06:52 27 Lipiec 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg

    Środki zaufania i kroki nieufności

    © AP Photo/ Andreas Gebert
    Polityka
    Krótki link
    Oleg Sewiergin
    0 14040

    Jedną z „gorących” informacji ostatnich dni w europejskich mediach było oświadczenie sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga w wywiadzie dla brytyjskiej gazety „The Guardian”.

    Sekretarz Generalny w szczególności wyraził zaniepokojenie w związku ze wzrostem, jego zdaniem, liczby tzw nagłych ćwiczeń rosyjskich sił zbrojnych, a także z nasileniem, jak on to określił, rosyjskiej obecności wojskowej wzdłuż granic krajów NATO. Jednocześnie Stoltenberg wyraził swoje niezadowolenie coraz większą liczbą rosyjskich ćwiczeń bez uprzedniego powiadomienia o nich kierownictwa Sojuszu Północnoatlantyckiego.

    Oczywiście każdy kraj ma prawo do przeprowadzenia manewrów wojskowych w ramach swoich międzynarodowych zobowiązań, zastrzegł sekretarz generalny NATO. Ale oto niespodziewane ćwiczenia, które w rzeczywistości są niezbędne każdej armii, aby sprawdzić i poprawić jej gotowość bojową, bardzo mu się nie podobają. Jak obliczył sekretarz generalny NATO, w ciągu ostatnich dwóch lat Rosja przeprowadziła kilkanaście, jego zdaniem, nagłych ćwiczeń, o których nie uprzedziła natowskich generałów.

    Jednocześnie Jens Stoltenberg dokonał ciekawego odkrycia. „Zagarnięcie Krymu”, jak to się wyraził, okazuje się zostało dokonane przez Rosję rzekomo pod pretekstem takich właśnie niespodziewanych ćwiczeń.

    Ale to już inny temat. W tym przypadku warto tylko przypomnieć, że kompletnie ignorując jednomyślną wolę mieszkańców półwyspu, sojusz z rozkazu szefa Białego Domu postawił Rosję w szeregu głównych zagrożeń dla światowego pokoju i zerwał z Moskwą wszystkie rodzaje współpracy.

    Asystentka sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji Victoria Nuland podczas konferencji prasowej w Tbilisi
    © AFP 2017/ VANO SHLAMOV
    Tym samym został de facto anulowany ten zestaw środków budowy zaufania, który przez dziesięciolecia był budowany w Europie — zarówno w środku „zimnej wojny”, jak i po jej zakończeniu. I skoro już mówimy o „niepokoju”, to właśnie Rosja ma największe powody do przejawu tego uczucia. Przemawiając niedawno w Instytucie Brookings w Waszyngtonie dobrze znana Victoria Nuland, zastępca sekretarza stanu USA, nazwała Ukrainę „linią frontu” w walce o „wolność” nie tylko tego kraju, ale także samej Ameryki. Ona wezwała NATO do stworzenia „centrów drużynowych” w „przyfrontowych”, jak ona je nazwała, krajach.

    I takie ośrodki, jak poinformował sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, powstają obecnie w Polsce, Bułgarii, Rumunii i krajach bałtyckich. Ich zadaniem jest wspieranie sił szybkiego reagowania, które zostaną rozlokowane także na wschodnich granicach sojuszu. Ogólnie wiadomości o zwiększaniu obecności wojskowej NATO w pobliżu granic Rosji wylewają się jak z rogu obfitości. W krajach bałtyckich trwają duże ćwiczenia wojskowe NATO — „Atlantic Resolve”. Wysłano tam 3000 amerykańskich żołnierzy i 750 sztuk sprzętu wojskowego. W maju w Estonii odbędą się największe w historii tego kraju szkolenia z udziałem 13000 wojskowych. Na Litwie 2-krotnie zwiększy się liczba stacjonujących tam natowskich myśliwców. Okręty wojenne 7 krajów sojuszu biorą udział w ćwiczeniach na Morzu Czarnym. I tak dalej.

    O wszystkich tych manewrach strona rosyjska dowiaduje się teraz tylko z doniesień medialnych i oczywiście odwzajemnia się. Ale przecież właśnie tego chciało NATO, przypomniał w rozmowie z nami emerytowany pułkownik Wiktor Litowkin.

    Nasz kraj jest suwerennym państwem i prowadzi ćwiczenia gdzie chce i kiedy chce. A nagłe szkolenia są sposobem na sprawdzenie rzeczywistej gotowości bojowej sił zbrojnych. Fundamentalny akt Rosja-NATO przewiduje, że strony powinny powiadomić o szkoleniach przy liczebności sił ponad 8000 osób. Wcześniej Rosja informowała także przy mniejszej liczebności, jako gest dobrej woli. Ale teraz nie może być mowy o dobrej woli. NATO zachowuje się arogancko organizując demonstrację swoich sił u granic z Rosją. A to ze względu na fakt, że sojusz jest narzędziem wpływu USA na Europę, — uważa Wiktor Litowkin.

    Zobacz również:

    Amerykańskie czołgi Abrams są już w Estonii
    NATO jest zawiedzione decyzją Rosji ws. CFE
    Tagi:
    NATO, Jens Stoltenberg, Victoria Nuland, kraje bałtyckie, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz