8 września 2014, 19:06

Europa: czyje obawy są większe?

Europa: czyje obawy są większe?

Trudno jest dzisiaj znaleźć w Europie człowieka, który by się czegoś nie obawiał. Dopiero co zakończony w Walii szczyt NATO odbywał się w atmosferze strachu przed wymyśloną „rosyjską agresją”.

Przedsiębiorcy, a zwłaszcza rolnicy w krajach Unii Europejskiej, obawiają się konsekwencji osławionych sankcji. Przywódcy niektórych krajów, zaangażowanych w wojnę na sankcje, boją się swoją niewystarczającą gorliwością wywołać niezadowolenie atlantyckiego partnera. Tymczasem zwykli mieszkańcy kontynentu mają własne obawy, w pełni realistyczne i przyziemne.

Interesujące są ​​wyniki sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w Niemczech. Niemiecki magazyn biznesowy „Deutsche Wirtschafts Nachrichten” poinformował o nich w tych dniach w artykule pod tytułem „Niemcy bardziej boją się kryzysu, niż wojny na Ukrainie”. „Niezależnie od wszystkich zaklęć – pisze między innymi gazeta - rządowi federalnemu nie udało się przekonać Niemców w kwestii kryzysu euro. Strach niemieckich podatników przed płaceniem z własnej kieszeni za konsekwencje kryzysu w innych krajach przewyższa wszystkie inne obawy”.

Sondaż został przeprowadzony przez Centrum Informacyjne firmy ubezpieczeniowej „R+V” (R+V-Infocenter) z Wiesbaden. Centrum już od ponad 20 lat przeprowadza sondy wśród 2400 mieszkańców kraju na temat ich obaw o problemy gospodarki, polityki i życia osobistego. W 2014 roku z 16 wymienionych w ankiecie „obaw” na pierwszym miejscu (58%) znalazł się strach przed dodatkowymi wydatkami z budżetu rodzinnego na usługi socjalne w związku ze wsparciem krajów strefy euro, które znalazły się w kryzysie. Obawa ta, według szefowej Centrum Informacyjnego Rity Jakli, zostaje „liderem” już po raz 15. Ponad połowa obywateli obawia się konsekwencji coraz częstszych i większych klęsk żywiołowych, a także perspektywy bycia na starość pod opieką służb socjalnych. Obawy związane z wydarzeniami ukraińskimi istotnie odeszły na dalszy plan.

Tymczasem niemieckim mieszkańcom miast nie zaszkodziłoby częściej pomyśleć o możliwych konsekwencjach rozwijającej się w Europie wojny na sankcje wobec Rosji. W końcu nieuniknione działania odwetowe negatywnie odbiją się na gospodarce państw członkowskich Unii Europejskiej, w więc na stopie życia jej obywateli.

Co się tyczy atmosfery antyrosyjskiej histerii, która miała miejsce kilka dni temu podczas zakończonego szczytu NATO w brytyjskim Newport, nie warto się tu powtarzać. Za rzeczywisty i główny wynik tego szczytu można uznać zadeklarowany kurs na budowanie wojskowych „muskułów” sojuszu, co oznacza wzrost wydatków wojskowych wszystkich bez wyjątku państw członkowskich. W związku z tym wspomniany w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji „sygnał bezpośredniego wsparcia partii wojny” w Kijowie w postaci nowych sankcji być może spełnia oczekiwania prominentów przemysłu wojenno-przemysłowego, lecz nie zwykłych Europejczyków. Odpowiedź Rosji na pierwszy „pakiet” tylko w postaci zakazu importu owoców i warzyw z Europy, zgodnie z danymi publikowanymi przez „Deutsche Wirtschafts Nachrichten”, kosztowała europejskich podatników 180 milionów euro. Tyle wynoszą rekompensaty Brukseli dla rolników. A co dalej?

Profesor Wyższej Szkoły Gospodarki Iwan Rodionow uważa, że sytuacja jest na razie dość niepewna.

Spędziłem cały tydzień na forum gospodarczym w Polsce. Wszyscy rozumiemy, że problemem nie jest sama Ukraina czy Rosja, lecz zmęczenie ludzi oczekiwaniem. Kryzys trwa już 6 lat i w zasadzie nie widać jakiejś świetlanej perspektywy i wyraźnych szans. Wydaje mi się, że dziś w Europie, jeśli mogę tak powiedzieć, ma miejsce sytuacja, w której wszyscy opuszczają ręce. A kiedy ludzie są sfrustrowani, możemy spodziewać się jakichś kłopotów. Jednak myśli o wojnie nie dopuszczam.

Oczywiste jest, że profesor ma na myśli zwykłych obywateli. Co się tyczy bywalców korytarzy władzy Unii Europejskiej i sztabu generalnego NATO, to tam decyzje podejmowane są z zewnątrz. Tutaj, jak zauważyło na dniach radio „Deutsche Welle”, panuje zamieszanie. A być może nawet i strach?

  •  
    Podziel się z