29 maja 2014, 14:41

Europa woli pomagać Kijowowi dobrą radą zamiast pieniędzmi

Europa woli pomagać Kijowowi dobrą radą zamiast pieniędzmi

Europa umie liczyć pieniądze. I rozwiązywać wszystkie problemy z Ukrainą woli wyłącznie za pomocą dobrych rad. Pożyczki w wysokości miliarda sześciuset można nie liczyć.

To zaledwie kropla w morzu potrzeb Ukrainy. Jednak długi Kijowa pozostają długami, a marznąć z powodu Ukrainy Europa nie zamierza. Dlatego Unia Europejska postanowiła wyciągnąć pomocną dłoń. Kijowowi dadzą aż 10 miliardów dolarów, aby wypełnił swoje zbiorniki gazowe. Bez nich nie udałoby się przetoczyć rosyjskiego gazu do Europy. Gazprom, jako honorowy dawca gazu, jest już zmęczony corocznym rozwiązywaniem ukraińskiego zadania jakim jest napełnienie zbiorników. Rosyjski gigant awansem zapłacił za tranzyt do jesieni, a co Ukraina zrobiła z tymi pieniędzmi to już nie jest problem Gazpromu, za to odpowiedzialność ponosi Kijów. To zostało też wyraźnie zaznaczone w kontrakcie, o którym Kijów zapomina każdej wiosny, kiedy następuje pora dostarczenia gazu Europejczykom. Zbiorniki są puste, na to Kijów pieniędzy nie wydaje. Ma ku temu poważne powody: a to nie podoba się cena, to minimalne rozmiary dostaw. W zeszłym roku była ta sama historia: po długich sporach z Gazpromem na temat rozmiarów początek przygotowań do sezonu jesienno-zimowego nastąpił dopiero w lipcu. Myśleli, że nie zdążą, ale wtedy im się udało. Może w tym roku zdarzy się podobnie. Do końca kolejnych gazowych gierek pozostało półtora miesiąca. Tylko patrzeć, jak Europa zakrzątnie się i przeforsuje kwestię. Tylko podwójne standardy w Europie pracują jak w zegarku – dopingować Kijowów – dopingują, ale oddać własnych pieniędzy jako gwarancji tranzytu nie zamierzają. Nawet głośne 10 miliardów dolarów to nie realna gotówka, ale gwarancje kredytowe. Papierki. Kto zechce dać wielkie pieniądze bankrutowi za papierek? Wśród europejskich konsumentów takich naiwniaków się nie znajdzie. Oni już dawno pokazali figę – gaz kupować będziemy, ale ryzykować, nie. Dlatego oddać pieniądze pod gwarancje będzie musiała karmicielka Unii Europejskiej: Niemcy. Oprócz nich, nie ma nikogo. Ale nawet pragmatyczni Niemcy nie mają portfeli bez dna. Ukraina jest dla nich tak samo odległa, jak i Księżyc. Niemcy mają swoich podopiecznych do wykarmienia: Włochy, Grecję i Cypr. Jednak obawa o pozostanie na chłodzie w największe mrozy zmusza Europę do działania. Przynajmniej w sferze słów.

  •  
    Podziel się z