19:19 16 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
0 152
Subskrybuj nas na

W Polskim Radiu odbyła się rozmowa z wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim. Taka rozmowa zawsze jest ważna. To w takiej rozmowie możemy, choćby między wierszami, poznać naszą przyszłość. Bardziej niż z rządowych oświadczeń, a nawet mediów.

Dobry jest też jasnowidz, choćby i Jackowski. Ale on może jedynie zgadywać, co z Polską zrobi prezes. Prezes wie lepiej co będzie, czyli co zrobi.

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

Prezes Kaczyński ocenił ostatnie lata rządów Zjednoczonej Prawicy. Uznał, że w sprawach społecznych udało się bardzo dużo zrobić. Ale przyznał, że jest jeszcze trochę do zrobienia. Gorzej jest w sprawach państwa, choćby reformie sądownictwa. W polityce międzynarodowej też coś się dzieje, co wyjaśnił jedynie zaostrzającą się sytuacją międzynarodową. On, jako prezes, wie co, bo prezes wie wszystko, ale i my mamy niedługo się dowiedzieć, jakie prezes ma pomysły na zwiększenie naszego narodowego bezpieczeństwa. Czyli ilu amerykańskich żołnierzy sprowadzi jeszcze do naszego kraju?

Rozwój gospodarczy nie przebiega jeszcze tak jak powinien, ale już za 10 lat osiągniemy unijną średnia, a może nawet ją przekroczymy – zarzeka się Kaczyński.

Zapytany o to, czy nie martwi się spadającymi notowaniami Platformy, odpowiedział, że nie (czyli się martwi), bo zna takie przypadki, że już raz pogrzebany zmartwychwstaje. Siebie podał jako przykład człowieka, który już kilka razy był w politycznym grobie, a jednak z niego wychodził. Otrzepał ubranie i szedł dalej. PO, jak stwierdził, nie panuje nad emocjami, a są to „emocje bardzo ubogich kulturowo grup”.

Martwi się, bo gdzie on znajdzie taką opozycje, która w następnych wyborach, choć straciła już wszystko, stracić może jeszcze i diety poselskie. Prezes wie, że gdy PO zniknie, to może pojawić się coś, co rzeczywiście zagrozi pozycji PiS. Pomógłby pewnie, podpompował ich trochę, gdyby tylko sami przestali strzelać sobie w kolana.

Dużo prezes mówił o potrzebie kontrolowania władzy. Zwłaszcza tej lokalnej, samorządowej, a wśród niej zwłaszcza tej, gdzie rządów nie sprawuje PiS. Oczywiście nie dotyczy to władz centralnych, kontroli NIK i Banasia, który bezczelnie narobił do własnego gniazda. Prowadzący rozmowę powiedział, a prezes potwierdził – bez kontroli władza się degeneruje... I tego się trzymajmy.

Co ze Zjednoczoną Prawicą i Polską, gdy prezesa już nie będzie?

Spory w Zjednoczonej Prawicy trochę ucichły po przedstawieniu Nowego Ładu. Ale prezes dobrze wie, że nie na długo. Zapowiada zmiany. Nie powiedział wprost, że Gowina i Ziobry się pozbędzie, ale mówi, że są prowadzone dobrze rokujące rozmowy. Dopytywany o to, czy chodzi o Pawła Kukiza, odparł, że nie jego miał na myśli, choć z nim też rozmowy są na dobrej drodze. Kogo miał na myśli? Trudno powiedzieć. PSL? On zawsze był obrotowy i zdolny z każdym do koalicji. A może Konfederację? Póki co retoryka opozycyjnych ugrupowań na to nie wskazuje. Ale należy pamiętać, że jest to retoryka „opozycyjna” i inna być nie może, zwłaszcza gdy jest się opozycją totalną.

Prezes szykuje się do odejścia. Tak się przynajmniej wydawać może. Bez obawy, najprawdopodobniej, nawet jak już odejdzie, Polska to przetrwa. W najbliższych wyborach prezesa PiS, „z tego co wie” obecny prezes PiS, ma się on ubiegać jeszcze o reelekcję. Odchodząc (nie wiadomo jednak, kiedy nas osieroci), nie chce desygnować nikogo na swoje miejsce. Twierdzi, że by mu to zaszkodziło.

Nie wyznaczając jednak swojego następcy, słyszał gdzieś, że dobrym prezesem PiS byłby obecny premier, Mateusz Morawiecki. Dobrze się dogadują i jeden drugiemu nie przeszkadza. Jeden wszak jest tylko premierem, a drugi Prezesem Polski. Nie zdradził też, czy i kogo desygnuje w 2025 roku na fotel prezydencki. Tu nie padło żadne nazwisko. Nawet takowe, o którym jedynie słyszał.

Prezes raczył był tylko wspomnieć, że jest kilka osób, które w poprzednich kampaniach zrobiły bardzo dobre wyniki w PiS. Najlepszy zrobił on sam. I jest to możliwe, że nie desygnując nikogo, wyznaczy sam siebie. Co prawda urzędu prezydenta nie mógłby połączyć z prezesurą w PiS, ale żadne przepisy nie zabraniają, by Prezes Polski był równocześnie Polski Prezydentem. Byłoby to ukoronowaniem jego politycznego życiorysu, w którym był już prostym doradcą Lecha Wałęsy, wicepremierem, premierem, prezesem Polski. A jeśli nie on, to ze względu na dobry wynik w wyborach w grę może jeszcze wchodzić Beata Szydło. Choć chyba nie po to zsyłał ją do Brukseli, by ją z tego „wygnania” ściągać?

Jarosław Kaczyński
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Kolejny z czołówki to Błaszczak, ale ten jest za mało wyrazisty. Może jednak Małgorzata Wasserman? Bezpartyjna posłanka z listy PiS, córka Zbigniewa, ofiary smoleńskiej, która błyszczała w komisji sejmowej ds. Amber Gold, wystawiona już raz przez prezesa do walki o prezydenturę Krakowa z Majchrowskim, w ostatnich wyborach uzyskała drugi wynik po samym prezesie. Ja bym właśnie stawiał na to, że kobietę prezes miał na myśli. Po ostatnich bojach prezesa z kobietami ze Strajku Kobiet, szczerej niechęci jaką sobie u nich zyskał, kobieta jako kandydat na prezydenta dałaby, nie tyle może poparcie tych kobiet, ale przynajmniej jakąś ich neutralność?

Tylko Prezes Polski jest pewny

W każdym wariancie niezmienne pozostanie w 2025 roku jedynie stanowisko Prezesa Polski. To nie podlega wyborom i z braku potomstwa dziedzicznym też nie jest. Pełnić je można na zasłużonej emeryturze, siedząc w cieniu w fotelu i pociągając sznurki teatrzyku kukiełek. W końcu, tak jak w serialu „Ucho Prezesa”, wszyscy będą przychodzić do niego po rady, instrukcje czy zwykłe błogosławieństwo. Czy będzie to na Nowogrodzkiej, czy na Mickiewicza, zależeć będzie od kolejnych fal epidemii. Czy prezes będzie prezesował zdalnie, czy stacjonarnie.

Jest oczywiści jeszcze inny scenariusz. Prezes kolejne wybory przegra. Scenariusz to jednak najmniej prawdopodobny, bo do tego musiałaby powstać jakaś prawdziwa opozycja. A po ogłoszeniu Nowego Ładu przelicytować PiS będzie jeszcze trudniej. Nie jest to niemożliwe. Obecna „opozycja” nie jest tego w stanie zrobić, bo musiałaby zaproponować coś zwykłym ludziom. Zronić coś wbrew temu, co roniła od 1989 roku. Nie może jednak, bo to „poważne” partie, a nie jacyś populiści jak ten PiS.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kaczyński niespodziewanym sojusznikiem KO. Jako jedyny w PiS poparł poprawkę opozycji
PiS prezentuje Polski Ład. Kaczyński: „Ma zrealizować polskie marzenia”
Tagi:
Zjednoczona Prawica, prawica, Lewica, Strajk Kobiet, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, wybory prezydenckie, Sejm RP, polityka, Platforma Obywatelska, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz