22 stycznia 2015, 16:25

W sytuacji wokół Donbasu dokonał się postęp

W sytuacji wokół Donbasu dokonał się postęp

W kwestii rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy pojawił się progres. Ministrowie spraw zagranicznych Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji na spotkaniu w Berlinie w nocy ze środy na czwartek zdołali porozumieć się w sprawie konieczności wycofania broni ciężkiej z linii demarkacyjnej między ukraińskimi siłami zbrojnymi i siłami samoobrony. Przedstawiciele „normandzkiej czwórki” zalecili również Kijowowi i przedstawicielom Donbasu aktywizację kontaktów.

Niewielu oczekiwało od tego spotkania pozytywnych rezultatów. Wszystkie wcześniejsze kontakty w „formacie normandzkim” odbywały się na próżno. W Donbasie giną ludzie, dlatego tak ważne jest wykorzystanie każdej szansy, aby wpłynąć na sytuację. I nagle pojawił się nieoczekiwany postęp. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział po spotkaniu w Berlinie, że było ono „pożyteczne” i poinformował, co zostało osiągnięte:

- Najważniejsza decyzja, jaka została dziś podjęta i zapisana we wspólnym oświadczeniu, to mocne wsparcie zadania pilnego wycofania broni ciężkiej z linii demarkacyjnej, która została zawarta w mińskich porozumieniach, w tym w Mińskim Memorandum z 19 września 2014 roku. Jest to dokładnie to, co zaproponował prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, w swoim liście do prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki, z 15 stycznia tego roku. Mamy nadzieję, że poparcie tej inicjatywy ze strony ministrów spraw zagranicznych „formatu normandzkiego” pozwoli na jej realizację. przypomnę, że siły samoobrony DRL i ŁRL poparły już harmonogram wycofania broni ciężkiej zgodnie z inicjatywą prezydenta Rosji. Liczymy, że ukraińskie władze postąpią tak samo.

Co ciekawe, przełom w rozmowach w Berlinie dokonał się w czasie, kiedy walki wokół donieckiego lotniska nie obróciły się na korzyść ukraińskich sił zbrojnych. Analogiczna sytuacja została zaobserwowana pod koniec sierpnia i na początku września ubiegłego roku. Siły samoobrony przeszły wtedy od obrony do ofensywy, ukraińska armia w pośpiechu się wycofywała i Kijów zgodził się na rozejm i rozmowy z przedstawicielami Donbasu. Sprawa zakończyła się Mińskim Memorandum w sprawie stopniowego rozwiązania konfliktu. Jednak ukraińskie władze nie uznały konieczności rozpoczęcia realizacji jego postanowień i wykorzystały rozejm na przegrupowanie sił na wschodzie kraju. Ale nowy atak na Donieck, podjęty przez siły zbrojne w połowie stycznia, nie zakończył się sukcesem i Kijów znów zgadza się na pokojowy plan – zaznacza politolog, doktor nauk historycznych, Wiktor Kuwałdin:

- Do niedawna „partia wojny” w Kijowie wciąż miała nadzieję na rozwiązanie problemu południowego wschodu jedynie drogą siły, pokonując opór sił samoobrony. Ciężkie, krwawe walki na donieckim lotnisku, z dużymi stratami dla ukraińskiej armii, pokazały, że te nadzieje są złudne. Tym bardzie, że siły samoobrony zademonstrowały, że mają możliwości poważnej kontry, przystępując do działań bojowych wokół Mariupola, który jest bardzo ważnym punktem na linii wojskowej interakcji. Dlatego teraz sprawy poszły w drugą stronę. „Partia pokoju”, która również istnieje w Kijowie i którą popiera wiele sił w Unii Europejskiej, zobaczyła swoją szansę. Otworzyło się okno dla wzajemnych porozumień i to na takiej rozsądnej postawie, którą od dawna postuluje Rosja.

Teraz ważne jest, jak zaznaczył szef MSZ, Niemiec Frank-Walter Steinmaier, aby końcowe oświadczenie „czwórki normandzkiej” nie stało się zwykłą kartką papieru. Jednak to w największym stopniu zależy już od Kijowa i liderów proklamowanych na wschodzie Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. Póki co w Donbasie nadal leje się krew.

 

Strony porozumiały się w sprawie poparcia wycofania broni ciężkiej ze strefy konfliktu

W Doniecku pocisk trafił w przystanek trolejbusowy

 

  •  
    Podziel się z