17:21 20 Luty 2019
Petro Poroszenko

Kijów zezwolił na interwencję

© AP Photo / Alexander Zemlianichenko
Polityka
Krótki link
0 250

Petro Poroszenko kontynuuje próby umiędzynarodowienia wojny domowej na Ukrainie. Geworg Mirzajan, specjalny korespondent czasopisma „Ekspert” uważa, że na razie są one bezskuteczne. Przekonawszy się o zdecydowaniu Moskwy co do obrony swoich interesów, USA i Unia Europejska nie spieszą z poparciem wojskowych inicjatyw kijowskiego reżimu.

Ukraińskie władze czynią wszystko, co w ich mocy, aby ściągnąć wojska państw zachodnich na Ukrainę, pisze Geworg Mirzajan w związku z tym, że 4 czerwca Rada Werchowna przyjęła zmiany do ustawy „O porządku dostępu i warunkach przebywania pododdziałów sił zbrojnych państw obcych na terytorium Ukrainy”.   

Zgodnie z poprawką do ustawy, takie wojska mogą zostać dopuszczone na Ukrainę w celu „udzielenia Ukrainie, na jej prośbę, pomocy w postaci przeprowadzenia na jej terytorium międzynarodowej operacji podtrzymania pokoju i bezpieczeństwa na podstawie decyzji ONZ i/lub Unii Europejskiej”. 

Teoretycznie istnieje możliwość, że Zachód usankcjonuje wprowadzenie sił pokojowych. Jednak Moskwa już zapowiedziała, że nie pozostawi takiego kroku bez odpowiedzi, przy czym wielowektorowej, a w Brukseli jest wystarczająco dużo zdrowo myślących osób, które nie wyślą kontyngentu do udziału w ukraińskiej wojnie domowej, co oznaczałoby ryzyko konfliktu z Moskwą na pełną skalę. Zapewnienia Petra Poroszenki o tym, że Ukraina stanowi ochronę Unii Europejskiej przed Rosją i dlatego Europa powinna jej bronić, odpowiedzialni zachodni politycy uważają za niepoważne.  Nawet sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, stale mówiący o rosyjskiej obecności militarnej w Donbasie, powiedział w czwartek: „nie widzimy bezpośredniego zagrożenia ze wschodu dla żadnego z państw NATO”. 

Nieco lepiej udaje się Kijowowi z dostawami broni. „Na dzień dzisiejszy podpisane zostały porozumienia o dostawie broni, w tym śmiercionośnej, z jedenastoma państwami, znaczny postęp nastąpił w stanowisku naszego głównego sojusznika – Stanów Zjednoczonych” – powiedział ukraiński prezydent. Ostatnim zdaniem wyraźnie chciał dokuczyć Unii Europejskiej, która zajmuje o wiele twardsze stanowisko w kwestii dostaw broni na Ukrainę niż Biały Dom. W Unii Europejskiej za dostawami broni opowiadają się tylko marginalni działacze. 

Niezrozumiałe wprawdzie, o jakich jedenastu państwach była mowa, możliwe, że poprzez te państwa USA będą reeksportować broń dla Kijowa. 

Stop G7
© AFP 2018 / DPA / MICHAEL KAPPELER
Jednocześnie stanowisko „głównego sojusznika” także ulega zmianom, przy czym w nieprzyjemną dla Poroszenki stronę. Za złagodzeniem sankcji przeciwko Rosji wystąpiły wczoraj władze Pentagonu. Oświadczono tam, że zakaz importu do Stanów Zjednoczonych rosyjskich silników rakietowych stał się poważnym problemem w realizacji projektów obronnych i wywiadowczych. A Barack Obama, jak i wcześniej, opowiada się przeciwko obecnej polityce Poroszenki w zakresie eskalacji konfliktu w Donbasie: amerykańska administracja wolałaby spokojnie dokończyć swoją kadencję bez zaostrzenia konfliktu z Rosją. Tym bardziej w imię ukraińskich władz. 

Zobacz również:

Hug: OBWE odnotowuje istotne naruszenia umowy o zawieszeniu broni w Donbasie
Donbas: ukraińska armia postawiona w stan podwyższonej gotowości bojowej
Departament Stanu unika odpowiedzi, skąd bierze informacje o naruszeniach w Donbasie
Tagi:
NATO, Geworg Mirzajan, USA, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz