15 grudnia 2014, 12:48

O wizycie Petro Poroszenki w Polsce

O wizycie Petro Poroszenki w Polsce

O wizycie Petro Poroszenki w Polsce korespondent „Głosu Rosji” Leonid Sigan rozmawiał z doktorem Marcinem Domagałą, ekspertem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

Zgodnie z zapowiedzią, na zaproszenie Bronisława Komorowskiego przybędzie do Warszawy z wizytą prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Wizyta odbędzie się na tle poważnego kryzysu politycznego i gospodarczego w tym kraju. Przy czym podejście do sytuacji na Ukrainie pokazało znaczne różnice w stanowiskach państw europejskich, ujawniły się podziały co do możliwych skutków konfliktu, jak i polityki wobec Rosji. Co według Pana posłużyło powodem tej wizyty i jakie mogą być jej wyniki?

Przypomnijmy, że jest to już druga wizyta prezydenta Poroszenki w Polsce. Pierwsza, bardzo kurtuazyjna i wręcz symboliczna, miała miejsce tuż po jego wyborze na urząd prezydenta. Ta wizyta ma charakter już dużo bardziej roboczy. Jej celem jest, oprócz kwestii bieżących, na przykład podpisanie przez Polskę dokumentu, który ratyfikuje część polską umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a Unią Europejską. Będą również spotkania na szczeblu przedsiębiorców, będą tego rodzaju kwestie tutaj omawiane – to jest kolejna rzecz. Będzie spotkanie z dowódcą wielonarodowej brygady litewsko-polsko-ukraińskiej. Ale będzie również przemówienie w polskim parlamencie i tutaj padają różnego rodzaju oceny, co zostanie powiedziane. Natomiast przede wszystkim ta wizyta ma charakter gruntujący dotychczasową polsko-ukraińską współpracę, a także bardzo solidne zaangażowanie się polskich polityków, polskiej dyplomacji na rzecz strony ukraińskiej w obecnym konflikcie w tym państwie.

W ukraińskim rządzie, w parlamencie są osoby, których poglądy nazistowskie są tajemnicą poliszynela. A polska polityka historyczna, mam tu na myśli władze, Instytut Pamięci Narodowej i opiniotwórcze media, przymykają na to oczy, nie domagają się rozliczenia za zbrodnie upowskie dokonane na Polakach. Czy spodziewa się Pan przeprosin, na przykład w Sejmie, ze strony głowy państwa ukraińskiego?

Powiem w ten sposób, że niewątpliwie ze strony pewnych środowisk tego rodzaju oczekiwanie padnie, natomiast nie zapominajmy również, że prezydent Poroszenko uczcił chociażby pamięć członków OUN i UPA przez nadanie im chociażby praw kombatanckich. Powiem tutaj także w ten sposób stawiając się troszeczkę w roli „adwokata diabła”. Tego rodzaju słowa, które mogłyby paść ze strony prezydenta Poroszenki, byłyby niewątpliwie bardzo ryzykowne dla niego samego. Dlatego ja bym tego nie oczekiwał, że coś takiego może nastąpić, natomiast jeżeli prezydent Poroszenko chciałby rzeczywiście pozyskać sobie wszystkie środowiska polityczne i ostatecznie zamknąć tę kwestię, tego rodzaju wizyta i tego rodzaju słowa mogłyby być bardzo dobrym początkiem pojednania polsko-ukraińskiego właśnie w tym zakresie.

Natomiast nie wolno zapominać też jednej rzeczy. Temat zbrodni na Wołyniu do tej pory wśród polskich elit politycznych i mediów głównego nurtu jest tematem tabu. O tym nie wolno mówić, a ludzie, którzy o tym mówią, są wprost nazywani rosyjskimi agentami. Jest to temat bardzo niewygodny dla mediów liberalnych, części mediów prawicowych i wręcz mówienie o tym, tak jak Pan redaktor powiedział, że w części ukraińskiego parlamentu zasiadają chociażby przedstawiciele ugrupowań o charakterze neonazistowskim, oznacza de facto śmierć polityczną, publicystyczną w Polsce. Jest to temat, w którym, że tak powiem, panuje wręcz cenzura i tego rodzaju oczekiwania wprost raczej w stronę osób przygotowujących tę wizytę, w moim przynajmniej przekonaniu, mogły nie paść. To jest temat bolesny, o którym nie chce się w Polsce mówić na rzecz bardzo ważnej rzeczy. Proszę nie zapominać, że w konflikcie na Ukrainie polskie elity polityczne główną złą rolę przypisują Rosji. Jeżeli wspomina się jakiekolwiek negatywne kwestie względem Ukrainy, od razu budzi to wśród tego rodzaju środowisk skojarzenia, że taka osoba – ten dziennikarz, ten polityk – działa na rzecz Rosji i przeciwko Polsce. Także jest to temat dla wielu bardzo śliski, bardzo niewygodny i co jest właśnie paradoksalne, że my nie chcemy o tym w Polsce po prostu mówić, co ja osobiście uważam za bardzo poważny błąd.

Więc można pokrótce sformułować tę kwestię tak, że przyjaźni się Ukraina z Polską przeciwko Rosji.

W zasadzie to jest bardzo dobre stwierdzenie i tak niestety jest.

  •  
    Podziel się z