10:35 13 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
321323
Subskrybuj nas na

"Wulkan" to pocisk, który nie istniałby, gdyby ZSRR swego czasu nie "przespał" trendu do zwiększania obronności lotniskowców wroga. Czyim spadkobiercą jest ten system, po kim ma "mózg", a po kim wygląd?

13 maja Rosyjska Flota Czarnomorska obchodziła 238. rocznicę powstania. Nieco wcześniej, pod koniec kwietnia, krążownik rakietowy "Moskwa", okręt flagowy tej floty i główny okręt projektu 1164 "Atlant", z powodzeniem trafił pociskiem przeciwokrętowym "Wulkan" w cel, który imitował statek wroga.

Ten pocisk jest czasami określany jako „zabójca lotniskowców”. Jego historia będzie musiała zacząć się z daleka.

Jak ZSRR się spóźnił

Ćwiczenia wojskowe jednostek Południowego Okręgu Wojskowego i Wojsk Powietrznodesantowych na poligonie Opuk na Krymie.
© Sputnik . Ministry of Defence of the Russian Federation
Sytuacja z uzbrojeniem krążowników rakietowych projektu 1164 jest pod wieloma względami wyjątkowa, ponieważ pierwotnie były one wyposażone w system rakietowy "Bazalt", który został wprowadzony do służby w 1975 roku. Związek Radziecki był mocno opóźniony z tego typu uzbrojeniem. "Bazalt" to dość duży pocisk przeciwokrętowy o długości ponad 10 metrów i zasięgu do 500 kilometrów.

Głównymi celami takich pocisków przeciwokrętowych są lotniskowce. Tak się jednak złożyło, że w połowie lat 70. lotniskowce faktycznie przestały „bać się” tych pocisków. Historycznie tak sie złożyło, że systemy obronne tymczasowo przewyższały możliwości systemów ofensywnych.

Pod koniec lat 60. XX wieku, gdy prace nad stworzeniem „Bazaltu” szły już pełną parą, stało się jasne, że potencjalne lotniskowce wroga otrzymają bezprecedensowe zdolności obronne - myśliwce F-14 wyposażone w najnowszy wielokanałowy radar i pociski AIM-54 Phoenix dalekiego zasięgu, które mogą strzelać do kilku celów jednocześnie.

Takie przechwytywacze, współpracujące z radarowym samolotem patrolowym dalekiego zasięgu Grumman E-2 Hawkeye, zapewniały lotniskowcowi ochronę przed atakującymi samolotami i pociskami manewrującymi na dość odległych liniach - co najmniej 300-500 kilometrów. To spowodowało, że zniszczenie lotniskowca przez ówczesne radzieckie pociski przeciwokrętowe było zadaniem prawie niemożliwym. Nośnik pocisków przeciwokrętowych musiał wykonać samobójczy krok - zbliżyć się na zasięg pocisku i z dużym prawdopodobieństwem zostać wykrytym przez siły uderzeniowe lotniskowca lub jego ochronę. Wynik takiego odkrycia był dość przewidywalny.

Pocisk na podobieństwo myśliwca MiG-21

Pojawiły się co najmniej dwa zadania: po pierwsze, zwiększenie zasięgu wyrzutni rakiet w celu zabezpieczenia samego nośnika tych pocisków. Po drugie, pociski przeciw okrętom miały penetrować obronę powietrzną lotniskowca. Rozwiązania znaleziono w najnowszych osiągnięciach tamtego czasu: lotach z dużymi prędkościami naddźwiękowymi i w technologii komputerowej.

Biorąc pod uwagę nowe realia w obronie lotniskowców, w kompleksie wojskowo-przemysłowym ZSRR na początku lat siedemdziesiątych rozpoczął się rozwój najnowocześniejszego naddźwiękowego pocisku przeciwokrętowego "Granit", który swoim projektem przypominał naddźwiękowy myśliwiec MiG-21 z trójkątnym skrzydłem i potężną 500-kilogramową głowicą pancerną. Opancerzenie głowicy było takie, aby nawet po trafieniu pocisku przez artylerię małego kalibru okrętów, głowica kontynuowała lot bezwładny i uderzyła w statek.

Oczywiście, podobnie jak wszystkie pociski tej klasy, "Granit" może również posiadać głowicę nuklearną, która z pewnością zniszczy każdy duży statek i prawdopodobnie część jego statków eskortujących.

Ale prędkość 3000 kilometrów na godzinę i wysoka przeżywalność nowego pocisku nie wystarczyły, aby przebić się przez obronę lotniskowca. Pocisk "Granit" jest bardzo inteligentny - jest to pierwszy pocisk, który może "komunikować się" z innymi pociskami tego samego typu wystrzelonymi w jednej salwie i koordynować atak grupowy na pojedynczy lub grupowy cel.

Dlaczego „zabójca lotniskowców” jest prawie sztuczną inteligencją?

W trakcie modelowania matematycznego stwierdzono, że jednoczesny atak dwudziestu pocisków naddźwiękowych z różnych kierunków można uwieńczyć sukcesem - 2-3 pociski mogą z powodzeniem trafić w główny cel grupy lotniskowców, a kolejne w statki eskorty. W zasadzie tak z grubsza planowano ataki rakietowców na lotniskowce - z różnych kierunków z synchronizacją czasu uderzenia. To maksymalnie rozkładało siły skrzydła lotniczego lotniskowca i pozwalało kilku pociskom przebić się do celu. Aby zrealizować takie ułożenie pocisków po wystrzeleniu, konieczne było stworzenie specjalnego systemu sterowania z koordynacją pocisków między sobą za pomocą systemu komunikacji i komputera, który wydaje polecenia rakietom.

Cóż, skoro pociski musiały się ze sobą „komunikować”, oczywista stała się inna możliwość - wysłanie do przodu rakiety zwiadowczej, która podążając na dużej wysokości, okresowo włącza swój lokalizator i przekazuje pozostałym pociskom wszelkie informacje o celu.

W tym samym czasie pozostałe pociski lecą w ciszy radiowej i rozchodzą się na różnych kursach na rozkaz rakiety zwiadowczej. Jeśli taki pocisk zostanie zestrzelony, wówczas „stado” dowiaduje się o tym i wybiera nowego „przywódcę” według niezbyt skomplikowanego algorytmu. I tak dalej, aż do całkowitego rozdzielenia celów pomiędzy pociski „stada”, po którym następuje ostatni etap - atak celów na skrajnie niskich wysokościach z wykonaniem manewrów przeciwlotniczych.

Testy rakiet "Granit" wykazały, że konstruktorom udało się stworzyć „zabójcę lotniskowców” wyposażonego w niemal sztuczną inteligencję. Aby zagwarantować zniszczenie docelowego lotniskowca, okręty i okręty podwodne zostały wyposażone w co najmniej dwadzieścia wyrzutni rakiet "Granit". Pełna salwa rakiet miała albo zniszczyć, albo unieruchomić duży chroniony statek lub nawet kombinację statków objętych "parasolem" nowoczesnej obrony przeciwlotniczej.

Obecnie w „Granity” są wyposażone okręty podwodne projektu 949A „Antej” - na pokładzie znajdują się 24 pociski oraz krążowniki jądrowe projektu 1144 i 11442 („Piotr Wielki”) - po 20 pocisków każdy.

Mózgi „Granitu”, wygląd „Bazaltu”

Ale dla kompleksu „Bazalt”, od którego zacząłem swoją opowieść, były już budowane zarówno okręty podwodne, jak i statki. Aby nie ograniczać programów budowy, stworzono modyfikację opartą na pociskach „Bazalt” z nowym, bardziej ekonomicznym silnikiem, ulepszoną fazą startu i nowym systemem sterowania. To P-1000 „Wulkan”, który odziedziczył „mózgi” (a przynajmniej połowę) po „Granicie”, a wygląd - po „Bazalcie”. No i nie tylko wygląd: „Wulkan” mógł być używany z wyrzutni „Bazaltów” i w trakcie modernizacji miał wymienić te pociski na wszystkich nośnikach.

Maksymalny zasięg „Wulkanu” to do 700 kilometrów, prędkość do 2,5 M.

W 1986 roku twórcy rakiety otrzymali Nagrodę Lenina ZSRR, rok później kompleks został przyjęty przez Marynarkę Wojenną ZSRR, a w 1989 roku do floty przyjęto pierwszy nośnik "Wulkanów" - krążownik rakietowy "Czerwona Ukraina", który został później przemianowany na "Wariaga". Taki krążownik rakietowy przenosi 16 pocisków "Wulkan" - to jego główna broń przeciwokrętowa.

Wówczas możliwość użycia tego typu rakiet dostał krążownik rakietowy „Moskwa”, który był naprawiany i modernizowany na przełomie wieków. A pod koniec kwietnia 2021 roku, jak podało Ministerstwo Obrony, po raz pierwszy we współczesnej historii rosyjskiej floty krążownik "Moskwa" wystrzelił rakiety "Wulkan" z kompleksu "Bazalt".

Dalszy rozwój „Granitów” i „Wulkanów” to najnowsze rosyjskie pociski „Onyks” i „Cyrkon” (link do tekstu Korniewa o Cyrkonie z początku marca), które będą miały nie mniej wyrafinowaną inteligencję, a oparte będą na najnowocześniejszych technologiach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

W jakim celu Zachód wyśle okręty na Morze Czarne? MSZ Rosji wyjaśnia
Rakieta 53T6M: modernizacja obrony przeciwrakietowej, ochrona Moskwy i „imperialne plany” Putina
Wielka Brytania wyśle okręty na Morze Czarne. Moskwa: Bez sensu, dwa statki niczego nie zmienią
Efektowna, ale czy efektywna? Jaka jest izraelska obrona przeciwrakietowa Żelazna Kopuła
Czy Morze Czarne jest „jeziorem NATO”?
Tagi:
Morze Czarne, łódź podwodna, okręty, Rosja, polityka, Flota Czarnomorska, pociski
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz