24 listopada 2014, 18:26

NATO i UE wystawiły Ukrainę do wiatru

NATO i UE wystawiły Ukrainę do wiatru

Na Ukrainę nikt nie czeka ani w NATO, ani w UE. Do tego przyznał się minister spraw zagranicznych Niemiec Frank Walter Steinmeier. Waszyngton tymczasem nadal karmi Kijów obietnicami szybkiego członkostwa w sojuszu. Choć nawet amerykańscy eksperci mówią: Ukraina jest potrzebna NATO jako ogromna baza wojskowa.

Stosunki partnerskie Ukrainy z NATO są w pełni możliwe i pożądane. A członkostwo w Pakcie nie. Kijów powinien tego wysłuchać, to oświadczenie nie pochodzi od analityka, który zastanawia się nad losami świata, ale od szefa MSZ Niemiec. A i wstąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej Frank-Walter Steinmeier uważa za nierealne. Jego zdaniem, ekonomiczna i polityczna modernizacja Ukrainy są "projektem kilku pokoleń". Dlatego mówić o członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej – nawet w odległej przyszłości – nie ma sensu, przekonany jest polityk.

Rząd Ukrainy jeszcze w sierpniu wniósł do Rady Najwyższej ustawę o likwidacji pozablokowego statusu i odnowieniu kursu na wstąpienie do NATO. Jednak zbliżały się wybory i Komitet ds. bezpieczeństwa narodowego i obrony Rady zalecił rozpatrzenie kwestii już w nowym składzie parlamentu. Jednak pomimo ustaw przyjmowanych przez deputowanych, perspektywy wstąpienia Ukrainy do sojuszu są mgliste, uważa ekspert rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Siergiej Jermakow.

Perspektywy zmiany pozablokowego statusu Ukrainy wyglądają widmowo. Myślę, że praca nowych ukraińskich władz będzie szła w kierunku zanotowania w konstytucji wszelkich niezbędnych zmian. Potrzebne są te zmiany nowym władzom dlatego, że nie czuje ono w sobie siły do poradzenia sobie z sytuacją w polityce zagranicznej i gospodarce. Widzą w tym możliwość przerzucenia niezadowolenia ludzi z sytuacji gospodarczej na arenę zagraniczną, na Rosję.

W USA opłakane położenie ukraińskiej gospodarki i polityki doskonale rozumieją, (nie uświadamia sobie tego najwyraźniej Kijów). Ale mało to je obchodzi – najważniejsze, żeby utrzymywać wśród kijowskich władz przekonanie, że natowsko-europejski raj dla Ukraińców jest tuż-tuż. Rzecznik departamentu stanu Jeff Ratke w piątek powiedział: Ameryka popiera dążenie Ukrainy do wstąpienia do sojuszu. Po co to potrzebne USA? To dobry powód nastraszyć Europę i uzasadnić rozszerzenie granic NATO. A takie rozszerzenie niesie w sobie bezpośrednie zagrożenie dla Rosji, uważa ekspert wojskowy Andriej Klincewicz.

Doskonale rozumiemy, że najwięcej do powiedzenia w NATO mają USA, które ponoszą główne koszty. Ale państwa wybierają ten blok jako ochronę przed agresją z zewnątrz. Amerykanie narzucają im strategię ataku. Co więcej, ostatnia ich koncepcja, tzw. Teoria globalnego uderzenia, kiedy w ciągu godziny od podjęcia decyzji powinno zostać dokonane uderzenie na niejądrowe siły we wszystkich ruchomych i stacjonarnych obiektach w dowolnym miejscu na świecie. Zrewidowali zatem konstrukcję sił zbrojnych, rozumiejąc, że jeśli uderzą pierwsi w siły niejądrowe to przeciwnik może nie zdecydować się na uderzenie jądrowe.

Według danych eksperta, czas lotu pocisku manewrującego z Ukrainy do terytorium Rosji wynosi kilka minut. Zatem widoczna jest tendencja zbliżenia do rosyjskich granic w celu wypełnienia "rozbrajającego uderzenia".

Tyle że dziś mowa nie o "agresji Rosji", ale właśnie o agresji NATO, z czym zgadzają się niektórzy znani amerykańscy eksperci. Pakt wybrał bezkompromisową strategię "wszystko albo nic" – pisze profesor Uniwersytet Binghamton w Nowym Jorku James Petras w wydaniu GlobalResearch. Aby zająć całą Ukrainę, NATO jej rękami rujnuje oporny południowy wschód, niszcząc jego ludność i produkcję, a także prowadząc na szeroką skalę wojnę z Rosją, zauważa Petras. De facto NATO zgotowało Ukrainie rolę gigantycznej wielozadaniowej bazy wojskowej w Europie Wschodniej. I "gorączka wojenna" coraz silniej ogarnia Zachód, uważa profesor, zauważając, że skutki takiego szaleństwa są coraz poważniejsze z każdą godziną.

W Europie także rozumieją, że Waszyngton z przyzwyczajenia zdecydował się działać cudzymi rękami. Nawet jeśli pakt zdąży ze swoim pierwszym uderzeniem, to odpowiedź Europejczycy i tak usłyszą. I bezpieczeństwo Europy w ogóle nie jest związane z ruchem NATO na wschód i stworzeniem nowych baz wojskowych. To dobrze rozumie np. Finlandia, która nie chce wstąpić do NATO. Według prezydenta Sauli Niiniste wstąpienie Finlandii do NATO może poważnie pogorszyć jej stosunki z Rosją. A dziś Rosja to silne państwo. Po co się z nią kłócić?

  •  
    Podziel się z