21:18 29 Kwiecień 2017
Na żywo
    Prezydent Bronisław Komorowski, były prezydent RP Lech Wałęsa, były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski

    Policzek wymierzony Polsce

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Polityka
    Krótki link
    Leonid Sigan
    0 1074492

    Echa wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego na Ukrainie słyszymy do dziś. Korespondent radia „Sputnik” Leonid Sigan porusza ten temat w rozmowie z polskim politologiem i działaczem społecznym Mirosławem Orzechowskim.

    — Paweł Kowal z „ Polski Razem” w programie telewizyjnym odniósł się do ustawy w sprawie Ukraińskiej Armii Powstańczej, przegłosowanej przez parlamemnt ukraiński właśnie w dniach  wizyty głowy państwa polskiego. Ustawa przewiduje  zapewnienie weteranom OUN i UPA i ich rodzinom socjalnych gwarancji.  Uznaje odznaczenia i stopnie wojskowe, nie wykluczone, nadane za ludobójstwo na ludności polskiej. W opinii pana Kowala nie jest to policzek dla Polski. Czy Pan podziela ten pogląd?

    — Ze smutkiem muszę wyrazić przypuszczenie, że prawdopodobnie nie jest to policzek dla Pana Kowala, a dla Polski. I to bardzo ciężki policzek. To także policzek dla prezydenta Rzeczypospolitej. Wierzyć się nie chce, żeby taka sytuacja, o której przecież trudno  nie wiedzieć na miejscu na Ukrainie, nie była znana służbom dyplomatycznym Polski.

    To się nigdy nie powinno stać. To nie jest nawet policzek. To jest obelga. Obelga  dokonana na oczach całego świata, i wobec majestatu Rzeczpospolitej, a dla mnie jest to rzecz najcenniejsza. Tymbardziej jest to bolesne.

    Była też wyrządzona spora szkoda, bo pan prezydent, będąc na Ukrainie i wspominając polskie ofiary sowieckiego systemu w Bykowni, nie wspomniał o Polakach nieludzko pomordowanych przez banderowców OUN i UPA.  To był taki niedowartościowany element tej wizyty. Okazało się, że po przyjeździe do Polski, a właściwie, jadąc do Polski, pan prezydent musiał dowiedzieć się, że na Ukrainie zgotowano jeszcze taką niespodziankę.

    Przykrą i bolesną niespodziankę, ujawniającą w sposób rażący stosunek Ukraińców do Polski. On się nie zmienia.  Mogli przecież wybrać politykę milczenia.  To czasem w  polityce się zdarza, że jakiś problem politycy obchodzą milczeniem, jakoś radzą sobie w inny sposób. Tymczasem Ukraińcy  jak najbardziej spektakularnie dokonali wyniesienia na narodowe, państwowe ołtarze tych bandytów, którzy w nieludzki sposób traktowali Polaków, a też Rosjan, Zydów.

    Ciężko o tym mówić, bo mam w pamięci ciągle ten spis, katalog metod dręczenia schwytanych Polaków. Jak podkreśliłem,  nie tylko ich,  i innych  mieszkańców tych ziem. To były tak okropne, tak nieludzkie, niegodne człowieka sposoby, że chce się o tym zapomnieć. Sama lektura, której dokonałem  kilka lat temu, pozostawiła we mnie bardzo przykry ślad.  Ten ślad pilnuje, żebym ja nie zapomniał – a wiem, że to się nie stanie- o tym, co tam się działo.

    Prezydent Polski, a także służby dyplomatyczne naszego kraju powinny zaprotestować, wyrazić swój osąd. Jeśli zaś chodzi o pana Kowala, to ma on swoje upodobania. Z upodobaniami, z miłością i nienawiścią nie należy walczyć, bo skutek jest z góry wiadomy. Pan Kowal kocha Ukrainę w taki sposób, który pozwala mu nie widzieć, tego, co widzieć powinien, a przemilczeć to, co należałoby zobaczyć.

    — Panie redaktorze posłowie SLD wnieśli projekt uchwały Sejmu w związku z nasilającymi się tendencjami nacjonalistycznymi na Ukrainie. Czy teraz powstały szanse, że Sejm RP w obecnym składzie uchwałę tę zatwierdzi?

    — Bardzo chciałbym, chociaż przyznam szczerze, że jestem pesymistą. Kolegom z SLD należy się szacunek. Szkoda, że to postkomunistyczna lewica incicjuje takie przedsięwzięcie, bo przecież cały polski parlament powinien wyrazić swoje zdanie.

    Plac Zamkowy w Warszawie
    © Fotolia/ drummond79
    Mój szacunek im za to, że  prezentują swój głos w sprawie, w której państwo polskie ma obowiązek zabierać głos. Ma obowiązek pamiętać, kultywować pamięć tych męczenników polskich. Traktuję to jako dobrą, ożywczą inicjatywę, bo to ona wyniesie na powierzchnię, do mediów tę kwestię, która jest sprawą świętą dla Polaków  i wszystkich zakatowanych tam na Ukrainie. Trzeba o nich pamiętać i zawsze przypominać. Zawsze, kiedy tylko można.
    Chciałbym jednocześnie podkreślić, że my katolicy, wiemy, że naszą drogą i zadaniem jest przebaczenie i zgoda. Tego uczył nas Sw. Jan Paweł II. Ale warunkiem przebaczenia jest przyznanie się do winy winowajcy i obietnica jego poprawy, zmiany tego, co było w przeszłości. Tymczasem dzieje się coś odwrotnego.

    Zobacz również:

    Poroszenko: Ukraina będzie unitarną, z ukraińskim jako jedynym językiem państwowym
    Tagi:
    Bronisław Komorowski, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz