29 października 2013, 17:57

Od konferencji naukowych do wieczorów muzyki alternatywnej – tym wszystkim zajmuje się Muzeum Dom Rodzinny Venclovych w Wilnie.

Od konferencji naukowych do wieczorów muzyki alternatywnej – tym wszystkim zajmuje się Muzeum Dom Rodzinny Venclovych w Wilnie. Działalność muzeum jest przede wszystkim związana z dwoma osobowościami, które mieszkały w tym domu – pisarzem Antanasem Venclovą i jego synem, poetą, eseistą i tłumaczem Tomasem. Mimo że muzeum znajduje się w stolicy Litwy, jego działalność nie jest związana wyłącznie z dziejami tego kraju. Bardzo dużo mówi się tu również o jego sąsiadach – Rosji i Polsce, zaznaczają kuratorki muzeum Laima Žukauskaitė i Justina Juozėnaitė w wywiadzie dla „Głosu Rosji”.

Antanas Venclova, pisarz, tłumacz (między innymi przetłumaczył na język litewski „Eugeniusza Oniegina” Puszkina) i polityk, działacz socjalistyczny, w latach 1940-1943 był ministrem oświaty Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Wierzył w radziecką ideologię, aczkolwiek nie wszystkie działania władz uzyskiwały jego poparcie. Władze radzieckie również ceniły Antanasa Venclovę: po jego śmierci w 1971 roku postanowiły utworzyć muzeum, aby uczcić pamięć pisarza. W niezmienionym stanie zachowano gabinet Venclovy, w pozostałych pokojach mieściło się Muzeum Pisarzy Litwy. Później, po upadku Związku Radzieckiego, część archiwów przewieziono do innych miejsc, a muzeum otrzymało swoją obecną nazwę.

Teraz, kiedy minęło już sporo czasu od upadku ZSRR, stosunek młodych ludzi do komunistycznej przeszłości Litwy powoli zaczyna się zmieniać – zamiast osądzać ludzi tej epoki, starają się lepiej zrozumieć te czasy. Dlatego właśnie postać Antanasa Venclovy znowu zaczyna budzić zainteresowanie. Odegrał on ważną rolę w życiu politycznym radzieckiej Litwy, poza tym był typowym przedstawicielem litewskiej inteligencji. Opowiadamy o historii Litwy i o tym, jak funkcjonowała ona w komunizmie. Ten temat staje się bowiem coraz bardzo interesujący.

Drugi obszar działań muzeum związany jest przede wszystkim z literaturą, ponieważ syn Antanasa Venclovy, Tomas, który obecnie mieszka w USA, utrzymywał kontakty z wieloma rosyjskimi i polskimi poetami: Anną Achmatową i Borysem Pasternakiem, Stanisławem Barańczakiem, Wiktorem Woroszylskim. Najsłynniejsza jest jednak przyjaźń Tomasa Venclovy z Josifem Brodskim i Czesławem Miłoszem. Miłośnicy Brodskiego pamiętają, że właśnie swojemu litewskiemu przyjacielowi poświęcił on wiele wierszy, między innymi „Litewski nokturn” i „Divertimento litewskie” («Czas w Wilnie znika w kawiarnianych dymach,/w sztućców i spodków brzęku zakazanym,/a przestrzeń zmrużonymi patrząca oczyma,/długo spogląda w ślad za nim»).

Mamy programy edukacyjne dla młodzieży – opowiadamy o tym „triumwiracie poetów”, którzy tworzyli poezję, odpowiadającą za pamięć o przeszłości. Opowiadamy o tym, co łączyło tych twórców z Wilnem i o tym, jak nasze miasto odbiło się w ich twórczości. Poprzez pryzmat poezji i niezwykle ciekawych osobowości samych poetów zachęcamy naszych słuchaczy do zapoznania się z historią Litwy, Rosji i Polski. Nie można również pominąć polityki: w odróżnieniu od ojca, Tomas Venclova sprzeciwiał się radzieckiej ideologii. Utrzymywał on aktywne kontakty z opozycją antykomunistyczną. W 1977 roku został pozbawiony radzieckiego obywatelstwa, i wtedy właśnie dzięki pomocy przyjaciół – Brodskiego i Miłosza – dostał się do USA.

Wydaje się, że dla pracowników muzeum przyjaźń, to nie jest jedynie abstrakcyjne pojęcie. Przyjaźnicie się między sobą?

Przyjaźń, w rozumieniu puszkinowskim (rosyjski poeta, jak wiadomo, ubóstwiał przyjaźń), była bardzo ważna dla Brodskiego, Miłosza i Venclovy. Dla nas również ma istotne znaczenie. Pracujemy tu we trzy osoby: razem wymyślamy projekty, organizujemy wystawy, spotkania i konferencje, a ponieważ spędzamy tu bardzo dużo czasu, stałyśmy się nawet nie przyjaciółkami – jesteśmy prawie rodziną. Staramy się, aby goście muzeum czuli się tu jak w domu. Po imprezach często mamy after party – zapraszamy słuchaczy na kawę lub herbatę, rozmawiamy o tym, co nas interesuje. Bardzo często powstaje tu prawdziwa przyjaźń, czasem międzynarodowa. Poza tym jest to miejsce spotkań Tomasa Venclovy ze starymi przyjaciółmi.

Czy muzeum współpracuje z instytucjami kulturalnymi w innych krajach?

Współpracujemy z Muzeum Anny Achmatowej w Petersburgu, odwiedzała nas również przedstawicielka moskiewskiego Muzeum Mariny Cwietajewej. Ciągle jesteśmy w kontakcie z Domem Baltrusaitisa w Moskwie. Odnośnie kontaktów z Polską, to współpracujemy z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Poza tym organizowaliśmy wspólne wydarzenia z ośrodkiem „Pogranicze” w Sejnach – byliśmy w Krasnogrudzie na konferencji poświęconej Czesławowi Miłoszowi. W ogóle Rok Miłosza był obfity w wystawy, pokazy filmowe, spotkania.

Odwiedzają nas osoby z różnych krajów, interesujący się literaturą. Generalnie dobrze znają się na poezji, wiedzą o więziach litewsko-rosyjskich i litewsko-polskich, chcą się dowiedzieć więcej o przyjaźni trzech poetów. Zdarza się również, że turyści trafiają do muzeum przypadkowo. Przychodzą do nas i Polacy, i Rosjanie. Bardzo się z tego cieszymy. Wiemy, że stosunki między naszymi krajami nigdy nie były łatwe, wręcz odwrotnie – nie łudźmy się, są kwestie, w których naszym rządom trudno jest się porozumieć. Jednak w sferze kultury wszystko dzieje się kulturalnie – nie mamy żadnych problemów. Nie spotykamy się ani z żadnymi konfliktami, ani z oporem, nie można powiedzieć, że jesteśmy po różnych stronach barykady. Kultura jest tą płaszczyzną, na której nasze narody rzeczywiście mogą się zjednoczyć. Mamy do tego wszystkie możliwości i myślę, że wszystkie strony – rosyjska, polska i litewska – muszą nad tym pracować.

  •  
    Podziel się z