19:13 23 Marzec 2017
Na żywo
    Polityka

    Czy w Donbasie znów zanosi się na wojnę?

    Polityka
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    0 854432

    Nie ma już żadnej mowy o jakiejkolwiek reformie konstytucyjnej na Ukrainie. Tak samo nie jest prowadzony żaden dialog z liderami republik ludowych – Donieckiej i Ługańskiej.

    A przecież konieczność takiego dialogu została niedwuznacznie zanotowana w protokole, który z takim trudem sporządzono w Mińsku. Kijów po raz kolejny postanowił lekceważyć drugą stronę konfliktu. Z „czwórką normandzką” tych zagadnień także nie uzgadniano.

    Wypada przypomnieć, że Rada Najwyższa zaakceptowała zgłoszoną przez prezydenta Ukrainy ustawę, odkładającą wprowadzenie specjalnego trybu samorządu w Donbasie do przeprowadzenia tam wyborów  zgodnie z ustawodawstwem ukraińskim i uznającą regiony na wschodzie kraju za „tereny okupowane”. Jednakże samo określenie „okupacja” zakłada obecność na tym bądź innym terytorium zbrojnych jednostek innego państwa. W Donbasie, zresztą, mówi się, że, zgodnie z wersją Kijowa, region okupowali, jak można zakładać, jego mieszkańcy…

    Jeden z polityków ukraińskich maksymalnie niedwuznacznie sformułował stanowisko władz kijowskich. Oświadczył on mianowicie, że o specjalnym statusie Donbasu można będzie mówić dopiero po powrocie tam flagi ukraińskiej, ukraińskich resortów siłowych i wyborów ukraińskich. Dopiero w tej sytuacji można zastanawiać się nad tym, co ma być dalej. Jednakże wszystko to może powrócić do uwolnionych obecnie od sił pacyfikacyjnych rejonów tylko przy użyciu broni i za cenę nowych ofiar w ludziach. Angela Merkel iFrançois Hollande jako europejscy gwaranci procesu pokojowego, siedzą cicho, prawdopodobnie, w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń.

    Równocześnie działania Kijowa poparł podczas rozmowy telefonicznej z Poroszenką wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. Stany Zjednoczone także postanowiły nie odkładać szkolenia funkcjonariuszy ukraińskich resortów siłowych i „w najbliższym czasie” zamierzają przystąpić do treningów gwardii narodowej Ukrainy.
    Zdaniem pierwszego zastępcy przewodniczącego komitetu Rady Federacji do spraw międzynarodowych Władimira Dżabarowa, Waszyngton faktycznie otwarcie dąży do storpedowania porozumień mińskich w zakresie uregulowania konfliktu na Ukrainie środkami politycznymi. „To, o czym umówili się w Mińsku przywódcy czterech państw, do niedawna było wykonywane. Wprowadzono rozejm, wycofano ciężką broń. Jednakże zadanie podstawowe pozostało niewykonane, – zaznacza Władimir Dżabarow.

    — Nie ustalono statusu regionów. Teraz nazwano je, niewiadomo czemu, „okupowanymi”. Zakładam, że jest to decyzja nie Kijowa, lecz Waszyngtonu, gdyż to właśnie Waszyngton nie jest zainteresowany w unormowaniu sytuacji na południowym wschodzie Ukrainy, tlejący tu konflikt bardziej odpowiada Ameryce. Europie natomiast to nie odpowiada wcale. Przywódcy państw europejskich, w pierwszej kolejności Francji i Niemiec, powinni zastanowić się nad tym, że w tej sytuacji będą mieli do czynienia z dalszym rozwojem konfliktu zbrojnego.

    Przy tym, zdaniem senatora, liderzy Francji i Niemiec będą musieli uświadomić sobie, że mają do czynienia ze wyzwaniem rzucanym nie tylko przez Kijów, lecz również przez znajdujący się za jego plecami Waszyngton. Cel, do jakiego zmierzają Stany Zjednoczone, jest jasny – chodzi o niedopuszczenie do zarysowującego się łagodzenia napięć między Europą a Rosją.

    Zdaniem senatora, jeśli wydarzenia rozwijać się będą według scenariusza militarnego, Kijowowi raczej nie starczy sił na odniesienie zwycięstwa nad DRL i ŁRL. Ponadto, nie wiadomo, jak społeczeństwo ukraińskie może zareagować na nowy obrót spirali konfliktu. „Ukraina nie ma żadnego zabezpieczenia przed prawdopodobieństwem nowego Majdanu. W ciągu ostatnich 25 lat przyzwyczajono się tam do rozstrzygania wszystkich problemów na placach. Natomiast w sytuacji spadku stopy życiowej, i biorąc pod uwagę liczbę trumien, jakie przybywają z południowego wschodu, można zakładać, że wystąpienia protestu uzyskają charakter jak najbardziej zdecydowany. „Wcale nie jestem pewien, że władza kijowska potrafi zachować swoje pozycje”, — powiedział na zakończenie Władimir Dżabarow.

    Zobacz również:

    Donbas uzyska szczególny status po przeprowadzeniu wyborów
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz