28 listopada 2014, 16:47

Szwajcaria straci rosyjski rynku, jeśli nie powie, skąd pochodzą jabłka

Szwajcaria straci rosyjski rynku, jeśli nie powie, skąd pochodzą jabłka

Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) zagroziła Szwajcarii embargiem na produkty spożywcze. Chodzi o to, że po wprowadzeniu przez Rosję ograniczeń na dostawy produktów roślinnych pochodzących z państw Unii Europejskiej, import ze Szwajcarii gwałtownie wzrósł.

Na przykład, dostawy serów zwiększyły się pięciokrotnie. Wywołało to jedynie pozytywne emocje, gdyż ser okazał się smaczny, a poza tym kraj znany jest z tego produktu. Jednak dostawy produktów roślinnych ze Szwajcarii zwiększyły się średnio dwukrotnie, a dostawy jabłek - aż o 400 razy. W związku z tym, Rossielchoznadzor podejrzewa, że nie wszystkie produkty rzeczywiście pochodzą ze Szwajcarii. Czy ten rok w kraju czekolady i banków okazał się wyjątkowo owocny, czy też Berno pomaga partnerom z Unii Europejskiej?

Rossielchoznadzor zwrócił się do właściwego szwajcarskiego organu o przedstawienie do 5 grudnia danych na temat wielkości uprawianych w kraju produktów roślinnych, a także o potwierdzenie autentyczności świadectw fitosanitarnych dostarczanych do Rosji partii produktów. Jeśli Szwajcaria odmówi, to rynek rosyjski czasowo się przed nią zamknie. Zaskakuje to, że Berno zawsze starało się zachować neutralność i balansowało pomiędzy Europą i Rosją. I nawet odrzuciło formalny wniosek Brukseli o pomóc przy reeksporcie europejskich produktów przez swoje terytorium do Rosji. Ale skąd w takim razie te jabłka? Liderem dostaw tego produktu do Rosji była Polska. A jabłka, jak wiadomo, niedaleko padają od jabłoni i bez zgody Szwajcarii, same by się tam nie dostały.

Generalnie Rossielchoznadzor ma w ostatnim czasie dużo pracy. Europa nie waha się przed łamaniem przepisów Unii Celnej. Białoruskie małże, łosoś, a nawet mascarpone, nie pozostały bez uwagi. Podejrzany jest również gwałtowny wzrost dostaw owoców z Kazachstanu. Jednak Moskwa może dogadać się z partnerami i ściśle monitorować takie dostawy na granicy. I udało już się jej nastraszyć dokładniejszymi kontrolami każdej ciężarówki na przejściach granicznych. Jednak co zrobić z szwajcarskimi jabłkami, które wyglądają jak szwajcarskie, ale w smaku przypominają polskie? Nikt nie wprowadzał embarga wobec Berna, kiedy na wszystkich pozostałych członków Unii Europejskiej je nałożono. Jednak nikt nie przeszkodzi w dowolnym momencie zamknąć stoisko, jak mówią w Rossielchoznadzorze, „aby z powodu działań międzynarodowych oszustów nie ucierpiały interesy praworządnych producentów produktów rolnych”.

  •  
    Podziel się z