Siergiej Duź Redakcja internetowa
21 lutego 2014, 14:53

Bojowy laser USA – bycie pretensjonalnym dużo kosztuje

Bojowy laser USA – bycie pretensjonalnym dużo kosztuje

W tym roku Pentagon rozpocznie wyposażanie okrętów marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych w działa laserowe. Amerykanie określają ten krok jako rewolucję w wojsku.

Latem tego roku pierwszy model bojowego lasera pojawi się w Zatoce Perskiej. Amerykańscy marynarze zamierzają z jego pomocą walczyć z dronami i szybkimi katerami przeciwnika. Wierzą oni, że broń laserowa radykalnie zmieni podejście do prowadzenia działań bojowych. Jeśli optymizm Amerykanów będzie uzasadniony, ich ambicje geopolityczne otrzymają duże wsparcie. Do tej pory konkurenci pozostawali w tyle za USA w sferze wojskowo-technicznej. Laser bojowy może znacznie zwiększyć tę przewagę. Jednak eksperci są sceptyczni.

Laserem nie da się „wystrzelić” za horyzont. Jego promień osiąga tylko ten cel, który jest w zasięgu bezpośredniej widoczności. Ponadto, w celu uzyskania wiązki laserowej o dużej mocy potrzebne jest wydajne źródła zasilania. Jeszcze jedną wadą lasera jest to, że jego efektywność gwałtownie spada w złych warunkach pogodowych i przy formowaniu się gęstej zasłony dymnej. Nie mówiąc już o tym, że wiązka laserowa rozprasza się także przy idealnym stanie atmosfery. Tych słabości systemowych nie można pokonać czy zrekompensować, uważa kierownik redakcji wiadomości wojskowych ITAR-TASS Wiktor Litowkin.

Jest to zadanie bez perspektyw, ponieważ nie ma do tej pory na tyle pojemnych akumulatorów, które mogą zmagazynować energię niezbędną do dokładnego strzału na duże odległości. Laserem można nacelować, laserem można oślepić przeciwnika, laserem można zmierzyć odległość. Ale laser jako broń – to sfera fantastyki.

Amerykanie próbują zamontować broń laserową nie tylko na okrętach, ale również na pokładach samolotów. Jednak waga i wymiary urządzenia są na tyle duże, że wykorzystuje się w tym celu przerobione samoloty cywilne. I bez różnicy moc lasera okazuje się zbyt mała, a systemy są zbyt drogie. Innymi słowy, Amerykanom w żaden sposób nie udało się wyjść poza ramy opracowań eksperymentalnych. Dyrektor Centrum Koniunktury Strategicznej Iwan Konowałow uważa:

W tej sytuacji Amerykanie mają tylko dwie drogi: zamontowanie lasera na pokładzie statku lub samolotu. Laser lądowy – taka wieża zamontowana na czołgu – jest zbyt kosztowny. Jest to poważny problem. Amerykanie oczywiście ukrywają końcowe kwoty. Wystrzał lasera bojowego nie może być wart kilka, kilkaset a nawet kilka tysięcy dolarów. Na razie broń laserowa to nie jest broń do pola walki, jest to broń wyższości. Stany Zjednoczone demonstrują, że w ich posiadaniu jest broń, która leży gdzieś pomiędzy bronią konwencjonalną a bronią jądrową. Jej zastosowanie w prawdziwej wojnie jest na tyle drogie, że staje się nieuzasadnione. Kiedy nastąpi ogólny spadek cen wszystkich elementów technologii, wtedy też cena lasera bojowego będzie w rozsądnych granicach. Ogólny postęp naukowo-techniczny doprowadzi do tego, jak widać, w ciągu dziesięciu lat.

Eksperci uważają, że broń laserowa USA jest swojego rodzaju projektem wizerunkowym, skierowanym na wykazanie własnej wojskowo-technicznej wyższości w stylu niesławnej Inicjatywy Obronnej Ronalda Reagana. Sami Amerykanie w końcu przyznali, że Inicjatywa Obrony Strategicznej jest nie tylko strategicznie bezcelowa i nieekonomiczna, ale też jest w stanie rozpocząć nową rundę wyścigu zbrojeń.
Wydaje się, że także broń laserowa na Bliskim Wschodzie, nawet w formie prototypów, nie zbliży, a oddali pokój w regionie. Jednocześnie z punktu widzenia ich własnego bezpieczeństwa, Amerykanie prędzej mogą stracić, niż skorzystać. Prawie na pewno wiedzą o tym lepiej niż ktokolwiek inny.

  •  
    Podziel się z