15:19 21 Czerwiec 2021
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
81013
Subskrybuj nas na

Wymuszone lądowanie samolotu i aresztowanie młodzieńca w Mińsku stało się tematem miesiąca dla mediów i przyczyną nagonki na suwerenne państwo i jego prezydenta. Wszystko pod hasłem walki o demokrację i prawa człowieka. Można rzec, że żyjemy w dyktaturze demokracji i dyktaturze praw człowieka, których treść ogranicza się do dwóch artykułów.

W pierwszym zapisano, że Stany Zjednoczone mają zawsze rację, a w drugim dodano wskazówkę, że w przypadku wątpliwości należy wrócić do artykułu pierwszego.

Interes narodowy Stanów Zjednoczonych

Jeśli ten sarkazm brzmi niewiarygodnie, to takiej cechy zapewne nie mają oświadczenia płynące z Białego Domu, gdzie zawsze amerykańskie działania, w dowolnej części globu, uzasadnia się interesami narodowymi Stanów Zjednoczonych. Za zbędne – bo oczywiste – uważa się dodawać, że tam gdzie są interesy Ameryki, tam nikt inny swoich interesów mieć nie może.

Białoruś stała się właśnie interesem narodowym Stanów Zjednoczonych, które poprzez swoich zwasalizowanych sojuszników próbują w niej „mącić wodę”, powielając scenariusz z Ukrainy.

W ramach „prawem kaduka” zdefiniowanych zasad demokratycznych i praw człowieka dokonano wrogiego przejęcia Ukrainy i poważono się uczynić to samo z Białorusią, jako powód uznając przymusowe lądowanie samolotu z „ofiarą sakralną” na pokładzie.

Droga na skróty prawie zawsze prowadzi na manowce

Niewielka cześć światowej opinii publicznej ma pojęcie o globalnych procesach, poczynając od zmian klimatycznych, a na konfliktach zbrojnych kończąc. Jednocześnie ta niedoinformowana część żyje w przekonaniu, że panuje nad treścią światowego przekazu, powtarzając argumenty strony, która dominuje w sferze informacyjnej.

Wiemy, że kij ma dwa końce, a każda sprawa dwa oblicza. O tym, który koniec kija trzymamy, jakim argumentom dajemy wiarę, powinny decydować wyznawane przez nas wartości. Z przykrością przychodzi skonstatować, że większość, porażona lenistwem intelektualnym, oczekuje podpowiedzi i gotowych schematów. Taka droga na skróty prawie zawsze prowadzi na manowce, czyniąc podmioty społeczne kukiełkami w rękach kuglarzy.

Wszyscy milczą jak zaklęci

„Zwiedzających” Kapitol Stanów Zjednoczonych w początku tego roku dziesiątkami osadzono w więzieniach, a kilka dziesiątek ciągle jest poszukiwanych przez organy ścigania, bo zbezcześcili „świętość Ameryki” i sprzeniewierzyli się zasadom demokracji.

Amerykańskie prawo do definiowania pojęć: demokrację i prawa człowieka, niczym własność intelektualną chronioną prawem autorskim, potwierdzają politycy Unii Europejskiej, dlatego wszyscy przezornie milczeli, kiedy w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule został poćwiartowany krytyk saudyjskich władz Dżamal Chaszukdżi.

Europejczycy wspólnie, w porozumieniu i na prośbę Stanów Zjednoczonych zamknęli przed samolotem prezydenckim suwerennego państwa, znajdującym się gdzieś nad Europą, przestrzeń powietrzną, aby wymusić lądowanie na wiedeńskim lotnisku, gdzie samolot prezydenta Boliwii został przeszukany przez służby. Nikt nie krzyczał o pogwałceniu eksterytorialności statków powietrznych, nikt nie zająknął się, że zastosowano prawo silniejszego, gwałcąc demokratyczne zasady.

Wszyscy szafarze demokratycznych wartości i praw obywatelskich w Europie milczą jak zaklęci, kiedy prześladuje się Juliana Assange’a i Edwarda Snowdena, więcej, uczestniczą w ich prześladowaniu. Tych dwóch młodych ludzi, zbyt dosłownie wzięło sobie do serca prawa człowieka, praworządność państw i inne tego typu slogany tzw. „wolnego świata” i powziąwszy wiedzę o przestępczej działalności swoich państw, postanowili ogłosić to światu.

Świat zamiast obsypać ich nagrodami, odwrócił się do nich plecami, a młodzieńcy – zamiast bohaterami – stali się najbardziej poszukiwanymi przestępcami świata.
Nie ma mowy o jednakowych standardach, prawach czy wolnościach

Wysoki przedstawiciel Iranu, gen. Sulejmani został zamordowany podczas oficjalnej wizyty w sąsiednim państwie przez amerykańskie służby. Nikogo to nie wzburzyło oprócz Irańczyków i nikt nie grał larum.

Organizatorzy referendum niepodległościowego w Katalonii stali się wrogami publicznymi, bo korzystając z konstytucyjnych praw, zorganizowali głosowanie. Ścigano ich po całej Europie, a pojmanym zaordynowano długoletnie więzienie.

Kiedy Ukraińcy wyciągnęli z białoruskiego samolotu ukraińskiego działacza Antymajdanu, Europa nie nakładała sankcji.

Przypadki, nie tylko te opisane powyżej, zaświadczają, że w polityce międzynarodowej równowagi podmiotów nie ma, a co za tym idzie nie może być mowy o jednakowych standardach, prawach czy wolnościach.

Wraz z upadkiem dwublokowego systemu międzynarodowego uległy degradacji regulacje określane mianem międzynarodowego prawa i znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie prawa określa silniejszy. Emanacją takich relacji jest polityka sankcyjna, która stała się współczesnym substytutem wojny, a Białoruś jest dzisiaj na pierwszej linii frontu.

Rykoszet białoruskiego sporu

Białoruski aktywista Raman Pratasiewicz, były redaktor naczelny telegramu Nexta
© AFP 2021 / Telegram Channel Nevolf
Po okresie podważania przez polityków europejskich zasadności aresztowania Ramana Pratasiewicza przyjdzie czas zmierzyć się z jego zeznaniami, które upublicznione rzucają nowe światło nie tylko na format białoruskich obalaczy Łukaszenki, ale i na organizatorów przedsięwzięcia. I gdzie widać, że za wszystkim stoją służby specjalne ościennych krajów, a wykonawcy – to nie do końca świadomi ludzie, traktujący poważną politykę jako rodzaj zabawy zza pulpitu komputera.

Łatwo im rzucać oskarżenia z bezpiecznego miejsca, łatwo być sprawiedliwym, dbając tylko o własny interes. O wiele trudniej, gdy trzeba stanąć oko w oko z przeznaczeniem i dać świadectwo głoszonym racjom.

Rykoszet białoruskiego sporu uderzył także w polski polityczny grajdołek. Marszałek Terlecki dowiedziawszy się, że Swietłana Cichonauska zamierza spotkać się z Rafałem Trzaskowskim, zasugerował jej, aby po pomoc udała się do Moskwy, skoro w Polsce wspiera niedemokratyczną opozycję.

Różnymi drogami chodzi sympatia polskich polityków do białoruskiej opozycji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Afera wokół wpisu Terleckiego. Duda: Poważni politycy w Polsce są po stronie wolnej Białorusi
Białoruś odpowie na sankcje UE. Losy polskiego biznesu są zagrożone?
Bobrowniki: Białorusini mieszkający w Polsce protestują przy przejściu granicznym
Duda: Moim zadaniem jest przeciwdziałanie skłócaniu Polaków i Białorusinów
Tagi:
Warszawa, Mińsk, sankcje, sankcje, polityka, politycy, polityka, polityk, interesy, USA, Polska, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz