11:58 21 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
241
Subskrybuj nas na

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że ekipa Telewizji Polskiej planuje nakręcić film o Jarosławie Kaczyńskim. Za sprawą Bogdana Borusewicza do sieci wyciekł tytuł oraz koncepcja, która przyświecała twórcom. Jednak okazuje się, że prezes nie życzy sobie, by kręcono dokument o jego dokonaniach opozycyjnych w PRL.

Miał być człowiek z marmuru (prawie), wyreżyserowany przez twórczynię „Smoleńska” Ewę Świecińską… ale pomysł raczej już spalił na panewce.

„Trzeba nie mieć wyobraźni”

W imieniu prezesa wypowiedział się w poniedziałek po południu Michał Moskal, szef młodzieżówki PiS oraz dyrektor gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego. Potwierdził tym samym nieoficjalne doniesienia „GW”, że prezes zdystansował się od projektu.

– Jarosław Kaczyński uważa, że lepszy czas na kręcenie filmów o politykach wypada wtedy, gdy nie sprawują oni władzy i nie pełnią ważnych funkcji państwowych – powiedział Moskal Wirtualnej Polsce. Dodał, że opozycyjne dokonania prezesa są dobrze znane opinii publicznej i nie ma potrzeby ich w tej chwili pokazywać na ekranie. Kolejna część jego wypowiedzi nieco mrozi krew w żyłach:

– Trzeba nie mieć wyobraźni politycznej, żeby produkować dokument o Jarosławie Kaczyńskim bez jego wiedzy i akceptacji.

Prezes miał być wściekły

Wojciech Czuchnowski na łamach „GW” w poniedziałek rano przytoczył anonimową wypowiedź jednego z posłów partii rządzącej. Ten miał się wygadać, że prezes „wcale nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Gdy przeczytał o tym filmie i pokazano mu pierwsze komentarze i szydercze memy, był wściekły. Mówił, że Kurski chce go ośmieszyć”. Miał mieć również za złe ekipie TVP, że zwróciła się do Bogdana Borusewicza z propozycją udziału w filmie.

O tym, jak Borusewicz odpowiedział na ofertę, pisaliśmy tutaj. Informator „GW” z telewizji miał zdradzić, że Jacek Kurski stara się teraz przekonać prezesa, iż nie był to jego pomysł i zapewnić, że nigdy by nie dopuścił do tego, by info o filmie trafiło do Borusewicza. Obwinia o to Ewę Świecińską, ona z kolei według redakcji ma obwiniać swoją współpracownicę. Pisanie do wicemarszałka Senatu miało być błędem.

Lis: byłbym jedynie statystą

Już po tym, jak wybuchła wieść o tym, że cały pomysł z filmem nie spodobał się prezesowi PiS, udziału w produkcji miał odmówić kolejny opozycjonista: Bogdan Lis.

– Przewertowałem swoje archiwum, pisane analizy dotyczące działań opozycji z lat 80-tych tworzone na potrzeby mediów, a także dla organizacji pomagających opozycji demokratycznej, a także na potrzeby naszego biura w Brukseli. Nie znalazłem tam ani jednej wzmianki na temat działalności opozycyjnej Jarosława Kaczyńskiego. (…) Biorąc udział w tym filmie byłbym jedynie statystą, nie mając nic do powiedzenia na temat działalności Jarosława Kaczyńskiego – odpowiedział ekipie telewizyjnej.

Myślę, że jego opozycyjność to dopiero maj i sierpień 88 r. i Stocznia Gdańska, na to są świadkowie. Oczywiście można taki film zrobić, bo nawet z Bieruta zrobiono przecież syna ceglarza, ale czemu to ma służyć?

powiedział z kolei Jerzy Borowczak o planowanej produkcji.

Wszystko wskazuje więc na to, że TVP będzie musiała zarzucić pomysł, jeśli nie chce urazić prezesa PiS. Telewizja miała jeszcze w poniedziałek opublikować oświadczenie w tej sprawie, jednak w momencie oddania tekstu jeszcze się nie ukazało.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Przyjaźń z Polską w konstytucji Brandenburgii?
UE zatwierdziła Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. Polska dostanie najwięcej
Stołek Terleckiego zagrożony? Lewica, Polska 2050 i KO wnioskują o jego odwołanie
Tagi:
film, Telewizja Polska, Jarosław Kaczyński, Warszawa, Polska, prezes
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz