10:43 13 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
71114
Subskrybuj nas na

Co Polski Ład ma dla kobiet? Poza zachętami do wchodzenia w tradycyjną rolę matki i strażniczki domowego ogniska raczej niewiele. Czy naprawdę nowoczesnego państwa nie stać na zaoferowanie swoim obywatelkom czegoś więcej niż premia za kolejny poród?

Najwyraźniej nie przy tym składzie koalicji rządzącej. Od 2015 roku kobieta dla Zjednoczonej Prawicy to głównie żona (rozliczająca z mężem podatki), matka (pośrednia beneficjentka dodatków 500 oraz 300 plus, a teraz również dodatków związanych z kredytem hipotecznym), ewentualnie emerytka (również najlepiej taka, która za młodych lat rodziła lub adoptowała: emerytura minimalna jest gwarantowana matkom czworga pociech).

Dla kobiety pracującej w XXI wieku w Polsce, pragnącej realizować swoje ambicje zawodowe i godzić je z życiem rodzinnym, albo wręcz rezygnującej z rodzicielstwa, system profitów nie przewiduje. Premiuje bardzo konserwatywny model, w którym opiekuńcza rola kobiety jest nadrzędna. Ten ład na pewno nie jest „nowy”, bo znów obraca się wokół ciążowego brzucha.

Oczywiście, macierzyństwo to piękna rzecz. Jednak rząd dalej nie rozumie, że nie obraca się wyłącznie wokół kilku dodatkowych stówek w portfelu. Wreszcie, że rodzina to nie tylko mama, tata i dzieci, ale również np. kobiety samodzielnie wychowujące potomstwo. Dla nich w nowym programie nie ma nic.

Rodzić, a potem się zobaczy

Taki cel przyświecał PiS już w 2015 roku, program „Rodzina 500 plus” miała w założeniu służyć poprawie demografii. I faktycznie w 2016 zanotowaliśmy skok, później wskaźniki dzietności znów spadły. Program, w ciągu blisko pięciu lat obowiązywania, kosztował budżet ok. 135 mld zł, ale w 2020 roku zanotowaliśmy najmniej urodzeń od 17 lat – tylko 355 tys. Dlaczego? Polki alarmowały w przeróżnych badaniach opinii publicznej, że dodatkowy pieniądz do ręki nie wystarczy do podjęcia decyzji o macierzyństwie lub powiększeniu rodziny. Kluczowe są kwestie mieszkaniowe oraz te ułatwiające powrót na rynek pracy.

Dodatek 500 plus i 300 plus zrzucał odpowiedzialność za zapewnienie opieki żłobkowej i przedszkolnej na same rodziny.

I to w Polskim Ładzie powtórzono: oprócz zachowania flagowych programów, za urodzenie drugiego i kolejnego dziecka zyskamy teraz 12 tys. zł rocznie przez 3 pierwsze lata życia dziecka. Elżbieta Witek, która na konferencji prasowej prezentowała „kobiece” aspekty nowego rządowego planu, stwierdziła, iż pieniądze te można przeznaczyć na opiekunkę lub na opłacenie prywatnych żłobków. To jednak po pierwsze nie odpowiada na pytanie „a co później, gdy dzieci podrosną?”, po drugie – znów spycha trud poszukiwania rozwiązań na kobiety.  Można się tylko zastanawiać, ile z nich zostanie wyłączonych z rynku pracy, ponieważ rozwiązanie takie sprzęga się z propozycjami rządu w zakresie mieszkalnictwa.

„W wystąpieniu Witek pojawiła się obietnica budowy żłobków” – czytamy w „Wysokich Obcasach”. – „Gminy, które się na to zdecydują, dostaną dopłaty. Sęk w tym, że decydować się nie muszą. Nie mamy tu żadnego konkretnego planu zwiększania sieci żłobków i przedszkoli (tych obecnie nie ma w 70 proc. polskich gmin!), lecz jedynie zachętę w postaci dofinansowania”.

Mieszkać… i dalej rodzić

Rząd faktycznie wziął sobie do serca utyskiwania młodych o tym, że warunki mieszkaniowe nie skłaniają ich do podjęcia decyzji o założeniu rodziny. Wszyscy spodziewali się zliftingowanego programu tańszych mieszkań na wynajem… jednak tutaj postawiono na wspomożenie deweloperów. Dopłaty do wkładu własnego mają dostać potencjalni kredytobiorcy w wieku od 20 do 40 lat (to spore ułatwienie), ale także… jakże by inaczej – małżeństwa z dziećmi. Rząd obiecał częściową spłatę ich zobowiązań w zamian za systematyczne rodzenie. „Na drugiego potomka rząd ma kredyt zmniejszyć o 20 tys. zł, po trzecim o kolejnych 60 tys., a od czwartego do szóstego o kolejnych 20 tys.” – czytamy. Nie znamy jeszcze stanowiska banków do tych hojnych zapowiedzi, jednak jesteśmy przekonani, że banki doskonale sobie z nową sytuacją poradzą. Zapewne poprzez podniesienie cen mieszkań i oprocentowanie kredytów…

Co na plus? Bez żadnego „ale”? Jest taka rzecz: to obietnica badań prenatalnych dla ciężarnych Polek (o ile oczywiście nie pozostanie w sferze obietnic).

Polska ma być silna wielopokoleniowymi rodzinami z dużą ilością bobasów. Dla Polek samodzielnie wychowujących dzieci, żyjących w związkach partnerskich, nieheteronormatywnych czy pragnących rozwijać się wyłącznie zawodowo, nie ma benefitów. No chyba że jesteś aktywną zawodowo emerytką. Wtedy rząd będzie głaskał cię po głowie, abyś została na rynku pracy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polski Ład - Takie różne obietnice
PiS prezentuje Polski Ład. Kaczyński: „Ma zrealizować polskie marzenia”
Nowy Ład dla Polski: jak PiS chce rozwijać kraj po pandemii?
Tagi:
PiS, prawica, matka, kobieta, rząd, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz