23:27 19 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7177
Subskrybuj nas na

Na przełomie roku nośniki reklamowe w całej Polsce zalały billboardy z antyaborcyjnym przekazem. Mogły kosztować nawet 5,5 mln zł. Jednak według sondażu instytutu IBRiS zleconego przez Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, nie spełniły swojej roli. Nie przekonały Polaków do zmiany poglądów, a nawet skłoniły do bardziej liberalnych postaw.

Ogólnopolska kampania w obronie konserwatywnych wartości zaczęła się po wyroku TK. Wkrótce na billboardach w całej Polsce zawisły plakaty z płodem wpisanym w macicę w kształcie serca (to grafika rosyjskiej artystki Jekateriny Glazkovej), rysunki z przekazem antyrozwodowym w duchu „Kochajcie się mamo i tato” a także zdjęcia dziecięcych stópek z podpisem „Mam 11 tygodni”. Za kampanią stoi katolicka Fundacja Nasze Dzieci - Edukacja, Zdrowie, Wiara, wspierana przez Wspólnotę Trudnych Małżeństw Sychar.

Wkurzanie za miliony?

Plakaty miały głównie skłaniać do zmiany poglądów w kwestii prawa aborcyjnego (po licznych protestach w październiku 2020 wiadomo już, że konserwatywna władza naraziła się polskim kobietom).

A kosztowały… miliony! Według wyliczeń domu mediowego Media People, który zainspirował się marcową analizą dwóch aktywistek, koszty kampanii mogły być kosmiczne. „Wartość kampanii fundacji Nasze Dzieci szacowana jest na ponad 970 tys. zł w listopadzie, w grudniu to ponad 3,9 mln zł. W styczniu mówimy o czterokrotnie wyższej sumie - ponad 12,3 mln zł” - czytamy.

Do 1 lutego plakaty mogły kosztować nawet 5,5 mln zł.

Ludzi to nie bierze

Według sondażu zleconego przez Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, ta kampania nie osiągnęła swojego celu i nie przekonała Polek do tego, by rodziły za wszelką cenę. Federacja na swojej stronie dowodzi, że:

„82.1% badanych, którzy zetknęli się z tą kampanią, NIE ZMIENIŁO podejścia do aborcji. 6,7% badanych pod wpływem kampanii zmieniło poglądy na BARDZIEJ LIBERALNE. 8,6% badanych wskazało, że trudno powiedzieć/nie ma zdania, a tylko 2,6% zmieniło poglądy na bardziej konserwatywne”.

Najboleśniejszym elementem tej kampanii billboardowej jest to, że promuje hospicja perinatalne, które w obecnym kontekście politycznym przedstawiane są nie jako alternatywa wobec możliwości wcześniejszego zakończenia ciąży, ale jako jej zamiennik

- skomentowała Kamila Ferenc, wicedyrektorka ds. programowych.

Niektórzy odbiorcy bardzo jasno dali wyraz temu, że nie aprobują w przestrzeni miejskiej tak nachalnego przekazu. W Krakowie doszło do serii zniszczeń plakatów i citylightów. Przez pierwsze tygodnie rzeczywiście wzbudzały dyskusje, również te artystyczne (przekaz zaklejano hasłami prochoice i debatowano nad tym, czy hospicja powinno się pokazywać jako jedyną słuszną drogę w przypadku ciąży z głębokimi wadami).

Autorka grafiki: to nie mój przekaz!

Do sprawy odnosiła się w mediach społecznościowych również sama Glazkova. Fundacja wykupiła prawa do używania jej grafiki, jednak artystce nie podobał się przekaz plakatów. Podkreślała, że owszem, jej prace mają ukazywać radość macierzyństwa, ale nie tego przymusowego. Zaznaczała, że absolutnie przekaz jej grafik nie miał uderzać w jakiekolwiek prawa kobiet.

Obrazek został narysowany jako uosobienie radości macierzyństwa, ale nie macierzyństwa przymusowego, w którym nie ma mowy o żadnej miłości i radości. (…) Czy to znowu średniowiecze?

– napisała w obszernym wpisie na Instagramie.

Посмотреть эту публикацию в Instagram

Публикация от Katrine Glazkova (@glazkova_art)

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rada Europy apeluje do Polski: Legalna aborcja musi być dostępna w całym kraju
Aborcja w Czechach: polski dyplomata pisał do czeskiego resortu zdrowia ws. zabiegów dla Polek
Zakaz aborcji w służbie lewicy
Tagi:
sondaż, wydatki, PiS, inwestycje, finanse, pieniądze, kobiety, Czarny Protest, protesty, Polska, kompromis aborcyjny, aborcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz