19:29 16 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
1214
Subskrybuj nas na

Rządzący zapowiedzieli wprowadzenie do systemu podatkowego specjalnej „łatki”, czyli algorytmu z ulgą. Ma ona pozwolić średnio zarabiającym zrekompensować brak odliczenia składki zdrowotnej. Bo wbrew zapowiedziom podwyżki wcale nie dotkną wyłącznie najbogatszych, ale już nawet osoby z zarobkami 4,1 tys. zł netto. Komentatorzy pozostają sceptyczni.

Minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział, że klasa średnia może spać spokojnie, ponieważ zostanie wprowadzona dodatkowa ulga podatkowa. Jak twierdzi Jarosław Gowin, to inicjatywa jego ugrupowania. W efekcie podwyżki podatków związane z wysokością składki zdrowotnej mają nie dotykać Polaków z miesięcznymi zarobkami do 12 tys. zł.

Przestraszyli się „średniaków”

– Klasa średnia, to jest grupa społeczna, którą się definiuje nie poprzez wysokość zarobków, tylko poprzez pewną misję, rolę społeczną. Klasą średnią są urzędnicy zarabiający po 4 tys. zł brutto, są nauczyciele, którzy w porywach zarabiają 5 tys. zł, są adiunkci na uczelni, którzy zarabiają tyle samo, co nauczyciele, a są nią też wybitni specjaliści, informatycy zarabiający po kilkadziesiąt tys. miesięcznie – stwierdził Gowin, dodając, że jednak „trudno tolerować sytuację, że ktoś zarabiający kilkadziesiąt tys. zł na rękę miesięcznie płaci składkę zdrowotną w wysokości 60 zł”.

Łatka na łatkę

Rafał Hirsch na łamach Business Insidera nie pozostawił na zapowiadanej „łatce” suchej nitki: – Łatkę znieczulającą w postaci jakiejś-nie-wiadomo-jakiej nowej ulgi mają jednak dostać tylko ci na etatach. Dla tych prowadzących działalność gospodarczą będzie ona niedostępna. A dla tych prowadzących działalność i rozliczających się podatkiem liniowym nie będzie nawet zwiększenia kwoty wolnej od podatku, bo w tym wariancie w ogóle nie ma żadnej kwoty wolnej, którą można podnosić – kwituje dziennikarz i konstatuje: aby uniknąć podwyżek, trzeba będzie nieźle kombinować:

Będą więc musieli nasi drobni przedsiębiorcy albo przenieść się z podatku liniowego na ‘zwykły’ i płacić 32 proc., jeśli zarabiają więcej, ale ze zdecydowanie wyższą kwotą wolną (to się może opłacać), albo po prostu zacząć „produkować” więcej kosztów, tak aby zmniejszyć dochód.

Dziennikarz śmieje się też z faktu, że rząd wymyśla łatkę, by zatkać nią dziurę, którą sam niechcący stworzył. – PiS chce podnieść obciążenia podatkowe tylko tym najbardziej zarabiającym, ale robi to w taki sposób, że przy okazji niechcący podnosi je tym średnio zarabiającym, więc aby to skorygować, wymyśla jeszcze inny pomysł i dopiero dwa pomysły jednocześnie będą funkcjonować tak jak trzeba.

To zadziała? Trudno stwierdzić

Nieufnie do tej zapowiedzi podchodzą też Marek Gadacz, ekonomista z Crido Taxaland („To kolejna łatka na system podatkowy, która dodatkowo skomplikuje już i tak dość niełatwą kalkulację podatkową”), a także Małgorzata Samborska z Grant Thornton („Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem rozwiązania, które powodowałoby, że dla większej grupy podatników ‘reforma’ będzie przynajmniej neutralna, ale chyba jako bardziej przejrzyste rozwiązanie widziałabym rosnące wraz z dochodem koszty uzyskania przychodów, niż ulgę podatkową tylko dla wybranej grupy. Musiałaby to być rozwiązanie jednakowe dla wszystkich osiągających te wyższe dochody”).

Kierownictwo PiS nie zdradza żadnych szczegółów. Ministerstwo Finansów chyba samo jeszcze ich nie zna.

– Nie ma jeszcze decyzji, czy ulga w PIT dla klasy średniej będzie rozliczania co miesiąc czy po roku – powiedział mediom Łukasz Czernicki, główny ekonomista resortu.

Projekty ustaw Nowego Ładu mają pojawić się w czerwcu, wtedy zapewne poznamy więcej konkretów.

Czy ma sens reforma podatkowa, którą trzeba od razu korygować? Po co zabierać ulgę, jeśli już na start mówi się, że jej skutki mają neutralne (znaczenie)?

– pyta retorycznie Katarzyna Sudaj na łamach portalu pit.pl.

Odpowiedź na to pytanie też jest raczej oczywista: najprawdopodobniej rząd po serii pierwszych komentarzy przestraszył się, że za mocno „dogiął” średniaków. Ci bowiem bardzo wyraźnie dali do zrozumienia, że nie chcą kredytować Polskiego Ładu. I najwyraźniej dopiero w sytuacji, gdy średniacy się wkurzyli, zaczęto słuchać Jarosława Gowina.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„PiS nie zrobił dla polskiej wsi nic, poza mówieniem”. Rolnicy z AgroUnii protestują
PiS daje i odbiera
Plugawość ABW. Zdemolowane życie Mateusza Piskorskiego
Antysemityzm w Polsce: izraelskie media piszą o kontrowersjach wokół państwowych dotacji
„Naturalny sojusznik” PiS: Musimy uznać, że Rosja istnieje, potrzebujemy pragmatycznej współpracy
Tagi:
społeczeństwo, polityka, Ministerstwo Finansów, rząd, Polska, PiS
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz