20:00 16 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
16252
Subskrybuj nas na

Mało kto miał złudzenia, że jeśli pandemia zacznie odpuszczać, to i w portfelach się poprawi. Teraz jest już jasne, że nie. Specjaliści są nieco speszeni rosnącą inflacją, rosnącymi cenami na stacjach benzynowych, kosztami obsługi bankowej, drożyzną w budownictwie mieszkaniowym, ale też w wydatkach na już posiadane lokum.

Można by tak długo, bo przed nami rozliczanie strat w szeroko rozumianym sektorze turystycznym – jeżeli firmy zechcą podnosić się z totalnego upadku, to muszą podnieść ceny za usługi – w gastronomii, hotelarstwie, samolotach...

Truskawki i benzyna - coraz droższe symbole wiosny

Smakosze byli zaskoczeni już w ubiegłym roku: w sezonie wiosennym cena nie schodziła poniżej dychy za kilogram, choć pogoda była sprzyjająca i urodzaj też. Zabrakło rąk do pracy, więc na początku i na końcu zbiorów trzeba było zapłacić dwa razy więcej. Teraz zapowiedzi są dużo gorsze. Wszystko (przynajmniej tak twierdzą plantatorzy) przez wiosenne przymrozki. Ratowanie upraw pod różnorakim przykryciem wymagało dodatkowych osłon i dogrzewania, a i tak część upraw bezpowrotnie wymarzła.

Skutek jest taki, że hurtowa cena kilograma sięga 30 złotych, więc w sklepie może dojść do pół setki – to prawie nie do wyobrażenia. W ubiegłym roku było o połowę mniej. Nawet trudno prognozować ceny za truskawki uprawiane na polach pod gołym niebem, ale plantatorzy już uprzedzają: tanio nie będzie...

Przed rokiem litr benzyny 95 oktanów kosztował zaledwie 3,94 zł - najtaniej od 2005 roku. Tak bardzo ceny paliw zbił kryzys na rynku naftowym wywołany przez pandemię i kombinacje graczy giełdowych. Ale też z tej przeceny skorzystało niewielu kierowców, bo wtedy wyjazdy na majówkę były ograniczone nie tylko przez rządowe restrykcje, ale także zwykły strach przed kontaktami ze współobywatelami.

Teraz, w trakcie majówki, ceny benzyny 95 oktanów były wyższe niż przed pandemią – średnio o 5 groszy na litrze. Podobnie jest z olejem napędowym, dziś droższym o kilka groszy niż dwa lata temu i aż o ponad złotówkę droższym niż rok temu. A przecież na rynkach naftowych nie ma jakichś drastycznych podwyżek. Ale rządzący liczą na duże zyski z akcyzy (ponad połowa w cenie paliwa), gdy wzrośnie ruch i zużycie przy wychodzeniu z czasów zarazy.

Zaskakująca inflacja

Właśnie opublikowano aktualne wyliczenia GUS mówiące o inflacji w kwietniu. Przyspieszyła do 4,3 procent, co oznacza, że jest najwyższa od marca 2020 r., kiedy sięgała zeszłorocznych szczytów (4,6 proc.). Dla przeciętnego zjadacza chleba te różnice w procencikach nic nie znaczą, ale dla specjalistów to dzwonek alarmowy – nie tak miało być. Wzrost cen w mijającym miesiącu jest zaskoczeniem, gdyż rynek zakładał poziom 4 proc.

Ekonomiści są zdania, że to nie koniec podwyżek i musimy się przygotować nawet na inflację rzędu 5 procent. NBP jednak na razie nie chce interweniować. Zdaniem banku centralnego wzrost inflacji jest poza jego siłą oddziaływania oraz powinien być przejściowy. To optymizm czy bezradność?

Główny Urząd Statystyczny tłumaczy, że wzrost inflacji to przede wszystkim zasługa rosnących cen paliw. Te rok do roku wzrosły aż o 28,1 procent. O 1,2 proc. wobec kwietnia ubiegłego roku zdrożała również żywność i napoje bezalkoholowe. Wygląda na to, że wzrost cen w naszym kraju z miesiąca na miesiąc zaskakuje coraz wyższymi odczytami.

Polska jest i będzie liderem najwyższej inflacji w EU przez długi czas – prorokują specjaliści z Forum Obywatelskiego Rozwoju.  Rząd korzysta z wysokiej inflacji. Inflacja to ukryty podatek dla najbiedniejszych, szczególnie silny przy zerowych stopach procentowych. Ponad 5-procentowa inflacja w kolejnych miesiącach jest bardzo prawdopodobna – przewidują.

Wzrost cen w maju przyspieszy do 4,5 procent – dodają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Sprawcą podwyżek będą paliwa, operatorzy telekomunikacyjni – też chcący zarobić więcej i banki. Okazuje się, że pod tym względem są niechlubnymi liderami europejskimi. Jak bowiem donosi Eurostat, opłaty za usługi bankowe wzrosły w Polsce w ciągu roku aż o 46 proc. To najwyższy wynik w gronie badanych krajów. Dla porównania średnia podwyżka w strefie euro wyniosła w ostatnim roku niecałe 4 procent. Niestety podobnych rekordów jest więcej. Polska jest też wśród liderów tego, jak szybko drożeją usługi czy wywóz śmieci.

Kiepskie sygnały płyną także od przemysłu. NBP przeprowadza co jakiś czas „szybki monitoring”, gdzie przepytuje przedsiębiorców o ich pomysły. I wyszło, że silnie zwiększyła się (względem grudnia 2020 r.) skala prognozowanych podwyżek cen oferowanych produktów. Do stosunkowo wysokiego poziomu wzrósł bowiem wskaźnik cen własnych  - do 1,7 pkt., wobec 0,6 pkt. w poprzednim badaniu. Czyli przewidują, że to co wytworzą – będą sprzedawali drożej.

W mieszkaniach też drożej

Wspomniany PIE oszacował także, że utrzymanie gospodarstwa domowego kosztuje coraz więcej, choć nie idzie o brewerie z krewetkami na obiad czy nadmiarem wina. Okazuje się, że Polska znajduje się wśród krajów Unii Europejskiej, w których nośniki energii stanowią najwyższy udział w koszyku konsumenta. - Łączne wydatki na energię elektryczną, paliwa płynne, paliwa stałe, gaz oraz ciepło wynoszą powyżej 8 procent budżetu przeciętnego gospodarstwa domowego, co jest piątym wynikiem wśród krajów UE - zaznaczyli analitycy.

Najwięcej przeznaczamy na energię elektryczną oraz ciepło – każdy z tych nośników energii ma blisko 3 proc. udział w koszyku polskiego konsumenta. W 2020 roku przeciętne polskie gospodarstwo domowe wydawało o 4,9 proc. więcej na nośniki energii niż w 2019 r. To wynik o 1,5 punktu procentowego wyższy niż ogólny wskaźnik inflacji. Czyli znów nas strzygą, bo dwa lata temu było poniżej inflacji.

Te małe zmiany w cyferkach mogą nie robić dużego wrażenia, ale jak to mówili starsi: ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. Czyli miarka uboższego portfela...

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska skutecznie walczy z kryzysem gospodarczym wywołanym przez pandemię?
Amerykańska giełda na skraju załamania: czy szczepionka uratuje sytuację?
Chińska giełda bije rekordy wzrostu: co tak przyciąga inwestorów?
Tagi:
turyzm, turystyka, inflacja, pandemia, kryzys gospodarczy, gospodarka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz