04:04 14 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
7443
Subskrybuj nas na

Obserwuję z radością, jak wokół mnie rosną zastępy symetrystów. Po czym to poznać? Kiedy zapytasz kogokolwiek z moich znajomych: „kto najbardziej szkodzi Polsce” – oczywiście usłyszysz: Kaczyński, Ziobro, Morawiecki. Ale kiedy spytasz: „kto cię najbardziej wkurza” – najczęściej pada nazwisko z Platformy. Oto mój osobisty faworyt: Marcin Kierwiński.

Wkurzenie to emocja – więc nie wymaga nadmiernie merytorycznego uzasadnienia. Ale spróbuję. Otóż jest w Kierwińskim ten rodzaj młodzieńczej arogancji – mocno spóźnionej u faceta w wieku lat 45; ten typ nieinteligentnego besserwisserstwa, że aż przyjemnie go nie znosić.

Dlatego ze szczerą radością przeczytałam wywiad, jakiego udzielił „Dziennikowi Gazecie Prawnej”. Chcecie wiedzieć, dlaczego Platforma od 7 lat przegrywa z PiSem? Moja osobista teoria: bo Kierwiński od 7 lat znajduje się w gronie jej liderów. Nie dlatego, żeby był aż tak sprawczy; jest raczej symptomem choroby, która toczy osieroconą przez Donalda Tuska formację. To przekonanie o własnej wyższości zrośnięte z całkowitą odpornością na rzeczywistość.

Sekretarz generalny partii, która 2 lata temu dostała 27 procent głosów, a dziś ma w sondażach 11, zapytany o konkurencję, która idzie jak burza i ma już 2 razy więcej, odpowiada z pogardą: „Czy słyszeli panowie jakieś twarde stanowisko Hołowni wobec propozycji PiS?”.

A może właśnie o to chodzi? Może siłą Hołowni jest to, że nie ma „twardego stanowiska wobec propozycji PiS”? Platforma od 7 lat nie ma nic innego, poza twardym stanowiskami – i na tej twardości raźno zmierza do niebytu. Może to znak, że ludzie mają dość twardej gadki, z której nic nie wynika? Może pora na autorefleksję?

Ale gdzie tam.

Fetysz na literę „p”

5 razy w niezbyt długiej rozmowie Kierwiński używa różnych odmian słowa „przedsiębiorczy”. Zawsze w tonie lamentu: „Polski Ład to program wyborczy PiS finansowany przez przedsiębiorczych Polaków”;

„Skąd rząd na weźmie pieniądze? Od przedsiębiorców”; „Musimy być blisko ludzi i upominać się o tych, o których PiS zapomina lub celowo wyklucza. A jest ich w Polsce wielu: przedsiębiorcy (...)”; „Propozycja PiS to same braki – brak propozycji dotyczących edukacji, gospodarki czy brak zachęt do rozwoju przedsiębiorczości”; „Pisowskie propozycje uderzają w tych, którzy zarabiają więcej niż 5‒6 tys. zł, a także w przedsiębiorców”...

Może ktoś wytłumaczyłby panu Kierwińskiemu, że jego przedsiębiorczy fetyszyzm nie jest podzielany przez większość Polaków? Że większość ludzi pracuje na etatach, albo chciałaby pracować na etatach – co dotyczy zwłaszcza tych, którzy byli zatrudnieni na śmieciówkach lub wypchnięci na samozatrudnienie (to także „przedsiębiorcy” w języku Kierwińskiego) i tracili pracę z dnia na dzień, albo i z godziny na godzinę.

Oni nie kochają „przedsiębiorców” i wcale nie tęsknią za władzą, która znów postawi ich na piedestale, oczywiście kosztem pracowników. Czego byśmy nie mówili o PiS – a Platforma nie mówi wszak o niczym innym – jest to pierwsza formacja, która wprowadziła chociażby minimalną stawkę godzinową, co zlikwidowało najgorsze odmiany wyzysku, np. w ochronie, gdzie „przedsiębiorcy” potrafili budować swoje fortuny na tym, że płacili ludziom po 2 złote za godzinę.  

Skapywanie

W razie, gdyby ktoś miał wątpliwości, co myśli o tym druga osoba w PO, p. Kierwiński rozwiewa je akapit dalej: „Uważam, że kreatywni ludzie powinni zarabiać jak najwięcej”. Po tej odważnej deklaracji dodaje zdanie w roku 2021 stricte komiczne: „Tylko wtedy będą się dzielić z osobami potrzebującymi”. Co to znaczy „dzielić się”? Jakie „się”? Dobrowolnie, ze szlachetności duszy?
Inżynier Kierwiński zapewne tego nie wie – nie wygląda na człowieka zawracającego sobie głowę teoriami rządzenia, zbyt podnieca go praktyka – ale to, co opisuje w tym zdaniu, tzw. „teoria skapywania” została przez ostatnie 40 lat sfalsyfikowana na wszystkie możliwe sposoby.

Teoria skapywania mówi z grubsza rzecz biorąc tyle: jak pozwolimy bogatym się bogacić, to coś skapnie i dla biednych. Ostatnio – w grudniu 2020 – bynajmniej niepisowska uczelnia, jaką jest London School of Economics, opublikowała analizę półwiecza działania tej teorii w 18 krajach OECD, stwierdzając ponad wszelką wątpliwość, że redukcja obciążeń podatkowych dla najbogatszych nie przynosi ani wzrostu gospodarczego, ani spadku bezrobocia, a jedynie powiększa nierówności.

Inżynier Kierwiński ogłasza: „Państwo nie powinno ograniczać się tylko do dawania jednym kosztem drugich”. I państwo, także pisowskie, nie ogranicza się tylko do tego. Robi też wiele różnych innych rzeczy – z których jedne nam się podobają, drugie nie. Ale owo „dawanie jednym kosztem drugich” nazywa się redystrybucją i jest podstawą budowy współczesnego państwa dobrobytu.

Rafał z partią, partia z Rafałem

Kierwiński prezentuje też typowe dla swojego środowiska politycznego znakomite samopoczucie. Niskie notowania PO to wyłącznie wina pandemii: „Platforma Obywatelska zawsze zyskiwała wtedy, gdy była blisko wyborców. Dowodem tego jest kampania prezydencka Rafała Trzaskowskiego, współorganizowana i współfinansowana przez Platformę Obywatelską”.

Relatywny sukces kampanii Trzaskowskiego – w końcu, przypomnijmy, przegrał wybory – wynikał dokładnie z nieobecności Platformy w jego najbliższym otoczeniu. Polacy owszem, wiedzieli, że Platforma za to płaci, ale Trzaskowski posługiwał się retoryką zgoła inną od Budki i Kierwińskiego, i nie pokazywał się za często w ich towarzystwie.

Trzaskowski wyraźnie to rozumie – stąd jego różne projekty, ostatnio Campus Polska, trzymane z daleka od PO. Żar, z jakim Kierwiński zapewnia o lojalności Trzaskowskiego wobec partii i lidera – sugeruje, że sam w nią nie do końca wierzy.

„Na pewno dziś nie ma silnego Trzaskowskiego bez Platformy Obywatelskiej, tak jak nie ma silnej PO bez Rafała Trzaskowskiego”; „Dlatego Rafał jest silny Platformą, a Platforma jest silna Rafałem”; „Powiedział: »Jestem wiceprzewodniczącym PO, to moja partia«. Dla mnie to jasna deklaracja. Rafał Trzaskowski rozumie, że bez silnej Platformy nie ma silnej opozycji”...

A co miał powiedzieć? „Chłopaki, bierzemy żarówę i kocówa”? To nie byłoby zbyt polityczne, prawda?

Wszyscy widzą, że Budka prowadzi PO w przepaść – z wyjątkiem tych, którzy zawdzięczają mu partyjną karierę. To na wniosek Budki Kierwiński został gensekiem. Odwdzięcza się za to lojalnością, która jest szczerze wzruszająca – choć nieco humorystyczna. Przekonuje na przykład, że notowania PO wystrzelą w górę, bo „rozpoczęliśmy spotkania z Polakami” i „w tym tygodniu przewodniczący Borys Budka był w Małopolsce”. No, to musi zmienić losy tej wojny.

Kto co musi

Oczywiście nie może zabraknąć kopniaka pod adresem Lewicy.

Nie wiem, dlaczego Lewica postanowiła rzucić koło ratunkowe PiS i uratować rząd Morawieckiego

– stwierdza wyniośle Kierwiński; choć akapit wcześniej wzywa: „zauważmy, jak rośnie zadłużenie szpitali powiatowych i jak wielkie mają problemy”. Może właśnie dlatego, żeby załatwić 850 milionów euro dla tych właśnie szpitali? Rozumie to dwie trzecie Polaków, którzy – jak wykazują badania – popierają decyzje lewicy o porozumieniu z PiS w tej między innymi sprawie.

„To my integrujemy opozycję, więc to na nas spoczywa obowiązek odsunięcia PiS od władzy” – ogłasza gensek gasnącej formacji, ale zapytany kogo jest gotów integrować, stawia warunki. „Nadal jesteśmy gotowi do współpracy, choć zaufanie trzeba będzie budować od nowa. I będzie to trudniejsze niż kilka miesięcy temu” – zapowiada surowo. I dodaje stanowczo: „ Lewica musi określić się, czy jest jeszcze w opozycji, czy znajduje się w jakimś przedziwnym szpagacie”.

Po pierwsze: nie musi. Koncept konstruktywnej opozycji może okazać się słuszną i pożądaną przez wyborców alternatywą wobec odrzuconego przez nich w 7 kolejnych elekcjach paradygmatu opozycji totalnej. A po drugie: władze Platformy Obywatelskiej raczej nie są na pozycji do mówienia innym formacjom, co „muszą”. Jak widać, ostatnio nie są w stanie kontrolować nawet zachowania własnych członków.

I wreszcie, po całym hejcie, który spłynął na Lewicę z ze strony PO, jej sekretarz generalny tłumaczy, co różni jego formację od PiS. PiS jest otóż partią, która „niestety podzieliła Polaków”. Albowiem „oni opierali się na dzieleniu, a my chcemy łączyć”.

Wzruszające. Przypomina mi się scena z filmu Machulskiego „Volta”, opowiadającego o wykreowaniu przygłupiego biznesmena na kandydata na prezydenta.

– Nie chwalmy skóry na niedźwiedziu – mówi kandydat.

– Nie dzielmy, Kaziu – poprawia jego spidoktor.

A kandydat z namaszczeniem: – Masz rację. Nie dzielmy. Łączmy.

Kierwiński na prezydenta.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
opozycja, Platforma Obywatelska, Zbigniew Ziobro, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, lewica, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz