9 grudnia 2014, 18:44

Ekspert: Francja niejednokrotnie pełniła rolę mediatora w trudnych sytuacjach

Ekspert: Francja niejednokrotnie pełniła rolę mediatora w trudnych sytuacjach

6 grudnia Francois Hollande w drodze z Kazachstanu do Francji zatrzymał się na dwie godziny w Moskwie, gdzie spotkał się z Władimirem Putinem. Spotkanie obu prezydentów wydawało się nieoczekiwane, ale wyniki są obiecujące. Stały sekretarz Akademii Francji, kawaler Orderu Legii Honorowej Helene Carrere d’Encausse podzieliła się swoimi wrażeniami z „Głosem Rosji”.

Co Pani sądzi o krótkiej wizycie Francoisa Hollande’a w Moskwie i spotkaniu z Władimirem Putinem?

Przede wszystkim nie wydaje mi się, że to wszystko jest tak niesamowite, bo Francja tradycyjnie przywiązuje szczególną wagę do stosunków z Rosją i niejednokrotnie pełniła rolę mediatora w trudnych sytuacjach. Mam na myśli w szczególności mediacje Nicolasa Sarkozy'ego w 2008 roku w sprawie Gruzji. Warto pamiętać również, że generał de Gaulle w rzeczywistości był pierwszym, który ustanowił więzi kulturowe z ZSRR w 1966 roku. Niech ZSRR i nie Rosja, dla de Gaulle'a on był właśnie nią. On sam o tym mówił. W konsekwencji, w chwilach komplikacji stosunków między Francją a Rosją czy Rosją a Europą, Francja zawsze była gotowa do pomocy. Francuscy przywódcy rozumieli, że ich rola polega na tym, aby wtrącić się i spróbować rozładować sytuację, aby znaleźć rozwiązanie. Myślę, że teraz wszyscy tak czy inaczej oczekują od Francoisa Hollande’a jakichś działań. On oczywiście odgrywa bardzo aktywną rolę w stosunkach międzynarodowych. Pokazał to w Afryce, a jego decyzja odnośnie zdystansowania się od danego problemu wyglądała zadziwiająco biorąc pod uwagę naszą kulturową, intelektualną i duchową bliskość... Prędzej czy później nadchodzi czas, kiedy naprawdę będziemy musieli zacząć rozmawiać.

Co Pani myśli o rezultatach wizyty prezydenta?

Myślę, że w każdym przypadku prezydent dokonał już znaczącego gestu 6 czerwca. Może nie było to tak widoczne, ale tam zebrali się wszyscy główni uczestnicy ukraińskiej tragedii. Mam na myśli uroczystości z okazji lądowania aliantów w Normandii, to był pierwszy sygnał. Prezydent Hollande wielokrotnie podkreślał znaczenie porozumień w Mińsku. Mówił o zmniejszeniu napięć, ponieważ jego zdaniem porozumienie w Mińsku otwierało perspektywę rozwiązania konfliktu. I miał całkowitą rację. Jest to bardzo ważne, ponieważ umowy z Mińska zbierają razem dwóch partnerów, czyli Ukraińców i Rosjan, którzy muszą nawiązać dialog być może z pomocą pośredników dobrej woli. Właśnie to wydarzyło się w Mińsku. I to już stworzyło okazję do usunięcia napięć: prezydent to podkreślił. I on ma zamiar udzielić pomocy, co potwierdza jego wizyta w Moskwie. Jak wiadomo zwrócił się on do Władimira Putina o możliwości odbycia tego spotkania jeszcze podczas jego lotu do Astany. To znaczy, że to wszystko było nie spontaniczne, lecz dobrze zaplanowane.

Francois Hollande chce „długotrwałego zawieszenia broni”. Jak Pani sądzi, czy przedsięwzięte przez prezydenta kroki pomogą w osiągnięciu tego celu?

Nie jestem jasnowidzem! Nikt nie może powiedzieć tego na pewno. Jednakże każdy rozumie, że tragizm sytuacji polega na tym, że Ukraina może stracić jedność i integralność terytorialną. Sam prezydent Putin mówił o tym na spotkaniu z prezydentem Hollandem: on również opowiada się za integralnością terytorialną Ukrainy, ponieważ pokój w Europie opiera się na stabilności państw. Kiedy więc w 1991 roku prezydent Rosji oznajmił o podziale ZSRR podkreślił on, że będzie oparty na mocy istniejących granic, to jest zasadę nienaruszalności granic. Wszyscy zgadzają się z tą zasadą, a Ukraińcy powinni rozumieć, że ich integralność terytorialna zależy teraz od dialogu. Jestem pewna, że w ciągu 15 minut nie da się wszystkiego rozwiązać. Napięcie na pewno pozostanie. Bądź co bądź, początek dialogu jest przejawem dobrej woli - wszystko jest oznaką tego, że sytuacja powoli zmierza ku normalizacji.

Co może Pani powiedzieć o corocznym przemówieniu prezydenta Rosji?

Czytałam przemówienie Putina. Jest ono dostępne w sieci. Tutaj wszystko jest w porządku. Jego linia zawiera się w obronie interesów narodowych Rosji. Jest to zupełnie naturalne! Każdy przywódca państwa przede wszystkim broni interesów kraju. Władimir Putin stara się odbudować Rosję, przywrócić jej dumę, nie ma sensu rozwodzić się nad tym bez końca. On podąża za logiką energicznej retoryki, która koncentruje się głównie na Stanach Zjednoczonych. Chce powiedzieć: „Dość! Nie pozwolimy przeszkadzać interesom Rosji!”. To są normalne relacje silnych państw na arenie międzynarodowej.

  •  
    Podziel się z