8 grudnia 2014, 17:46

Hollande w poszukiwaniu niszy dla Europy

Hollande w poszukiwaniu niszy dla Europy

Po spotkaniu prezydentów Francji i Rosji na moskiewskim lotnisku Wnukowo-2 o Paryżu zaczęto mówić jako o głównym pośredniku regulacji kryzysu na Ukrainie. I choć częściej wspomina się rolę Francji w osiągnięciu pokoju na południowym wschodzie Ukrainy, wszyscy doskonale rozumieją, że w rzeczywistości mowa o wyrównaniu stosunków nie między Moskwą i Kijowem, ale między Rosją i Unią Europejską.

Prawie we wszystkich czołowych gazetach europejskich refren od poniedziałku jest mniej więcej taki: to, czego nie mogła, lub czego nie dano zrobić kanclerz Niemiec teraz będzie robić Francois Hollande. Merkel po całej serii ostrych wypowiedzi pod adresem Rosji na rolę pośrednika w rozmowach pokojowych się nie nadaje. W niemieckich i brytyjskich gazetach ostrożnie wspomina się także o tym, że w swojej ostrości wobec Rosji Merkel popełniła wielki błąd. Zdradziła ona swoją główną zasadę polityczną: czekać, aż błąd popełni przeciwnik. Do tej pory to wspaniale działało, ale z Moskwą się nie udało: Putin błędów nie popełnił.

Po spotkaniu z Władimirem Putinem Hollande od razu przeprowadził rozmowę telefoniczną z Angelą Merkel i omówił, jak poinformował Pałac Elizejski, „zarysowane perspektywy postępu w rozwiązaniu kryzysu na Ukrainie”. Według danych francuskich gazet, w chwili obecnej Paryż i Berlin myślą nad tym, jak „konsolidować to, co zostało już osiągnięte”.

Zatem pierwsza próba zdolności Hollande’a w zakresie pogodzenia Europy i Moskwy może odbyć się już w tym tygodniu. Negocjacje w Mińsku w zakresie regulacji na Ukrainie odbędą się, jak tylko Kijów potwierdzi agendę, włącznie z rozejmem, zniesieniem blokady i wejściem w życie ustawy o statusie Donbasu, powiedział stały przedstawiciel Donieckiej Republiki Ludowej na rozmowach mińskich Denis Puszylin. Według niego, posiedzenie grupy warto byłoby przełożyć na 12 grudnia w celu staranniejszego przygotowania. Kijów domaga się przeprowadzenia spotkania 9 grudnia bez konkretnej agendy.

Jak się wyjaśniło, spotkanie Hollande’a z Putinem w drodze z Kazachstanu do Francji, nie było spontaniczne. Rosyjski prezydent potwierdził, że porozumienie zostało osiągnięte jeszcze w australijskim Brisbane na G20 w połowie listopada. Kwestie omawiane na spotkaniu liderzy również przygotowali wcześniej.

Dziękuję, powiedział Władimir Putin Hollande’owi na spotkaniu, za to, że „tak jak się omawialiśmy w Australii, znalazł Pan czas na to, aby przyjechać do Moskwy i porozmawiać o problemach, które stoją przed nami dzisiaj” .

Problemy są trudne, niemniej jednak dyskusja, którą prowadzimy, daje wyniki i jestem przekonany, że także Pana wizyta - krótka i czysto robocza - bez wątpienia będzie korzystna dla rozwiązania wielu problemów.

Mniej więcej to samo powiedział i prezydent Francois Hollande.

Postanowiłem omówić z Panem najważniejsze problemy, dotyczące kryzysu ukraińskiego oraz wszystkich przeżyć, które przyniósł narodowi ukraińskiemu i dla Unii Europejskiej oraz Rosji. Koniecznie trzeba kontynuować z Panem tę dyskusję, którą zaczęliśmy w ramach G20. Uważam, że Rosja i Francja mają tę wolę i 6 czerwca w Normandii mówiliśmy o tym, że trzeba znajdować rozwiązania razem, koniecznie trzeba pracować ramię w ramię. O tym mówiliśmy z panią Merkel, i uważamy, że Rosja i Francja mogą znaleźć niezbędne rozwiązania.

Sama wypowiedź Władimira Putina o tym, że żadnej niespodzianki w wizycie nie było, jest znacząca. Świadczy jasno o tym, że Europa już szuka pojednania z Rosją, a cała ostrość oświadczeń pod publikę, w tym i oświadczenia Angeli Merkel, są bardziej dla użytku Stanów Zjednoczonych. Taki rozwój wydarzeń w dwóch równoległych rzeczywistościach to dla dyplomacji zwyczajna sprawa.

Rosyjski prezydent, jeśli wierzyć danym z rosyjskich źródeł, rozmawiał z Hollande’em o wielu sprawach. Między innymi o tym, że Rosja ma takie same interesy bezpieczeństwa narodowego, jak i Unia Europejska, Niemcy, Francja, USA czy każde inne państwo. I kiedy u jej granic, na Ukrainie inspiruje się przewrót państwowy i zaczyna się organizować nowy zakątek NATO, to nie może ona na to nie zareagować.

Paradoksy „ukraińskiej kłótni” między Unią Europejską i Rosją w tej chwili są coraz wyraźniejsze.

Europie teraz wyraźnie coraz trudniej żyć z antyrosyjskimi sankcjami. I cichutko odrzuca się je po kawałeczku. W całej Unii Europejskiej już nerwowo myśli się o wiośnie, kiedy rolnicy zwykle zaczynali sprzedawać swoje towary do Rosji. Teraz Unia Europejska sama zamknęła drzwi przed tym eksportem, i rolnicy z Polski oraz innych państw Europy nie chcą tego zrozumieć. A to jeszcze delikatnie powiedziane.

  •  
    Podziel się z