10 lutego 2015, 20:22

Wybuch w fabryce chemicznej w Doniecku: „Nie daj Boże przeżyć to ponownie!”

Wybuch w fabryce chemicznej w Doniecku: „Nie daj Boże przeżyć to ponownie!”

Późno wieczorem, 8 lutego, Donieckiem wstrząsnął potężny wybuch, jakiego tu nie słyszano od rozpoczęcia działań zbrojnych. Do wybuchu doszło w zakładzie chemicznym. Wskutek wybuchu poważnie ucierpiały znajdujące się w pobliżu dzielnice mieszkalne, w wielu domach zostały potłuczone szyby. Falę wybuchową poczuli także mieszkańcy miast, znajdujących się kilkadziesiąt kilometrów od Doniecka.

Według informacji miejscowych władz, są poszkodowani, jednak ich dokładna liczba nie została podana. Władze na razie nie podały ostatecznej przyczyny wybuchu, powołując się na to, że dzisiaj pracują tam specjaliści i rezultaty zostaną ogłoszone po zakończeniu pracy ekspertów. Jednocześnie wojskowi proklamowanej DRL podają, że do wybuchu doszło w wyniku trafienia na teren fabryki rakiety taktycznej Toczka U albo artyleryjskiego pocisku dużego kalibru.

Mieszkańcy, którzy już przeważnie się przyzwyczaili do ciągłych wybuchów, strzelaniny i innych oddźwięków wojny przyznają się, że wybuch ich wystraszył nie na żarty, zwłaszcza tych, którzy go nie tylko słyszeli, ale również widzieli w nocnym niebie duży „ognisty grzyb”. Niektórzy pomyśleli, że to koniec, że na miasto została zrzucona bomba atomowa. Na szczęście, to nie była bomba atomowa, płomienie za chwilę zgasły, a domy pozostały na swoich miejscach, lecz spokoju mieszkańcom to nie dodało. Przez całą noc i cały kolejny dzień w mieście omawiano zdarzenie.

Według słów świadka, Władimira, jego dom dzieli od fabryki zaledwie kilka kilometrów. „W chwili wybuchu byłem w letniej kuchni, sprawdzałem ziemniaki. Kiedy to się stało, moje podwórko dosłownie rozjaśnił mocny błysk. Jak siedziałem na krześle, tak i zamarłem, myślałem, że przyszła śmierć. W moim domu szyby ocalały, lecz w szopie wybito drzwi. W okolicy też - dosłownie w każdym domu nie ma szyb. Przysporzyło to ludziom kłopotów. Najważniejsze, że wszyscy są żywi, tym razem Bóg nas oszczędził. Na dobrą sprawę potworny wieczór, takiego jeszcze nie pamiętam” - powiedział Władimir.

Mieszkanka Donbasu, Walentyna, przypomina sobie: „To się stało około 11 w nocy, już chciałam się położyć - nagle głośny wybuch, na chwilę wydało się, że mieszkanie po mocnym błysku się rozjaśniło, furtki były otwarte, fala wybuchowa otworzyła wszystkie drzwi. O włos nie umarłam, tak strasznie się zrobiło, nawet nie zdążyłam uświadomić sobie, co się stało, po prostu przewróciłam się na podłogę, wystraszona, leżałam tak przez kilka minut. Oczywiście, że byłam wystraszona - jestem w domu sama, mąż wyjechał na zarobki, a dzieci jeszcze dawno temu wysłałam do babci do Rosji. Zmarłabym, nie doczekałabym się rodziny. Dzięki Bogu, obeszło się”.

Anatolij mieszka na drugim końcu Donbasu, lecz fala wybuchowa nawiedziła jego rejon tuż po wybuchu. „U mnie na balkonie pękła szyba, sąsiedzi także mówią, że w niektórych mieszkaniach szyby zostały zniekształcone. Wyobraźcie sobie, jaką siłę miał ten wybuch! Całe miasto brzęczało”.

Po potężnym wybuchu w fabryce chemicznej mieszkańcy Donbasu nadal odczuwają na sobie ciężar wojny. W mieście trwają intensywne ostrzały z wykorzystaniem ciężkiej artylerii.

  •  
    Podziel się z