jednocześnie stwierdził, że „przesadą” są słowa Bartłomieja Sienkiewicza o tym, że PiS-owi urodził się nowy koalicjant. Sienkiewicz wspominał także o „haniebnym dealu” oraz, tak jak Katarzyna Lubnauer, o tym, że Lewica zdradziła wyborców.

Innego zdania jest były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

– Długofalowo, historycznie podjęli dobrą decyzję – stwierdził w programie Moniki Olejnik, dowodząc, że słusznie kierowano się racją stanu, a nie politycznymi sporami. – Polska potrzebuje tych funduszy i Polska potrzebuje powagi w środowisku Unii Europejskiej. Gdybyśmy nie ratyfikowali tego funduszu, gdybyśmy go nie przyjęli, Polska straciłaby jakąkolwiek wiarygodność w Unii Europejskiej, której jesteśmy członkiem.

Budka nie przyszedł?

Trybunał Konstytucyjny
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Koalicja Obywatelska w ostatnim czasie nie zgłosiła uwag do KPO rządzącym.

– Rozumiem, że Platforma Obywatelska jest sfrustrowana tym, że nie udało jej się skutecznie na temat tych ich warunków negocjować, ale może wynika to z tego, że nie wysłali ich na piśmie do rządu, w przeciwieństwie do Polski 2050 i Lewicy – podsumowała Magdalena Biejat. Powtórzył to Waldemar Buda:

– Jest zasadnicza różnica między Lewicą a Koalicją Obywatelską. Oni złożyli kilkadziesiąt stron uwag w konsultacjach, teraz przedstawili konkretne uszczegółowienie tych propozycji i jest nad czym dyskutować i to jest rzeczywiście rozsądna opozycja, natomiast w przypadku KO zaprosiłem osobiście Borysa Budkę na konsultacje, nie przyszedł, nie zainteresował się, żadnych uwag nie zgłoszono – powiedział. Dodał, że uwagi KO z 18 marca były „albo polityczne albo zaporowe”: – Był moment, w którym mieliśmy konsultacje. Od 26 lutego do 2 kwietnia. Były stawiane warunki tylko po to, żeby mieć pretekst do tego, żeby odmówić.

A co na to Grzegorz Schetyna, jeden z najbardziej wytrwałych krytyków obecnego przewodniczącego KO? Stwierdził, że należy zawalczyć, by te pieniądze znalazły się w Polsce, ale muszą być uczciwie wydatkowane, a nie służyć kampanii wyborczej PiS. Co do Budki, jego poprzednik oświadczył, że „on nie dopuściłby do samodzielnego negocjowania z PiS jakiejkolwiek partii tu w parlamencie” oraz, że szansa na wspólne „nie” opozycji została zmarnowana.

Strajk Kobiet: macie dobę

Cios na Lewicę spadł też z zupełnie nieoczekiwanej strony:

W sprawie Lewicy ogłaszamy krótko: wóz albo przewóz. Doba na ogarnięcie się albo zaczynamy ogólnopolską akcję wybijania głupoty z głowy Lewicy

– wygląda na to, że liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet naprawdę wkurzyły się na Twitterze (przy okazji myląc początkowo adresata i oznaczając zły twitterowy profil).

​– Tutaj nie dyskutowaliśmy o prawach człowieka, prawach kobiet, nie dyskutowaliśmy o prawach służb mundurowych do emerytur, bo nie tworzyliśmy koalicji z PiS. Rozmawialiśmy o jednym projekcie ustawy, dotyczącym ratyfikacji umowy o europejskim funduszu odbudowy – odpowiedział na te zarzuty poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.

Anna Maria Żukowska twierdzi, że przestawione przez partię warunki były wyrazem woli wyborców i różnych lewicowych organizacji.

A czy reszta opozycji rzeczywiście może teraz chcieć zaszkodzić Lewicy i czy rząd jednak nie będzie szukał wybiegów, by tych obietnic nie spełnić? To wciąż pytania otwarte.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Posłanki Lewicy przyszły na kontrolę. Niewpuszczone do KPRM
Kandydat lewicy na RPO: „Nasz sztandar płynie ponad trony”
Niemiecka Lewica: Kijów może zaaranżować incydent wojenny, aby z pomocą USA „odzyskać Donbas i Krym”
Tagi:
Warszawa, politycy, polityka, polityk, Lewica, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz