9 lutego 2015, 15:59

Czy spotkanie w Mińsku przyniesie pokój na Ukrainie?

Czy spotkanie w Mińsku przyniesie pokój na Ukrainie?

W środę w Mińsku odbędzie się spotkanie w „formacie normandzkim”. W sobotę poinformował o tym prezydent Rosji Władimir Putin w rozmowach z białoruskim przywódcą Aleksandrem Łukaszenką. Ale odbędzie się ono „tylko przy uzgodnieniu kilku punktów”, uściślił rosyjski lider.

O jakich dokładnie niezgodnych punktach mówi prezydent, oczywiście nie wiadomo. Putin, Hollande i Merkel całkowicie wyeliminowali wszelkie przecieki. Wszystko o czym aktywnie dyskutuje się w mediach to spekulacje. Ważne wiadomości powinny nadejść po szczycie w Mińsku z pierwszej ręki.

Format normandzki w języku dyplomacji to pertraktacje „czwórki” w celu pokojowego rozwiązania ukraińskiego kryzysu, w których uczestniczą Moskwa, Berlin, Paryż i Kijów. Pierwszy raz przedstawiciele czterech krajów spotkali się w zeszłym roku akurat w Normandii. Teraz jest szansa, że 11 lutego w stolicy Białorusi przywódcy będą w stanie porozumieć się w sprawie dokumentu. Ale najpierw trzeba uzgodnić szereg pozycji. A będą one uzgadniane w Berlinie 9 lutego.

Po rozmowach sam na sam z Hollandem i Putinem Merkel, która jest już w Monachium, oświadczyła, że Zachód mimo wszystko chce zbudować bezpieczeństwo w Europie wspólnie z Rosją, a nie przeciwko niej.

„Na razie nie mogę powiedzieć z pewnością, że rozmowy w Moskwie zakończyły się sukcesem, ale na pewno miały one sens. W żadnym wypadku nie można rozwiązań kwestii ukraińskiej drogą wojskową”, - podkreśliła Merkel. Czyli Europa jest wyraźnie przeciwko amerykańskiej idei dostarczenia na Ukrainę przeciwpancernych systemów rakietowych Javelin.

Retoryka USA nie zmienia. Wojskowe uregulowanie ukraińskiego kryzysu jest niemożliwe, powie Joe Biden. I jak zawsze ze zrozumiałą tylko dla Amerykanów i Poroszenki logiką doda: systemy rakietowe są jednak potrzebne. Być może dlatego taki nadzwyczajny charakter spotkania i słowo „wojna”, którego wcześniej Hollande unikał.

„Myślę, że jest to jedna z ostatnich szans, właśnie dlatego wzięliśmy na siebie inicjatywę. Potrzebujemy nie tylko kompromisu, a trwałego porozumienia pokojowego. I doskonale wiemy jaki będzie scenariusz, jeśli nie osiągniemy tego porozumienia. Istnieje dość konkretne słowo - to słowo to „wojna”, - powiedział Hollande.

Plan pokojowy, który jest już nazywany „Mińsk +” musi zostać zatwierdzony przez „czwórkę”. Wiadomo, że w podstawie, jak pisze francuski Figaro, - są pomysły samego Putina, które rosyjski prezydent wysłał Poroszence już 15 stycznia: przerwanie ognia krzyżowego i wycofanie ciężkiej artylerii wychodząc z faktycznego przejścia linii zetknięcia. Poroszenko zrobił wszystko na odwrót - złamał rozejm i dał rozkaz do natarcia.

Rosja, jak Francja i Niemcy, nie jest oczywiście stroną konfliktu. Na Ukrainie jak widać nie mogą porozumieć się na własną rękę, czyli bez pośredników. Siłowy wariant Poroszenki to droga donikąd. Tylko dyplomacja jest w stanie powstrzymać rozlew krwi.

  •  
    Podziel się z