Widgets Magazine
04:26 24 Październik 2019
Premier ZSRR Nikołaj Tichonow i  przewodniczący Rady Państwa PRL general Wojciech Jaruzelski podczas rozmów na Kremlu, rok 1981

32. rocznica zniesienia stanu wojennego

© Sputnik . Władimir Rodionow
Polityka
Krótki link
Autor
10403
Subskrybuj nas na

Polacy nie umieją rozmawiać o historii ani ze sobą, ani z sąsiadami, co czyni naszą przyszłość zakładnikiem przeszłości i nie pozwala iść do przodu. I właśnie dlatego, trudne rocznice powinny być okazją do duchowych ćwiczeń w przebaczaniu i proszeniu o przebaczenie.

Kolejna rocznica zniesienia stanu wojennego przypomina o najbardziej trudnych i do dziś wywołujących żywe emocje momentach naszej najnowszej historii. Stosunek do tego okresu, jak w soczewce pokazuje podziały istniejące w polskim społeczeństwie, uwypuklając węzłowe, fundamentalne można powiedzieć, momenty XX wieku, które złożyły się na to, iż nasz naród wygląda tak, a nie inaczej.

Do dziś jest bowiem tak, iż, jak wyraził się pan redaktor Rafał Ziemkiewicz, Polską rządzą trumny nie Piłsudskiego i Dmowskiego, ale Wyszyńskiego i Gomułki. Spór o ocenę stanu wojennego jest więc niejako papierkiem lakmusowym w wielkiej narodowej dyskusji na temat nie tylko tych konkretnych kilku lat, ale całego, kluczowego dla naszej tożsamości półwiecza historii. Bo przecież od tego czasu, aż do dziś niemal nikt, z „obu stron historycznego podziału" nie zmienił poglądów i nie zwiększył gotowości do zawarcia narodowego kompromisu — nadal jesteśmy środkowoeuropejskimi Tutsi i Hutu, co niezwykle sugestywnie wyraża się w dzielącej nasz kraj murem na dwie części mapie wyborczych preferencji. Aby przekonać się o tym, wystarczy posłuchać dyskusji przedstawicieli głównych partii politycznych, którzy, dokładnie w retoryce początku lat 80-tych oskarżają jedni drugich o polityczny ekstremizm, ideologiczne zaślepienie i niezrozumienie realiów a drudzy pierwszych o rozmijanie się z interesem narodowym (i generalnie brak jego zrozumienia), sprzedajność i polityczny oportunizm.

Stan wojenny, ma jednak także i ciekawy aspekt międzynarodowy, który doskonale demonstruje specyfikę naszego położenia w Europie i charakter działających w naszym regionie sił — a mają one charakter obiektywny i nie zależą od ideologicznej orientacji tych czy innych przywódców w ościennych stolicach.

Po pierwsze, jest najlepszym przykładem tego, iż niezależnie od górnolotnych deklaracji i czasem nawet szczerych chęci (w przypadku Reagana, można zapewne śmiało powiedzieć, iż naprawdę chciał pomóc Polakom obalić komunizm) zachodnich, i zwłaszcza amerykańskich przywódców, kiedy przychodzi co do czego, Polacy zdani są sami na siebie. Podobnie, jak Węgrzy w 1956 roku, Polacy zaczęli wystąpienia przeciwko władzy z poduszczenia amerykańskich rozgłośni i polityków, iż wystarczy tylko okazać prawdziwą wolę oporu, i Zachód niechybnie pomoże we wspólnym dziele walki ze złem.

Mijały miesiące i lata, stan wojenny trwał a Zachód umywał ręce, licząc tylko ile miliardów ZSRR będzie musiał przeznaczyć na pomoc Polsce i jak bardzo osłabi to sowieckie mocarstwo w globalnej konfrontacji. I nędza, niedola czy nawet śmierć Polaków nie miały w tym rachunku żadnej wartości. Tak już bowiem urządzone jest myślenie włodarzy Białego Domu (i to absolutnie niezależnie od pochodzenia czy reprezentowanej partii), iż wymiar lokalny czy regionalny, tym bardziej w Europie Wschodniej, dla nich po prostu nie istnieje — w wielkiej grze prowadzonej o władze nad światem po prostu szkoda czasu na taki nieistotne szczegóły.

Dlatego właśnie stan wojenny powinien być dla nas lekcją i dziś, kiedy w interesach USA Polska stoi w pierwszym szeregu antyrosyjskiej krucjaty, tak, jak i wtedy godząc się na bycie amerykańskim mięsem armatnim. Jeżeli bowiem czerwona linia zostanie przekroczona, to Amerykanie odczują z tego powodu co najwyżej lekki moralny dyskomfort. A my znów, tak, jak podczas wojen napoleońskich, we Wrześniu czy w Jałcie znajdziemy się w pozycji zbitego z szachownicy pionka, co, tak, jak i wtedy przełoży się na śmierć, nędzę i niedolę milionów z nas.

Po drugie, stan wojenny dobitnie potwierdził ciekawe zjawisko, iż niezależnie od ideologicznej orientacji i celów polityki wewnątrz państwa, polscy przywódcy wszystkich epok mają nieodpartą tendencję do rządzenia krajem przy pomocy strachu przed Rosją. Narracja autorów stanu wojennego, którzy przy jego pomocy ratowali swoją władzę w wymiarze wewnętrznym (kontrola nad dynamiką procesów społecznych) i zewnętrznym (uwiarygodnienie się w oczach, jak to charakterystycznie mawiają Oni „radzieckich") tak wtedy, jak i dziś sprowadza się przecież właściwie do jednego, uporczywie powtarzanego argumentu, iż, jeżeli nie my, to ruskie tanki, łapa Kremla, kibitki, branka i tak dalej… Co niezwykle ciekawe, wręcz fascynujące, pomimo przecież uprzywilejowanych w stosunku do wielu przed nimi i po nich stosunków z Moskwą, Jaruzelski z Kiszczakiem, w chwili zagrożenia własnej pozycji, nie zawahali się użyć tradycyjnego dla polskich elit straszaka i przedstawić się w charakterze obrońców narodu przed nawałą ze Wschodu. Dobry przyczynek dla oceny wypowiedzi i wystąpień współczesnych nam polityków, którzy wiele własnych nieudolności i zaniechań także starają się pokryć narracją o rzekomym zagrożeniu ze strony Rosji.

Także z tego powodu stan wojenny jest wydarzeniem wokół którego do dziś koncentrują się narodowe polemiki i zażarte dyskusje: jak w soczewce oddaje on bowiem zarówno pooraną historycznymi bliznami strukturę naszego społeczeństwa, jak i skomplikowane położenie geopolityczne Polski.

I choć ten prawdziwy stan wojenny odwołany został 33 lata tremu, a niedługo potem zawalił się komunizm, to przecież do dzisiaj Polska tkanka narodowa zbudowana jest z ludzi uformowanych przez tamto wydarzenie. I dlatego wojna polsko — polska o jego ocenę trwa do dzisiaj.

I póki nie zostanie zniesiony stan wojenny polskich umysłów, to nie uda nam się wygrzebać się z odmętów strasznego wieku XX-go i w imię lepszej przyszłości stać się jedynym narodem. Takim, który umie bez zgrzytu zębów i piany na ustach dyskutować nie tylko z sąsiadami, ale także sam ze sobą.

Zobacz również:

Rzeź pamięci
Schetyna Today czyli Polska "Sputnikiem" Europy
Polska idzie tą samą drogą, co Grecja
Polska – wrogie nastawienie wobec Rosji. Dlaczego?
Tagi:
stan wojenny, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz