14:46 14 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
31211
Subskrybuj nas na

Niektórzy europosłowie mają za złe Komisji Europejskiej, że nie podjęła zdecydowanych działań wobec Polski i Węgier w związku z procedurą przekazywania tzw. pieniędzy za praworządność. Myślą o wniesieniu projektu rezolucji, który pozwoliłby zaskarżyć KE do Trybunału Sprawiedliwości.

W maju dziewięcioro europosłów m.in. z Holandii i Niemiec, ale też Węgier, Bułgarii i Polski podpisało się pod ultimatum do Komisji Europejskiej (w tym Róża Thun).

W obliczu miażdżących dowodów naruszania zasady praworządności na terenie Unii Europejskiej, Komisja Europejska ma obowiązek działać. Trybunał Sprawiedliwości, najwyższy sąd w Unii Europejskiej stwierdził poważne braki w przestrzeganiu zasady praworządności w różnych krajach członkowskich, zwłaszcza w Polsce i na Węgrzech

napisali i zagrozili, że jeśli KE nie podejmie zdecydowanych kroków do 1 czerwca, zdecydują się na skargę do TSUE w sprawie jej bezczynności.

Twierdzą, że KE nie wykorzystuje opcji obcięcia finansowania w przypadku naruszania zasad praworządności, choć formalnie od stycznia obowiązuje regulacja, która na to zezwala. „Nie wykonano nawet pierwszego kroku, polegającego na wysłaniu pisemnego powiadomienia do krajów członkowskich” – napisano.

Termin ultimatum już minął, a spór nadal trwa. W przyszłą środę Parlament Europejski będzie głosował nad rezolucją w sprawie możliwości ukarania Komisji za zaniechanie działania. Liberalny klub Odnosić Europę jest inicjatorem rezolucji (wspiera go lewica, centrolewica i Zieloni). Nie wiadomo jak zagłosuje największa Europejska Partia Ludowa, jednak projekt ma szansę zostać przegłosowany.

Niektórzy europosłowie mają za złe Ursuli von der Leyen, że dotrzymuje złożonej Węgrom i Polsce obietnicy ze szczytu UE z grudnia 2020: wówczas kraje te dostały gwarancję, że mechanizm „pieniądze za praworządność” nie zostanie uruchomiony wcześniej niż zapadnie wyrok TSUE (Polska i Węgry zaskarżyły cały mechanizm jako niezgodny z unijnymi traktatami). Czyli w praktyce cały mechanizm został zablokowany na jakiś czas – wyrok może zapaść dopiero w 2022.

Nie ma uzasadnionego powodu, aby nadal odkładać stosowanie mechanizmu warunkowości. Te dywersyjne strategie są niedopuszczalne. Jesteśmy zdecydowani wnieść sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeśli Komisja Europejska nie wywiąże się ze swych obowiązków

– powiedział w tym tygodniu Dacian Ciolos, szef frakcji Odnowić Europę, cytowany przez „Deutsche Welle” i „GW”.

Jednak nawet jeśli taka skarga wpłynie do TSUE, postępowanie niewiele realnie zmieni, ponieważ, jak czytamy, średnio trwa około 19 miesięcy, a 10 w trybie przyspieszonym.

Komisja Europejska twierdzi, że wcale nie „zamroziła” mechanizmu pieniędzy za praworządność i że śledzi od stycznia sytuację w krajach podejrzanych o jej łamanie. Ponadto na jesieni ma zamiar wysłać tym krajom pytania, ma to być jednak część nieformalnego dialogu. Dla polityków partii rządzących z Polski i Węgier na rękę jest odsuwanie działania mechanizmu w czasie (w przypadku Viktora Orbana jest to kwestia kolejnych wyborów parlamentarnych).

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Ogromny skandal”. Politycy reagują na wyrok TSUE ws. kopalni Turów
Szczerski o decyzji TSUE ws. Turowa: Będziemy rozmawiać z Czechami
Decyzja TSUE ws. kopalni Turów może kosztować Polskę miliony euro
Tagi:
pomoc finansowa, reforma sądownictwa, rozprawa sądowa, Węgry, Polska, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, Komisja Europejska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz