20:12 16 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
2270
Subskrybuj nas na

Kiedy już nawet najwierniejsi fani nie chcą słuchać starych piosenek swojego idola – pora na zmianę repertuaru albo zejście ze sceny. Kiedy w piątek Koalicja Obywatelska uraczyła Polaków cyklem konferencji prasowych pn. „Nieład PiS”, nawet TVN24 uznał, że ciekawszy jest materiał o otwarciu siłowni i konferencja ministra Niedzielskiego w Rzeszowie.

Czasem jednak – trzeba to przyznać – lojalność antyrządowych mediów wobec PO jest rozczulająca. Przykładem może być czwartkowy tytuł z „Gazety Wyborczej: „Sondaż: KO razem z Hołownią mocno wyprzedzają PiS, Lewica punkt w górę”.

Hołownia o pogodzie

Nie ma nic takiego, jak „KO razem z Hołownią”. Hołownia jest w trakcie pożerania Platformy i jej przystawek. Ich notowania przecięły się w lutym tego roku i nic nie wskazuje na to, żeby tendencja miała się odwrócić. Zanim dojdziemy do wyborów, z PO zostanie tyle, ile dziś z Nowoczesnej.

Nie jestem entuzjastką Szymona Hołowni i jego ugrupowania. Wolałabym, żeby Polacy chcieli powierzyć losy kraju partiom, które mają program nieco bardziej określony niż „Polska demokratyczna, zielona i solidarna”, oferujący w sferze konkretów coś więcej, niż „inną energię, inną perspektywę i jakość”. Ale rozumiem i przyjmuję do wiadomości, że po piętnastu latach ostrego mordobicia, jakim stało się polskie życie polityczne, ta uprzejma konwersacja o pogodzie – bo tym w zasadzie jest cała narracja Hołowni i jego partii – może być dla wielu obywateli jak powiew świeżego powietrza.

Interesujące wyjaśnienie tego fenomenu proponuje Sławomir Sierakowski: fakt, że Hołownia stoi z boku najgorętszych politycznych sporów, „omija polaryzację do tego stopnia, że nawet jej nie krytykuje” – sprawia, że „nie traci ani na awersie, ani na rewersie takiego sporu politycznego, będzie zyskiwał głosy uciekające obu walczącym stronom”. I rzeczywiście – potwierdzają to sondaże: Polska 2050 konsekwentnie zyskuje poparcie, podczas gdy PiS i PO tracą.

PO jak zdradzana żona

Różnica jest taka, że PiS ma z czego tracić: schodząc z notowań przekraczających 40 proc. do trzydziestu paru, nadal pozostaje liderem sondaży. Platforma, która traci systematycznie, właściwie od pojawienia się partii Hołowni na scenie politycznej, znajduje się na równi pochyłej i nieubłaganie zbliża do Lewicy, którą traktuje z takim lekceważeniem.

Intrygująco, Lewica, idąca własną drogą, tak opluwaną przez działaczy PO – Radosław Sikorski nazwał poparcie Funduszu Odbudowy w zamian za prospołeczne zmiany w dystrybucji pieniędzy „paktem Ribbentrop-Mołotow w polskiej polityce” – nie traci nic, a nawet nieco zyskuje. Prawda: są to zmiany raczej niewielkie – według sondażu United Survey dla Wirtualnej Polski, zrobionego dzień po głosowaniu nad FO, Lewica zyskała 2,7 proc. Ważniejsze jest wszakże to, że z wynikiem 10,4 znalazła się mniej niż 5 punktów za PO.

Jedynymi ludźmi, którzy ciągle nie zdają sobie sprawy z sytuacji – są liderzy Platformy. Jak żona, która ostatnia dowiaduje się o kochance męża – PO, przyzwyczajona do myślenia o sobie w kategoriach „lidera opozycji” kategorycznie odmawia przyjęcia do wiadomości, że jej czas minął.

Ostatnią nadzieją PO było 10 milionów głosów, oddanych w II turze na Rafała Trzaskowskiego. Były to głosy przeciw władzy w znacznie większym stopniu, niż za Trzaskowskim; a już na pewno nie za Platformą – ale jednak, w jakimś stopniu, mogły przynieść partii nowe życie. Trzaskowski prezentował narrację zgoła inną od tej, którą posługuje się partia: przyznawał, że PiS miewał trafne diagnozy, a PO popełniała błędy, zapowiadał odejście od paradygmatu „opozycji totalnej”, podpisywanie ustaw cieszących się społecznym poparciem.

To była koncepcja prezydentury do przyjęcia dla tych, którzy – widząc poprawę swojego losu, spowodowaną społeczną polityką PiS – jednocześnie martwili się totalitarnym nastrojem, jaki partia rządząca wprowadziła w polskiej polityce i chętnie przywitaliby jakąś przeciwwagę dla władzy absolutnej prezesa.

Nowe twarze, stara melodia

Jednak przekaz ten umarł wraz z końcem kampanii wyborczej. Dziś, 10 miesięcy później, różnica pomiędzy Trzaskowskim i jego macierzystą formacją w zasadzie nie istnieje – co było dokładnie widać w tym, z jakim ogniem prezydent Warszawy dołączył do hejtującego lewicę chóru swoich partyjnych kolegów. Czyniąc to wyraźnie wbrew opinii publicznej: według sondażu IBRIS dla Polsatu 66 proc. Polaków aprobuje decyzję Lewicy o głosowaniu za Funduszem; 54 proc. wyraża dezaprobatę dla Platformy, która wstrzymała się od głosu.

Uczciwie trzeba odnotować, że jest w PO grono polityków o nieco lepszym niż Borys Budka kontakcie z rzeczywistością: to sygnatariusze listu 51 parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej, nawołujący do zmian w PO. Ale i oni także zdają się nie widzieć istoty problemu.

Mimo naszych działań demaskujących autorytarno-korupcyjną istotę obecnych rządów oraz ich nieudolność w walce z pandemią, PiS pozostaje liderem poparcia opinii publicznej

– napisali w swoim liście.

Nie skłoniło ich to jednak do zastanowienia się nad celowością tych działań – a jedynie do zawoalowanej krytyki kierownictwa: „W takich sytuacjach zwykliśmy przeprowadzać wewnętrzną dyskusję, aby wspólnie postawić diagnozę, wypracować strategię i uzgodnić związane z nią działania na przyszłość”...

W podtekście: monotonne nawalanie w PiS jest słusznym i zbawiennym, tylko nie zachowujcie tego przywileju dla siebie. W odpowiedzi kierownictwo Platformy zorganizowało cykl konferencji „Nieład PiS”, gdzie – obok stałych celebrytów Koalicji Obywatelskiej, takich jak Cezary Tomczyk, Izabela Leszczyna, Barbara Nowacka czy Kamila Gasiuk-Pihowicz – do głosu dopuszczono Bogdana Klicha, Małgorzatę Tracz z Zielonych i Dariusza Rosatiego. Ten ostatni był zresztą jedynym w gronie piątkowych wykonawców sygnatariuszem listu – co było o tyle bez znaczenia, iż tych konferencji TVN24 także nie pokazał, zamiast tego reklamując program Moniki Olejnik, w którym wokalista Piasek Piaseczny mówił o miłości.

Dobry wybór.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Platforma w krótkich majtkach
Oferta Platformy to oferta dla nikogo
Tagi:
Bartosz Niedzielski, TVN24, wybory, Szymon Hołownia, Lewica, PO, PiS, Sejm RP, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz