13:01 21 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
161335
Subskrybuj nas na

Najnowsza awaria w elektrowni Bełchatów pokazała, że nie jesteśmy sami w potrzebie – choć trzeba za to zapłacić. Zwarcie w rozdzielni i zaczęła się międzynarodowa afera – od Turcji po Szwecję. Bo niby żyjemy we własnym grajdołku, ale on, od dawna, połączony jest z wieloma państwami i bez tych połączeń zginęlibyśmy jak szare myszy.

Litewski Departament Infrastruktury Strategicznej Litgrid poinformował, że najpotężniejszy autotransformator w krajach bałtyckich został pomyślnie dostarczony i rozładowany na stacji konwertorowej (bardziej fachowo: przekształtnikowej) LitPol Link w pobliżu Alytus. Jest to jedno z kluczowych urządzeń niezbędnych do realizacji projektu połączenia litewsko-polskiego systemu elektroenergetycznego LitPol Link.

Operacja ta jest ważna dla realizacji projektu synchronizacji krajów bałtyckich z europejskim systemem elektroenergetycznym. Takie transformatory będą trzy, a zakończenie operacji podłączenia ich do sieci przewiduje się pod koniec roku. W uzupełnieniu zapisano rozbudowę dwóch rozdzielni i kilometrów linii energetycznych. Całkowita wartość projektu to 22,5 miliona euro. Projekt jest współfinansowany z unijnego instrumentu „Łącząc Europę”. Chodzi o wydajne i bezpieczne połączenie energetyczne w tej części Europy i dalej z całością kontynentu (wliczając oczywiście Wielką Brytanię). Jak to jest ważne pokazały ostatnie wypadki w Bełchatowie.

Prąd nie poszedł

To było tak: ktoś, gdzieś włożył niepotrzebnie palce (całe szczęście, że żyje) i kilka minut po awarii w Europie obniżyła się częstotliwość pracy sieci, a ceny energii na rynku bilansującym, w ciągu kilku godzin skoczyły z niespełna 280 zł za MWh (megawatogodzinę zużytego prądu) do niemal 1500 zł za MWh. Bo to jest tak: od dawna państwa europejskie handlują prądem, który wytworzą, albo którego potrzebują. I cena zależy od oferującego energię, ale bardziej od gwałtownego zapotrzebowania. W ostatnich latach poważnie modernizowano połączenia transgraniczne i centra zarządzające przepływem energii. W praktyce każdy wie co u sąsiada bliższego i dalszego piszczy.

W ubiegły poniedziałek, w kilka sekund Polska straciła 20 procent potrzebnej energii elektrycznej. Gdyby nie import, światła mogły zgasnąć nawet w 11 mln mieszkań i domów. Do awarii doszło na stacji rozdzielczej w Rogowcu. W jej wyniku zatrzymano pracę 10 z 11 bloków największej polskiej elektrowni, która produkuje ponad 20 proc. krajowej energii. To oznaczało ubytek produkcji w wielkości 3900 MW. Jako ciekawostkę można dodać, że ludzie mieli tu mało do powiedzenia – zadziałała automatyka.

Bez zakłóceń działał jedenasty blok, dlatego że był przyłączony do innej stacji – Trębaczew. Zawiodła nie elektrownia, tylko element sieci przesyłowej energii. Zdaniem fachowców i komentatorów to tylko uwypukliło, że sieci są pięta achillesową całego systemu energetycznego. A kłopoty będą wzrastać z rozwojem niekonwencjonalnych źródeł wytwarzani prądu. Awaria w Bełchatowie była duża, a koszt ponownego uruchomienia dziesięciu bloków można szacować na kilka - kilkanaście milionów złotych. Już jest przepychanka kto ma zapłacić za szkody: elektrownia czy Polskie Sieci Elektroenergetyczne, które zawiadują feralną stacją.

Najważniejsze 50 hz

Ryzyko było ogromne. Gdybyśmy nie uporali się z tą awarią, być może konieczne byłoby odłączenie części terytorium Polski od zasilania – mówi w rozmowie z serwisem „Onet” ekspert z dziedziny energetyki. Tak już było kiedyś w Szczecinie, a potem na Mazowszu. W ubiegłym roku latem panowała susza i energetycy martwili się czy starczy wody do chłodzenia bloków. Ale świat rzeczy martwych bywa złośliwy. Jednego czerwcowego dnia spadła ulewa i doszło do podtopienia taśmociągów dowożących węgiel w Bełchatowie (mają pecha czy co...), więc wyłączono z pracy aż cztery bloki, a kolejne – z powodu słabej jakości dostarczonego węgla (mokrego) – musiały ograniczyć produkcję.

Awarie tego dnia dotknęły też elektrownie Kozienice, Opole, Jaworzno, Łagisza, Ostrołęka, Połaniec i Siersza oraz elektrociepłownie Rzeszów, Siekierki i Włocławek. Najprawdopodobniej - bez rekordowo wysokiego importu, przekraczającego 3 tysiące megawatów trzeba by było wprowadzić stopnie zasilania na terenie całego kraju. Młodsi czytelnicy nie wiedzą co to znaczy; starszym ciarki biegają po plecach na wspomnienie zim bez prądu.

Kiedy padają bloki energetyczne zmienia się częstotliwość prądu w sieciach. To tajemnicze zagadnienie, wystarczy więc tylko spojrzeć na etykietki przy urządzeniach elektrycznych – wszędzie znajdziemy symbol „50 Hz” - określenie wymaganej częstotliwości prądu.

Jeśli w gniazdku będzie niższa, lub co gorsza wyższa, diabli biorą komputery, telewizory, różne urządzenia czułe na parametry prądu jak choćby zegary synchronizowane częstotliwością, a nawet kuchenki czy odkurzacze. Dlatego operatorzy wszystkich sieci, w każdym kraju, wpatrują się głównie w jeden monitor – pokazujący częstotliwość. Liczą się ułamki odchyleń. A ta zaraza może nadejść od każdego podłączonego do systemu. I wtedy powstaje panika, a operatorzy uruchamiają wszelkie rezerwy, aby wyrównać częstotliwość. Zaś na giełdach energii ceny za prąd galopują.

Ale per saldo warto należeć do jednej bandy i opłaci się inwestować w transgraniczne połączenia sieciowe – aby ratować siebie lub kolegów. Dzięki temu, że jesteśmy częścią większego systemu, straty w Bełchatowie zostały zrekompensowane rezerwą elektrowni w Niemczech, Francji czy Hiszpanii. Od razu przyjęły na siebie spadek mocy w Polsce, a my mieliśmy czas, żeby w ciągu kilkunastu minut zareagować i uruchomić własne rezerwy – choćby wodne elektrownie szczytowo pompowe.

Ostatnio prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził plan wydania prawie 15 miliardów złotych na „rozwój sieci energetycznej w latach 2021-2030”. Trudno powiedzieć czy to wystarczy. Aktualne potyczki z Czechami o przyszłość elektrowni w Turoszowie podpowiadają, że trzeba rozpatrywać różne warianty – ze zwiększonym importem energii włącznie. A do tego niezbędne są nowoczesne połączenia prądowe.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
polityka, Polska, gospodarka, finansowanie, awaria, elektrownia, prąd
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz