Beata Zieniewicz, redakcja internetowa
12 lutego 2013, 13:18

Wyprawa Polaków do serca Azji

Wyprawa Polaków do serca Azji

Po 36 dniach i pokonaniu 15 tysięcy kilometrów zakończyła się rozpoczęta 15 lipca 2012 wyprawa do Kazachstanu i Kirgizji. Grupa pasjonatów architektury i podróży wyruszyła spod Zamku Królewskiego na Wawelu, żeby dotrzeć do serca Azji.

Po 36 dniach i pokonaniu 15 tysięcy kilometrów zakończyła się rozpoczęta 15 lipca 2012 wyprawa do Kazachstanu i Kirgizji. Grupa pasjonatów architektury i podróży wyruszyła spod Zamku Królewskiego na Wawelu, żeby dotrzeć do serca Azji. Trasa wiodła przez Litwę, Łotwę, Rosję do Kazachstanu i Kirgizji, a w drodze powrotnej przez Ukrainę z powrotem do Polski. Ze zdjęć wykonanych w trakcie tej wyprawy, powstała wystawa fotograficzna zorganizowana w Galerii Architektury SAPR w Krakowie. Pomysłodawca i organizator całego przedsięwzięcia Wawrzyniec Kuc opowiedział Głosowi Rosji:

-Już od kilku lat planowałem podobnego typu wyprawę. O tym, że będzie to Kazachstan zadecydował przypadek. W moim biurze architektonicznym pracuje obywatel Kazachstanu, z którym się zaprzyjaźniłem. Dzięki biegłej znajomości języka rosyjskiego oraz kultury i obyczajów w Kazachstanie bardzo pomógł mi w realizacji tego przedsięwzięcia. Zaowocowało to między innymi tym, że poznaliśmy przez Internet podobną do nas grupę off-roadową. Ich pomoc okazała się bezcenna przy planowaniu trasy. Pokazali nam również kawałek Ałtaju oraz okolice Ałmaty w Kazachstanie. Przeżyliśmy wspólnie wspaniałe chwile.

Przygotowywania do wyprawy trwały rok. Obejmowały poszukiwania patronów i partnerów, skompletowanie załóg, ustalanie trasy, przygotowanie samochodów, zaopatrzenie w sprzęt oraz suchy prowiant na drogę. Patronami honorowymi podróżników został między innymi Marszałek Województwa Małopolskiego oraz Starosta Nowosądecki. Stąd jednym z celów wyprawy było promowanie województwa małopolskiego. Uczestnicy wyprawy zostali wyposażeni w wiele materiałów informacyjnych po rosyjsku oraz wiele pamiątek z Krakowa i Małopolski, które potem przydały się w różnych sytuacjach w drodze. Uczestnicy wyprawy próbowali również dotrzeć do środowiska polonijnego w Kazachstanie.

Kolejnym patronem honorowym wyprawy było Stowarzyszenie Architektów Polskich. Nie stało się tak przypadkowo: Wawrzyniec Kuc i jego żona Sabina są architektami. Stowarzyszenie wyposażyło podróżników w materiały dotyczące małopolskiego środowiska architektonicznego, które potem trafiły na uniwersytety w Astanie, Ałmaty i Tarazie, gdzie istnieją wydziały architektoniczne. Natomiast Politechnika Krakowska patronowała części naukowej wyprawy. Misja Sabiny Kuc, która jest nauczycielem akademickim tej uczelni, zmierzałado nawiązania współpracy z tymi trzema uniwersytetami.

Wyprawa typu off-road to unikalna i niezwykle inspirująca podróż, jednak bardzo wyczerpująca. Skąd pomysł na tego typu sposób podróżowania?

-Znam alternatywne sposoby podróżowania. Chciałem spróbować czegoś nowego. Pozostali członkowie zespołu nie lubią podróżowania polegającego na łączeniu przelotu samolotem i wyszukiwanie innych środków transportu już na miejscu. Zaletą Azji jest to, że można dotrzeć do niej lądem - na kołach. Wyruszyliśmy po autentyczność. Chcieliśmy wszystkiego doświadczyć sami. Była to próba zmierzenia się z przygotowaniami, daleką drogą, samochodami, sprzętem. W tego typu podróżowaniu istotne znaczenia ma również poczucie wolności. Pochodzę jeszcze z tego pokolenia, które pamięta czasy państwa zamkniętego, żelaznej kurtyny. Zjeździłem cała Europę, i mam wrażenie, że wszystkie kraje są do siebie podobne, ludzie działają według tych samych zasad. Paradoksalnie, swoboda poruszania i dokonująca się globalizacja, wcale nie oznacza dla nas, że zaczynamy czuć się wolni. Poza tym w Europie coraz mniej jest oryginalności, autentyczności o którą nam chodzi. W Azji zachowało się coś pierwotnego. Ona fascynuje nas swoją rozległością, zarówno terytorialną, jak i kulturową. To nas przyciąga. Z pewnością swoją rolę odegrał fakt, że nie jest łatwo tam dotrzeć. Spoglądanie na tego typu wyprawy przez pryzmat, jakby nie było, pewnego wyczynu, na pewno jest inspirujące.

Podsumowując wasze przedsięwzięcie, co można powiedzieć innym, którzy chcieliby udać się w tamte strony?

-Kazachstan jest trudnym krajem do odbioru. Analizując powierzchownie i w uproszczeniu - ogromna przestrzeń i odległości. Krajobraz na rozległych obszarach jest bardzo monotonny. Zabytki, jeśli już są, to porozrzucane po całym kraju. Architektura, poza stolicą i kilkoma dużymi miastami nie wyróżnia się niczym szczególnym. Na prowincji znajdziemy tę samą starą zabudowę co na Litwie, Łotwie, czy w Rosji. A jednak w Kazachstanie można zobaczyć piękno. I wiem, że zobaczyłem go tam, gdzie przeciętny człowiek z Europy może go nie dostrzegać. Dlatego uważam, że Kazachstan jest krajem dla ludzi, którzy potrafią nie tylko patrzeć, ale i zobaczyć, dla tych, którzy nie tylko słuchają, ale są w stanie usłyszeć. A solą tamtej ziemi są wspaniali ludzie, dobrzy, uczynni i gościnni. To w nich samych i w ich domach odnaleźliśmy poszukiwane serce Azji. O tym wszystkim jest ta wystawa.

Wystawa, która jest tylko częścią obszernej dokumentacji fotograficznej Sabiny i Wawrzyńca Kuców przywiezionej z wyprawy i potrwa do 15 lutego 2013 roku. Można ją oglądnąć w Galerii Architektury przy Placu Szczepańskim 6 w Krakowie, (poniedziałek, środa, piątek: 9.00 - 14.00; wtorek, czwartek: 13.00 - 18.00)

  •  
    Podziel się z